W miejscu po dawnej synagodze Agnieszka Mysakowska, nauczycielka historii w II Liceum Ogólnokształcącym im. Janusza Korczaka w Wieluniu, urządza wyliczankę. „Liczcie do trzech, co trzeci z was kuca” – prosi uczniów zebranych wokół kamiennego cokołu. Odliczają na głos pewnym głosem, a po każdym „trzy” ktoś zniża się poza zasięg wzroku stojącego człowieka.
„Wyobraźcie sobie, że każda trzecia osoba z waszej grupy znika – mówi Agnieszka, kiedy ostatnia trójka kucnęła. – Ktoś daleko stąd zdecydował, że one nie mają prawa do życia. Jak czujecie się bez nich?” „
Jak to nie ma ich?” – ktoś próbuje polemiki.
„No, po prostu nie ma. Na dodatek wszyscy szybko o nich zapominają, jakby nigdy ich tutaj nie było” – dopowiada Mysakowska.
Tak właśnie zniknęli wieluńscy Żydzi: 1/3 z blisko 15 tys. mieszkańców miasta przed 1939 r. W pierwszych powojennych miesiącach z obozów wróciło najwyżej 80 osób. Tylu zapamiętała Miriam Geve, jedna…