Subskrybuj
Jerzy Prokopiuk – gnostyk, antropozof, wybitny tłumacz z języka niemieckiego (m.in. Junga, Freuda, Goethego, Schillera), autor wielu książek. Zmarł w 2021 r. fot. Marek Skorupski/Forum
Filozof i publicysta, autor audycji Godzina filozofów w TOK FM. Napisał m.in. Ucieczkę od bezradności (2021), Reguły na czas chaosu (2022), a także Misję Sowy. Tosia, Franek i sekrety filozofii (2022). Prowadzi podkast Skądinąd

Czego szukałem w Klubie Gnosis

Ezoteryka żyje nadzieją na uzdrowienie ciała i ducha. Na odnalezienie więzi z czymkolwiek, co pozwoli uwierzyć, że cierpienie i chaos mają w gruncie rzeczy jakiś sens, tyle że na pierwszy rzut oka niewidoczny

Ze spotkań warszawskiego Klubu Gnosis – założonego w 1992 r. przez legendarnego polskiego tłumacza Jerzego Prokopiuka i jego przyjaciół skupionych wokół periodyku o tej samej nazwie – pamiętam głównie błyskające w półmroku pierścienie upstrzone zagadkową symboliką oraz udzielający się od razu nastrój dyskretnej niezwykłości. I jeszcze to zdanie, które do dzisiaj dźwięczy mi w głowie, wypowiedziane przez Prokopiuka 11 marca 2002 r. podczas dyskusji panelowej poświęconej Traktatowi teologicznemu Czesława Miłosza (taką przynajmniej datę podpowiada mi wciąż istniejące w zakamarkach sieci archiwum Klubu). Dyskusji, w której udział wzięli inni stali bywalcy klubowych wydarzeń, a także – nie będzie to żadna przesada, jeśli tak ich nazwę – jego towarzysko-intelektualne filary: Krzysztof Dorosz, Mieczysław Litwiński oraz Światosław Florian Nowicki.

Spóźniłem się wtedy i wprost z ciemnej, zimnej i zaśnieżonej, jak na polski marzec przystało, ul. Elektoralnej wbiegłem do przytulnej sali Mazowieckiego Centrum Kultury, w którym akurat wtedy Klub miał jedną ze swoich tymczasowych przystani. Tak się bowiem składało, że ze wszystkich warszawskich siedzib, po…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Zodiakary, tarociary i gnostycy