Subskrybuj
Zofia Oszacka, fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
dziennikarka i publicystka. W latach 1996–2008 była redaktorką „Tygodnika Powszechnego”. Laureatka nagrody dziennikarskiej Grand Press w kategorii wywiad (2007). Wydała m.in. Co zdążysz zrobić, to zostanie. Portret Jerzego Turowicza (Znak 2012) oraz Ludzie Znaku (2015)....

Bez żyrandola

Wójtowanie w Lanckoronie rozpoczynałam z planem wymyślonym na podstawie dość powierzchownej znajomości spraw. Kiedy więc mówiłam: „Odnówmy rynek”, słyszałam: „Rury” albo „Rowy są zapchane”. Przez 12 lat uczyłam się, jak pogodzić oczekiwania mieszkańców z moim marzeniem, żeby Lanckorona była jak miasteczka Toskanii.

Zofia Oszacka wzięła udział w wyborach na wójta gminy Lanckorona, położonej 40 km na południe od Krakowa, bo miała dwa cele. Pierwszy: chciała, żeby w jej wsi i sąsiednich, mniej znanych przysiółkach znów było ładnie. Drugi: mobilizacja mieszkańców, dyktowana przekonaniem, że wspólne działanie prowadzi do twórczych rozwiązań. Była wójtem od prawie ośmiu lat, gdy pod koniec drugiej kadencji, w nocy ze środy na czwartek – dokładnie z 18 na 19 maja 2010 r. – wysłała mail do Polskiej Agencji Prasowej. List był lapidarny: w przysiółkach gminy Lanckorona za sprawą intensywnych opadów deszczu doszło do osunięcia się ziemi i skał, ludzie zostali bez dachu nad głową, wiele domów prawdopodobnie nadaje się do rozbiórki. Kilka dni wcześniej Maria Turek, wieloletnia pracownica Urzędu Gminy w Lanckoronie, informację, że pękła ściana w warsztacie jednego z mieszkańców, skomentowała krótko: „To nie jest dobra wiadomość”. „Maria jest specjalistą od budowlanki” – mówi Zofia Oszacka. – W 2002 r. była moją kontrkandydatką w…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Kościół bez Jezusa?