Subskrybuj
Absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu. Publikowała m.in. w „Dużym Formacie”, „Magazynie Świątecznym”, „Polityce”, magazynie „Non/fiction”.

Udowodnijcie, że go nie ma

Gdy na spotkaniach czy forach pastafariańskich pojawiają się ludzie, którzy zaczynają rozmowę o muzułmanach, zagrożeniu islamem czy terrorystach, inni wyciszają te emocje. Mówią: „Siadaj, napij się piwa, zjedz makaron, wyluzuj. Porozmawiajmy. Ale racjonalnie”.

Zastanówmy się! Może pojawienie się tego fenomenu Potwora Spaghetti jest wynikiem naszego błędu w głoszeniu Ewangelii” – powiedział na swoim wideoblogu ks. Jan Kaczkowski, wyzywając pastafarian na intelektualny pojedynek. I choć po spotkaniu z nimi odcina się od tego wystąpienia, to jednak z opublikowanych niedawno badań Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego wynika, że w ciągu ostatniej dekady z mszy w polskich kościołach zniknęło prawie 2 mln wiernych. Tymczasem na początku września 2014 r. oficjalna strona Kościoła Latającego Potwora Spaghetti osiągnęła 100 tys. fanów. „Wiemy, że liczba »like’ów« na FB nie jest idealnym wskaźnikiem liczby pastafarian w Polsce, ale przynajmniej jest wskaźnikiem popularności Kościoła” – piszą pastafarianie. „Swoją drogą, gdyby każdy z tych 100 000 okazał się wyznawcą Potwora, bylibyśmy czwartą co do wielkości religią w kraju” – dodają. Prof. Maria Libiszowska-Żółtkowska przyznaje, że pastafarianizm trafił w Polsce na podatny grunt, ponieważ aktualny jest u nas spór o to, kto jest ważniejszy – państwo czy Kościół, oraz o sposób traktowania obywateli przynależących do większościowego Kościoła. „Być może stąd ta popularność profilu na Facebooku, ale czy za tym kryje się jakaś religijność? Znam osoby, które mają po dwa tysiące znajomych, a kiedy przychodzi co do czego, to są samotni jak palec” –…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Wolność od/do religii