Okłamujemy się w kwestii rozwoju technologii komunikacyjnych już od kilku stuleci. Wierzyliśmy, że telegraf, telefon, a potem internet odmienią ludzkość, usuną wojny i konflikty z naszego życia. Dlaczego popełniamy ciągle ten sam błąd?
Jest kilka aspektów. Jeden z nich to nasza arogancja czy pycha. Wierzymy, że skoro zaawansowana komunikacja wydaje się czymś, co odróżnia nas od innych zwierząt, jest to wyjątkowo ludzka zdolność. A skoro nas wyróżnia, to musi być dobra. I jeśli będziemy jej mieć więcej i więcej, będzie coraz lepiej – mimo że, jak staram się pokazać w książce Superbloom: How Technologies of Connection Tear Us Apart(Superrozkwit. Jak dzielą nas technologie łączności), dowody z całej historii wskazują na dokładnie przeciwne zjawisko. Słynny wynalazca Nikola Tesla, mówiąc o planach stworzenia „bezprzewodowego telegrafu”, stwierdził, że dzięki niemu „znikną wojny”; jego rywal, Marconi, deklarował, że radio „uczyni wojnę niemożliwą”. Te słowa padły niedługo przed wybuchem I wojny światowej, wówczas najkrwawszej w dziejach, w której nowe środki łączności odegrały istotną rolę. Komunikacja, choć nie chcemy tego przyznać, często wydobywa z nas…