Subskrybuj
fot. Anna Rezulak/KFP/REPORTER / Forum / Paweł Wodzyński/East News / z archiwum prywatnego
fot. Anna Rezulak/KFP/REPORTER / Forum / Paweł Wodzyński/East News / z archiwum prywatnego
Literaturoznawca, poeta, tłumacz, krytyk literacki, adiunkt w Instytucie Filologii Romańskiej UJ oraz w Ośrodku Badań nad Awangardą UJ. Ostatnio wydał tom prozy poetyckiej Drożdżownia (2015) i monografię Status przedmiotów w poezji surrealizmu (2015).
Współautorka (wraz z Arkadiuszem Winiatorskim) książki Na poboczu Ameryk. Pieszo z Panamy do Kanady (2022). Razem z Arkadiuszem przeszli Polskę wzdłuż jej granic. W tym roku planują wejść na Rysy z poziomu morza, czyli z...
Podróżniczka, głównie po Ameryce Łacińskiej, autorka bloga Gonna Travel
Komik, stand-uper, w TVP 2 z Wojciechem Fiedorczukiem prowadzi program Niepewne sytuacje. Kolarz amator. Autor i współzałożyciel serwisu Kultura kolarska

W drogę!

Każdy środek transportu ma swój niepodrabialny rytm. Zapytaliśmy twórców kultury o to, jak najbardziej lubią podróżować. Ruszajmy więc razem z nimi: pociągiem, pieszo, rowerem i kajakiem

Grand Tour

Jakub Kornhauser

Dzięki pociągom można poznać świat od podszewki. Zwiedzić najdalsze zakamarki gminy, powiaty, województwa. Zwłaszcza gdy wleczemy się jak żółw ociężale, bo tory się wybrzuszyły albo górski teren nie pozwala na kosmiczne osiągi„Z daleka?” – pyta pan Wojtek, mierząc wzrokiem mój rower z ciężkimi sakwami. Zanim zdążę odpowiedzieć, słyszę: „Uuuu, guma, współczucia”. Wszystko jasne, podczas zjazdu z Waligóry w Górach Suchych przebiłem dętkę na szutrowej ścieżce. Na stację w Głuszycy dotarłem na łysej obręczy, kręcąc z zawrotną prędkością 8 km/h. Czekam na pociąg do Wałbrzycha, a stamtąd do Wrocławia, gdzie wreszcie zmienię dętkę. Tymczasem na peron schodzą się pasażerowie. Pan Wojtek z zapałem wylicza zalety podróżowania koleją: nie trzęsie, można rozprostować kości, są ładne widoki za oknem, a nie ma korków i czerwonej fali, do tego człowiek porozwiązuje sobie krzyżówki albo poczyta jakiś artykuł. „No a kanie i maślaki rosną o tu, przy peronie, wczoraj dwa kosze uzbierałem” – pokazuje mi chaszcze za stacją. Widzę, że grzyby ma w plecaku i specjalnym pojemniku przypominającym kojec dla kota. „I toaleta jest” – dorzucam, ale pan Wojtek nie słyszy, bo akurat zaśmiewa się z szeregu anegdot z pociągiem w roli głównej. O peronie piątym na dworcu w Katowicach, na który nie da się trafić bez kompasu, bo GPS wariuje, o przystanku Kraków Olsza, zbudowanym w pół dnia z drewnianych belek i żwiru, żeby odciążyć remontowany dworzec główny, i po paru miesiącach…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Sztuka uważnego podróżowania