Subskrybuj
Pjongjang, uczennice kłaniają się muralowi z podobizną Kim Ir-Sena przed rozpoczęciem sprzątania chodnika fot. Wong Maye-E/AP/East News
Pjongjang, uczennice kłaniają się muralowi z podobizną Kim Ir-Sena przed rozpoczęciem sprzątania chodnika fot. Wong Maye-E/AP/East News
Studiowała nauki polityczne na Universidad de los Andes w Bogocie. W latach 2015-2016 pracowała dla Hiszpańskiego Instytutu Nauki CSIC w departamencie antropologii w Barcelonie. Współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym” i „Polityką” jako korespondentka z Ameryki Południowej

Miejsca niewakacyjne

Czy istnieją jeszcze „białe plamy” na mapach globalnej turystyki?

Z biegiem wieków możliwość dotarcia w dane miejsce jako pierwszy człowiek w historii stała się niemal nieosiągalna. Pod presją rozwoju technologii, która skróciła dystanse i nagięła czas, oswoiliśmy się z myślą, że dokądkolwiek się udamy, już ktoś tam przed nami był. Nieuchronnie stajemy się więc tylko kolejną parą oczu i odciskiem buta na dobrze wydeptanej ścieżce.

Podróżnikom pozostaje zatem jeżdżenie do miejsc, do których mało kto chce się wybrać (bo po co?), lub do punktów na mapie, co do których trudno z pewnością stwierdzić, czy aby na pewno jeszcze istnieją. Przyjrzyjmy się bliżej kilku z nich.

Nauru, na końcu świata

Nauru, mikropaństwo, położone w Mikronezji, ma ok. 12 tys. mieszkańców i zaledwie 21 km2powierzchni. Mniejsze od Nauru są tylko Monako i Watykan. Niepozorna, oddalona w zasadzie od wszystkiego wyspa kryje w sobie cenne złoża naturalne, co sprawiło, że Nauru stało się jednym z najbogatszych państw świata. Tamtejsze bogactwo zostało odkryte w drzwiach biura w Sydney, kiedy w 1900 r. Albert F. Ellis, chemik, zauważył dziwny kawałek skały z Nauru służący za stoper do…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Sztuka uważnego podróżowania