Obrazek pierwszy. Campus Polska Przyszłości. Liberalny elektorat, głównie młodzież, słucha wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza. Wygwizduje go za postawę w sprawie prawa dotyczącego aborcji i związków partnerskich. Gdy jednak mówi o sytuacji na granicy polsko-białoruskiej i uzasadnia wprowadzenie prawa zezwalającego na strzelanie do cywilów, dostaje brawa. Część osób protestuje, część wychodzi, jednak większość z entuzjazmem wspiera. Gdyby te osoby zapytać o prawa człowieka, na pewno powiedziałyby, że je popierają. Jak widać – do ściśle określonej granicy. Tej biegnącej na Bugu i w prastarej puszczy.
Czy ten obrazek mnie przeraża? Owszem. Czy uważam, że to w istocie objaw faszyzacji polskiego społeczeństwa, o której pisze w książce Skąd ten faszyzm? Michał Herer? Tak. Czy uważam, że wyklucza to dalszą dyskusję? Wciąż mam nadzieję, że nie.
„Nie przejdą”
Pozycja, którą zajmuję, jest trudna. Z jednej strony wiem, że z moimi poglądami na sprawy migracji, uchodźstwa, granicy polsko-białoruskiej jestem w Polsce w zdecydowanej mniejszości.
Według badania Ipsos przeprowadzonego dla TOK FM i OKO.press tylko 19% Polek i Polaków uważa, że powinniśmy jako kraj rozpatrywać wnioski azylowe osób, które wejdą…