Szczególnie dzisiaj, w czasach zacierania granic między literaturą a literaturoznawstwem, działalność krytyczna postrzegana bywa jako istotne dopełnienie twórczości. Waga tych „tekstów drugich” wzrasta wraz z rangą pisarza – powstałe w dwudziestoleciu prace krytyczne Witkacego czy Gombrowicza stanowią ciągle pasjonującą lekturę, choć wielu spośród analizowanych przez nich pisarzy dawno popadło w zapomnienie.
Dziwniejsze brzegi to pierwszy wydany w Polsce zbiór szkiców krytycznych Johna Maxwella Coetzee’ego. Pisarz zajmuje się literaturą również naukowo, akademicką karierę rozpoczął w latach 60. pracą doktorską poświęconą Beckettowi, później wykładał w Nowym Jorku i Kapsztadzie, obecnie jest profesorem Uniwersytetu w Adelajdzie.
Coetzee to niewątpliwie pisarz mocno osadzony w tradycji literackiej, o czym przekonują choćby jego powieści Foe czy Czekając na barbarzyńców. Ma swoich mistrzów, od których – jak mówił Davidowi Atwellowi – uczył się głównie stylu. Jednak Dziwniejsze brzegi nie mają ambicji stworzenia osobistego kanonu literatury, nie są też próbą kompletnej intelektualnej autobiografii – brak tu bowiem nazwisk dla Coetzee’ego bardzo ważnych. To książka niejednorodna, o dość przypadkowej – jak się wydaje – kompozycji (w przeciwieństwie choćby do starannej, przemyślanej konstrukcji o dziesięć lat wcześniejszego zbioru Doubling the Point). Podtytuł „eseje” w języku polskim może być mylący, bo większość tekstów stanowią recenzje, które Coetzee publikował na łamach szacownego „The New York Times Book Review”. Niektóre mają więc charakter okazjonalny, a poetyka recenzji tłumaczy obecność takich elementów jak streszczenia omawianych utworów czy informacje edytorskie.
W Dziwniejszych brzegach znalazły się również obszerniejsze rozprawy. W otwierającej wybór prelekcji Co to jest dzieło klasyczne? pojawia się formuła, mogącą stanowić motto działalności krytycznej – jest ona definiowana jako „środek niezbędny dziełom klasycznym do samoidentyfikacji i przetrwania” (s.32). W tym eseju po raz kolejny w swojej twórczości Coetzee nawiązuje do dzieła Zbigniewa Herberta, „wielkiego piewcy klasyczności”; w innym szkicu Dziwniejszych brzegów przywołany zaś zostaje wiersz Do Marka Aurelego. Na uwagę zasługuje też oryginalny i bardziej niż inne teksty osobisty esej o Clarissie Richardsona.
W Dziwniejszych brzegach uderza rozpiętość literackich zainteresowań Coetzee’ego. Zajmuje się książkami najważniejszych pisarzy XX wieku, omawiając Dzienniki Musila, eseje Brodskiego, opowiadania Borgesa, powieści Rushdiego czy Oza, ale również twórczość Nadżiba Mahfuza, Josefa Škvorecký’ego czy Antonii Byatt. Natomiast teksty o Rilkem i Dostojewskim to w istocie polemiki z pracami literaturoznawczymi im poświęconymi; Coetzee ze znawstwem i precyzją dyskutuje z interpretacjami badaczy. Szkic o Kafce zaś stanowi misterną, drobiazgową analizę interpretacji Procesu zakodowanych w przekładach utworów pisarza na język angielski (w wersji gazetowej nosił tytuł Translators on Trial, czyli „Proces tłumaczy”; szkoda zresztą, że w książce zrezygnowano z pierwotnych tytułów). Teoria i praktyka przekładu to wątki obecne w całym zbiorze. Coetzee jest niezwykle uważnym, krytycznym sędzią translatorskich decyzji, zazwyczaj proponującym własne, trafniejsze sformułowania.
Ważny kierunek na mapie literackich zainteresowań Coetzee’ego to Holandia, bliska mu również językowo jako użytkownikowi urzędowego w RPA afrikaans, języka potomków holenderskich osadników. Cztery lata temu pisarz wydał antologię poezji niderlandzkiej we własnym tłumaczeniu. Śladem tych fascynacji w Dziwniejszych brzegach jest swoisty tryptyk holenderski – w jednym ze szkiców autor przypomina mało znanego naturalistę Marcellusa Emantsa, osobne teksty poświęca takim pisarzom jak Harry Mulisch czy Cees Nooteboom.
Tytuł tomu zaczerpnął Coetzee najpewniej od Kiplinga. W napisanym w latach osiemdziesiątych XIX wieku wierszu The Song of the Banjo z tomu The Seven Seas pojawia się obraz pieśniarza, który razem z Ulissesem podróżuje do dziwniejszych brzegów („I have sailed with Young Ulysses from the quay/Till the anchor rumbled down on stranger shores”). Można je więc rozumieć dwojako: jako nieznane literackie lądy, które przemierza podróżnik-czytelnik, albo obrzeża oddalone od literackiego centrum. W Doubling the PointCoetzee napisał, że centrum…