Heller jest oczywiście postacią wyjątkową nie tylko za sprawą swojej obecnej medialnej popularności: rzadko można spotkać autora, który byłby prawdziwie kompetentny zarówno w dziedzinie filozofii jak i współczesnej nauki. Co więcej zaś, ma niezwykły talent wyjaśniania w prosty i rzetelny sposób najciekawszych zagadnień współczesnej fizyki.
Dlaczego Filozofia i wszechświat jest w dorobku Michała Hellera tak ważna? Po pierwsze dlatego, że dotyczy dziedziny stanowiącej, jak się wydaje, główny nurt zainteresowania Hellera: filozofii fizyki, czy też filozofii w fizyce i filozofii wokół fizyki. Co więcej, w jakimś sensie, stanowi zwieńczenie badań w tej dziedzinie. Jak pisze sam autor, nie jest to gotowy, dopracowany owoc badań, lecz raczej „kompromis między presją czasu a czymś podobnym do wywiązania się z moralnego obowiązku” (s. 13) – autor celowo opóźniał wydanie publikacji czekając, aż będzie pełniejsza i bardziej dopracowana. I wreszcie, słabość owa – nieukończone dzieło – stanowi kolejny atut książki: pomyślana ona została jako zadanie-wyzwanie dla czytelników. Pojawia się w niej wiele wątków, które domagają się dopracowania, pomysły, którymi Heller dzieli się, bardziej niż autorstwo ceniąc sobie samo poszukiwanie rozwiązania. W wielu miejscach książki pojawia się zwrot: „temat ten oczekuje na całościowe opracowanie” – dotyczy zagadnień tak ciekawych jak na przykład strukturalna stabilność przyrody i jej niestabilność umożliwiająca ewolucję oraz pojawianie się zupełnie nowych tworów, specyfika ludzkiego poznania i umysłu pozwalająca na rozumienie matematyczności przyrody, relacyjna fizyka, czy nieliniowa logika, że już o rozważaniach nad unifikacją teorii względności i teorii kwantów za pomocą nieprzemiennych geometrii nie wspomnę.
Kompromis na jaki autor poszedł z upływającym czasem polega na tym, że Filozofia i wszechświat jest zbiorem artykułów „z szuflady”, nie zaś od nowa napisanym dziełem. Jest to jednak równocześnie na nowo zredagowana i w przemyślany sposób ułożona całość. Swój zamysł i główne wątki autor przedstawia we wstępie, podobnie każdy z rozdziałów poprzedzony jest wprowadzeniem, które informuje o układzie i najważniejszych zagadnieniach poruszanych w danej części. Nie będę zatem powtarzać tego, co czytelnik może znaleźć na kilku pierwszych stronach i wyliczać najważniejszych poruszanych przez Hellera tematów. Zamiast tego wspomnę o kilku wątkach, które wydały mi się szczególnie ciekawe.
Zadziwiające, jak wiele z podejmowanych przez Hellera tematów można rozumieć jako zmaganie się z filozofią Kanta (lub przynajmniej jej popularną interpretacją). Z jednej strony wydaje się, że mamy tu do czynienia z jej zupełnym zdyskredytowaniem. Od powstania geometrii nieuklidesowych wytyka się filozofowi z Królewca, że to co uważał za konieczne wcale konieczne nie jest. Heller, korzystając z najnowszych osiągnięć nauki, pokazuje, że nie tylko nie jesteśmy zmuszeni do ujmowania świata w kategorie Euklidesowej geometrii i Newtonowskiej fizyki, ale że nie musimy także w ogóle rozumieć świata jako tworu, w którym podstawowymi kategoriami są czas i przestrzeń. I nie chodzi tylko o to, że w ogólnej teorii względności (która wydaje się trafnie opisywać zjawiska makro- i megaświata), miast osobno rozpatrywać czas i przestrzeń należy widzieć czasoprzestrzeń: wymiar czasu jest bowiem w trudny dla nas do wyobrażenia sposób powiązany z wymiarami przestrzennymi a ich rozdzielenie może wypadać różnie w zależności od różnych parametrów. Okazuje się, że we współczesnych poszukiwaniach podstawowych teorii fizycznych, które miałyby modelować najbardziej fundamentalny poziom rzeczywistości, klasycznie rozumiane czas i przestrzeń znikają zastąpione bardziej ogólnymi pojęciami. Nawet jeżeli teorie te nie są właściwymi modelami naszego wszechświata, pokazują, że można postrzegać rzeczywistość bez kategorii czasu i przestrzeni, że te podstawowe formy mogą zostać dopiero wyprowadzone z bardziej podstawowej struktury.
Dalej, filozofia Hellera jest i dlatego antykantowska, że autor Filozofii i wszechświataopowiada się za realizmem i to w duchu mocno platońskim. Podejmując ulubiony wątek matematyczności przyrody przekonuje, że zadziwiająca skuteczność matematyki w odkrywaniu tajemnic świata coraz bardziej świadczy o tym, że rzeczywistość jest (to już pewna nadinterpretacja autora, który jest ostrożniejszy w swych pisanych tezach) Matematyką – pewną bogatą, subtelną i… piękną strukturą matematyczną. Do wątku tego jeszcze wrócimy, ale zauważmy tu drugą stronę odniesienia do Kanta. Otóż słowo „Matematyka” w odniesieniu do rzeczywistości Heller lubi pisać dużą literą i nie utożsamia jej z matematyką rozwijaną przez uczonych. Na poparcie sensowności tego rozróżnienia przytacza kilka argumentów, między innymi fakt, że najważniejsze teorie współczesne – w książce szczegółowo przeanalizowana jest akurat teoria względności – można przedstawić za pomocą różnych formalizmów matematycznych. Wydaje się, że jest to możliwe dzięki temu, że każdy z nich to poniekąd „rzut” struktury Matematycznej – struktury rzeczywistości, na strukturę matematyczną – tę, którą udaje się uchwycić uczonym. Matematyczna struktura rzeczywistości byłaby więc poniekąd odpowiednikiem rzeczy w sobie Kanta – nieuchwytnej w swej ostatecznej postaci. Oczywiście występuje tu zasadnicza różnica: o strukturze Matematycznej rzeczywistości możemy wnioskować na podstawie naszych naukowych teorii zwracając uwagę na to, co pozostaje niezmienne przy zmianie różnych ujęć teoretycznych. Wydaje się jednak, że nawet w fizyce istnieje „efekt Kanta” polegający na tym, iż nasza nauka i nasze poznanie są naszym, czyli ludzkim poznaniem, nie zaś czymś na kształt kopii rzeczywistości. Ów efekt staje się jeszcze bardziej widoczny, kiedy przechodzimy do interpretacji teorii fizycznych. Okazuje się wówczas, że często nasz obraz świata kształtujemy zgodnie z naszymi oczywistymi przekonaniami. Jednakże równie często zapominamy, że przekonania te są zazwyczaj rezultatem przyzwyczajenia ukształtowanego przez codzienne doświadczenie – nie na tu żadnych podstaw do twierdzenia, że to do czego przywykliśmy w naszym zakątku Wszechświata i w naszym zakresie wielkości (na przykład zwykłe kategorie czasu i przestrzeni) musi obowiązywać zawsze i wszędzie. Heller pokazuje, jak wiele z tych naszych oczywistych przekonań zostało faktycznie sfalsyfikowanych przez współczesną fizykę. W tym sensie wydaje się, że właściwie interpretowana fizyka – a wedle Hellera właściwa interpretacja polega na „egzegezie matematycznych struktur” teorii fizycznych…