Pod wieloma względami nasza cywilizacja znajduje się w kolejnym fin de siècle’u. Towarzyszy nam atmosfera nihilizmu i poczucie końca czasów. Podobnie jak u kresu XIX w., nierówności dochodowe i majątkowe są absurdalnie duże, a światowe rynki opanowały korporacje dążące do imperialnego podboju. Dziś ponownie, skądinąd inteligentni, ludzie ulegają czarowi specyficznej pseudonauki. Tak jak studia nad księgami okultystycznymi, seanse spirytystyczne i badania mitów pobudzały wyobraźnię co zamożniejszych kręgów w XIX w., tak obecnie wśród finansjery i kapitalistów technologicznych krzewi się kult krypto, elektronicznych pieniędzy i obiektów korzystających z kryptografii i technologii blockchain.
Długo wstrzymywałem się z głosem krytyki, ba!, jeszcze w 2021 r. wraz z zespołem CoopTech Hub byłem kuratorem „crypto utopias” – pierwszej w Polsce kolekcji sztuki NFT, zbierającej dzieła kolektywu artystów i artystek. Nie raz i nie dwa inwestowałem w tzw. kryptowaluty, a z nutą nostalgii wspominam, jak w szczycie bańki 2014 r. stawialiśmy koparki bitcoina (BTC) w kuchni przyjaciela matematyka, mózgu naszej operacji. Zatem robiąc ten rachunek sumienia,…