Subskrybuj
Dr psychologii, pisarka, filozofka, pracuje w PAN w Warszawie. Autorka m.in. książek Bezmatek (2020), za którą otrzymała Paszport „Polityki” i Historia polskiego szaleństwa (2018)
Psycholog, dr hab., prof. UJ. Zajmuje się historią psychologii, psychopatologii i psychoanalizy, irracjonalizmem oraz sztuką i alternatywnymi ruchami kulturowymi

O wstydzie monologi bezwstydne

Przekroczenie pewnej granicy wstydu prowadzi do cyfrowego ekshibicjonizm (<i>digital exhibitionism</i>), paradoksalnie, piętnowanego. Mamy się wstydzić tego, że się nie wstydzimy. Ale i przeciwnie, mamy się wstydzić tego, że się wstydzimy. Wstyd jest na pokaz. Wydaje się bardziej powierzchowny niż poczucie winy, mniej zaawansowany. Wiąże się z lękiem przed tym, co ludzie powiedzą, przed zhańbieniem, ujmą na honorze lub złą reputacją.

Mira Marcinów: Zanim opowiemy sobie o tym nowoczesnym (bez)wstydzie, chciałam zacząć od dwóch interesujących obszarów, na których bezwzględnie zaatakuję wstyd. Chodzi o pewien model twórczości literackiej oraz o swoistą wizję kobiecości. Po pierwsze, bronię „bezwstydnego” pisarstwa, takiego jak u Thomasa Bernharda, który przyznał w „Autobiografiach”, że gdyby odczuwał choćby najmniejszy wstyd, nie mógłby w ogóle pisać, pisze tylko absolutny bezwstydnik, jedynie wtedy jest autentyczny. Mamy też polski głos w tej sprawie: „Książki warto pisać tylko wtedy, jeśli przekroczy się ostatnią granicę wstydu” – stwierdził Marek Hłasko w „Pięknych dwudziestoletnich”. Do mnie właśnie taka wizja bezwstydu jako katalizatora zachowań twórczych trafia. Nie trzeba nawet sięgać po przykłady z psychologii twórczości. Po drugie, to wszystko, o czym będziemy mówili, poruszając temat wstydu w dobie Internetu, dotyczy rozbieżności pomiędzy „ja” idealnym a „ja” aktualnym, a zatem przedmiotem wstydu są pewne cechy psychiczne. Co jednak ze wstydem tak często wiązanym…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Jak Ci nie wstyd?