Gdy w Lublinie staniemy przed dworcem PKS, zobaczymy przed sobą cerkiew, po lewej stronie kościół rzymskokatolicki, a po prawej – trzypasmową al. Tysiąclecia, gdzie przed wojną stała najstarsza i największa lubelska synagoga. Od tego dworca zaczynają swoje spotkanie z Lublinem przyjeżdżający tu migranci. Obok rozciąga się bazar, na którym pracuje wielu cudzoziemców. To miejsce, na które nakładają się kolejne warstwy tożsamości miasta. I dobra metafora obrazująca obszar działań stowarzyszenia Homo Faber
Mówi się o nich: miejsce ostatniej szansy. „Nie wiemy, jak wam pomóc – idźcie do Homo Faber”. Prawa człowieka,…
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum
- Pełny dostęp do wszystkich artykułów
- Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
- Archiwum numerów zawsze pod ręką
Artykuł pojawił się w numerze:
Ucieczka od przebodźcowania