Po co nam dzisiaj wesele? Dlaczego ten obyczaj się utrzymuje, mimo iż podejście do małżeństwa i do rytuałów w ogóle tak się zmieniło? Już nie uważamy za konieczne zapewnienia sobie przychylności różnych mocy, często tradycję traktujemy jako zbędny balast, bo największą wartością we współczesnym świecie wydają się postęp i gotowość do zmian.Zmieniło się i nie. Zawarcie małżeństwa to jednak – nadal – wejście w nowy etap życia. I muszą mu towarzyszyć pewne rytuały, które to podkreślają nie tylko symbolicznie – tzw. obrzędy przejścia. Nawet więc wówczas kiedy nowoczesne społeczeństwa niejako „wymywają”je ze swojego oficjalnego istnienia, owe rytuały stają się dziką, alternatywną obrzędowością. Nie tak otwarcie i wyraźnie dotyczy to wesela, które raczej się prywatyzuje, a nie dziczeje, lecz bardziej np. wchodzenia w dojrzałość. Obserwujemy więc dziś dzikie, najeżone często przemocą formy inicjacji młodzieży, budowane samorzutnie i poza kontrolą społeczną: bo zabraliśmy jej tradycyjne formy inicjacyjne – matura nic nie znaczy, nie ma obowiązku służby wojskowej. Wszystkie rytuały przejścia muszą być przy tym na swój sposób brutalne i bolesne,…
wieloletnia redaktorka SIW Znak