Subskrybuj
redaktor naczelna miesięcznika „Znak”, dr nauk humanistycznych w zakresie filozofii, publicystka. Specjalizuje się w tematach dotyczących społecznych przemian religijności, sporów światopoglądowych, relacji państwo-­Kościół, wielokulturowości i problemów mniejszości. Członkini Rady Fundacji na rzecz Chrześcijańskiej Kultury Społecznej...

Niebo gwiaździste w nas

Prawo naturalne jest jednym z bardziej kłopotliwych pojęć współczesnej filozofii polityki. Przez jednych dyskredytowane jako pojęcie nazbyt ideologiczne, przez drugich promowane jako fundament społecznej nauki Kościoła, sprawia kłopot tym, którzy pragną iść ścieżką rzeczowej i pozbawionej uprzedzeń refleksji.

Zbigniew Stawrowski w swojej książce podejmuje się niełatwego zadania przeprowadzenia rzetelnej i bezstronnej refleksji nad prawem naturalnym jako podstawą ładu politycznego. Autor – na przekór współczesnym tendencjom – dowodzi, że problem prawa naturalnego można badać w sposób pozbawiony ideologicznych wtrętów. Podążając tropem wielkich filozofów, wykazuje nieusuwalność prawonaturalnej perspektywy, która, choć dziś pozornie nieobecna, wcale nie znikła, lecz jest intensywnie rozwijania i rozważana pod szyldami praw człowieka, refleksji nad sprawiedliwością lub wolnością. Stawrowskiego nie interesują spory o treść prawa naturalnego, choć w swojej książce nie abstrahuje od pytania o możliwość pozytywnego określenia takich treści. Swą uwagę skupia jednak przede wszystkim na problemie zakorzenienia owego prawa w ludzkiej naturze i możliwościach budowania w oparciu o nie ładu politycznego. Prawo naturalne nie jest bowiem – jak podsuwa nam wyobraźnia – zbiorem ustaw spisanych ręką wszechmocnego Boga i obwieszczonych w tajemniczy sposób człowiekowi; prawo to jest czymś najbardziej wewnętrznym i bezpośrednim – jest podstawową zasadą działania naszego bytu. Dlatego – jak argumentuje Stawrowski – pytanie o nie jest właściwie pytaniem o istotę samego człowieka, o jego rozumność, wolność i naturalne pragnienie budowania więzi z innymi ludźmi. Warto w tym miejscu uprzedzić tych, którzy nastawiają się na lekturę książki z historii filozofii politycznej – książka Stawrowskiego jest głęboko ahistoryczna, co jednak okazuje się jej wielką zaletą. Jego celem nie jest analiza długich i bogatych dziejów pojęcia „prawo naturalne” – ewolucji znaczenia, zmian paradygmatów, sporów interpretacyjnych – lecz raczej chęć zrozumienia istoty problemu, czyli relacji pomiędzy prawem naturalnym a ładem politycznym. U podstaw książki leży przekonanie, że na świat, w tym także na świat społeczny, warto spoglądać rozumnie i że najwięksi myśliciele, którzy tak właśnie czynili, w gruncie rzeczy mówili o tym samym: o tym, że fundamenty ładu społecznego zapisane są w ludzkiej naturze. Dlatego, choć wizje omawianych przez autora filozofów dzieli niemal wszystko, mogą oni ze sobą rozmawiać. Tym bowiem, co spaja ich dążenia, jest wiara w to, że droga rozumu rodzi nadzieję zbudowania sprawiedliwego ładu społecznego i politycznego. Problem prawa naturalnego wiąże się zatem z pytaniem o racjonalność rzeczywistości. Nie chodzi jednak o racjonalność świata przyrody, lecz racjonalność innego typu – racjonalność świata relacji społecznych. Tak postawione pytanie o prawo naturalne wymaga jednak odniesienia nie tylko do problemu racjonalności, lecz także wolności człowieka. Skomplikowana natura ludzkiej wolności sprawia, że człowiek – jedyna rozumna istota na ziemi – niejednokrotnie tworzy wokół siebie rzeczywistość nieracjonalną, tak jakby obdarzony był nie rozumem, lecz jakimś przedziwnym narządem służącym do anarchizacji świata, w którym żyje. Książka Stawrowskiego jest ahistoryczna także pod innym względem. Zamysł autora polega na tym, by na filozoficznej biesiadzie – podobnej do tej, jaką w Uczcie opisywał Platon – zgromadzić klasyków, którzy poza czasem i przestrzenią, zanurzeni w wiecznym świecie idei, będą się spierać o sens prawa naturalnego. Nie znaczy to jednak, że ich debata na temat prawa naturalnego jest oderwana od rzeczywistości i grzęźnie na mieliźnie abstrakcyjnych i nazbyt teoretycznych sporów. Takie niebezpieczeństwo oddala sam autor, którego rola nie sprowadza się do wiernego przedstawiania poglądów zaproszonych filozofów. Okazuje się, że to właśnie on nadaje ton całej debacie. Jego obecność odciska się na każdym poziomie książki. Najważniejsze wydaje się to, że wniósł do debaty swój własny punkt widzenia oraz swoje własne wątpliwości i pytania stawiane z perspektywy człowieka żyjącego tu i teraz, w Polsce na przełomie drugiego i trzeciego tysiąclecia – człowieka, który jak pisze sam Stawrowski: „spoglądając na siebie i wokół siebie, stara się po prostu coś zrozumieć” (s. 16). Stałym motywem refleksji autora jest namysł nad dwuznacznością kluczowych dla tytułowej problematyki pojęć: prawa i natury. Wskazuje przy tym na nieusuwalne napięcie pomiędzy dwoma odmiennymi porządkami praw: z jednej strony praw tworzonych i egzekwowanych przez ludzi (lex – ustawa) – nierzadko dalekich od doskonałości i historycznie zmiennych; z drugiej strony praw idealnych, w pełni rozumnych, niezmiennych i koniecznych (ius – prawo) – zawierających w sobie samą ideę sprawiedliwości. Podobna trudność daje o sobie znać w odniesieniu do pojęcia „natura”. Wszak natura to z jednej strony całość otaczającego nas świata, czyli przyroda, z drugiej zaś to istota danego bytu. Stawrowskiego zasadniczo nie interesuje pierwszy z wyróżnionych sposobów rozumienia natury, co zresztą znajduje swój wyraz w proponowanej przez niego terminologii: gdy mówi o naturze w sensie przyrody, posługuje się terminem „prawa natury”, gdy mówi o naturze jako istocie człowieka, interesuje go dotarcie do „praw naturalnych”, czyli moralnie doniosłych praw mających swe źródło w istocie człowieka. Pytanie o sens prawa naturalnego okazuje się jednak niepełne, jeżeli nie bierze pod uwagę jego znaczenia w procesie budowania wspólnoty państwowej. Dlatego refleksja nad prawem naturalnym ostatecznie podporządkowana jest pytaniu o najdoskonalszy kształt ładu politycznego. Najdoskonalszy nie znaczy jednak „najbardziej racjonalny” czy też „w pełni zgodny z wymogami rozumu”. Stawrowski stara się pokazać, że ostateczny kształt państwa prawa (czyli państwa, w którym rządzą rozumne ustawy) winien uwzględniać faktyczne skłonności ludzkiej natury. Doświadczenie poucza nas bowiem o tym, że choć z natury ludzie działają rozumnie i dążą do dobra, to w praktyce ich sposób działania jakże często rozmija się z tym, co zgodne z naturą. Dlatego choć z punktu widzenia rozumu…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Porzuceni mistrzowie