Z biegiem wieków możliwość dotarcia w dane miejsce jako pierwszy człowiek w historii stała się niemal nieosiągalna. Pod presją rozwoju technologii, która skróciła dystanse i nagięła czas, oswoiliśmy się z myślą, że dokądkolwiek się udamy, już ktoś tam przed nami był. Nieuchronnie stajemy się więc tylko kolejną parą oczu i odciskiem buta na dobrze wydeptanej ścieżce.
Podróżnikom pozostaje zatem jeżdżenie do miejsc, do których mało kto chce się wybrać (bo po co?), lub do punktów na mapie, co do których trudno z pewnością stwierdzić, czy aby na pewno jeszcze istnieją. Przyjrzyjmy się bliżej kilku z nich.
Nauru, na końcu świata
Nauru, mikropaństwo, położone w Mikronezji, ma ok. 12 tys. mieszkańców i zaledwie 21 km2powierzchni. Mniejsze od Nauru są tylko Monako i Watykan. Niepozorna, oddalona w zasadzie od wszystkiego wyspa kryje w sobie cenne złoża naturalne, co sprawiło, że Nauru stało się jednym z najbogatszych państw świata. Tamtejsze bogactwo zostało odkryte w drzwiach biura w Sydney, kiedy w 1900 r. Albert F. Ellis, chemik, zauważył dziwny kawałek skały z Nauru służący za stoper do…