Na scenie stoją naukowcy. W togach ze znakiem księżyca i spiczastych czapkach. Dołączają kolejni, a z rogu ekranu sunie kobiecy pochód. Ceremonialnym gestem wręcza badaczom teleskopy. Jeszcze minie sporo czasu, zanim zbudują kapsułę. Ale gdy już do niej wsiadają, na miejsce startu ciągnie ją grupa młodych dziewcząt. Au revoir, mądre głowy! Oto pierwszy w historii film z gatunku sci-fi – Podróż na Księżyc(1902). Punktem zwrotnym produkcji jest moment wystrzału. Kapsuła z podróżnikami leci w kosmos dzięki gigantycznej armacie. A widzowie śmieją się i głośno klaszczą – wspomina wnuczka twórcy Madeleine Malthête-Méliès. Szczególnie gdy rakieta uderza w oko reżysera, który poświęcił się i sam zagrał Srebrny Glob. Cóż za wspaniały spektakl! Na początku XX w. Georges Méliès uwiecznił na taśmie marzenie ludzkości. Jego lot na Księżyc trwał mniej niż 15 min. W tym czasie podróżnicy pokonali granicę nieba z ziemią, porwali na pamiątkę lokalnego mieszkańca i wrócili do domu. Madeleine słusznie zauważa, że 67 lat później…
Gdańszczanka, dziennikarka freelance, absolwentka Instytutu Kultury Polskiej i Polskiej Szkoły Reportażu, zainteresowana grami, kondycją mediów, punk rockiem i antropologią