Subskrybuj

Żywot człowieka odpowiedzialnego

Fascynujące życie Malewskiej wpisuje się w meandry biograficzne pokolenia przedwojennego, zamieszkującego wschodnie rubieże kraju.

Pisał Martin Buber: Każda sytuacja w życiu posiada, jak nowo narodzone dziecię – mimo wszelkiego podobieństwa – nowe oblicze, którego jeszcze nigdy nie było i które już nigdy nie powróci. Wymaga ona od ciebie pewnego ustosunkowania się, które nie może być już z góry przygotowane. Nie wymaga ona niczego, co by już było. Wymaga obecności, odpowiedzialności, ciebie. Wielkim charakterem nazywam tego, który – w stałej gotowości do odpowiadania całym swoim życiem – spełnia swym działaniem i zajmowaną postawą wymogi sytuacji, i to tak, iż przy całej różnorodności jego działań i postaw objawia się przecież w nich również jedność jego istoty, jego łaknącej odpowiedzialności istoty . Całokształt twórczego życia Hanny Malewskiej zdaje się doskonale wkomponowywać w tę charakterystykę człowieka odpowiedzialnego przeprowadzoną przez jednego z najwybitniejszych filozofów XX wieku. Malewska potrafiła zmierzyć się z rozmaitymi sytuacjami niesionymi nadobficie przez zawirowania dwudziestowiecznej historii i odpowiadać na nie całym swoim życiem. Wybitna pisarka, redaktor naczelna „Znaku” (od 1946 do 1973 roku), autorka znakomitych esejów i publicystyki, żołnierz ruchu oporu i dobry człowiek, który w skrytości przed wzrokiem innych – często na granicy heroizmu – wszechstronnie pomagał potrzebującym. Dzieło jej życia, agatyczne ślady, jakie po sobie pozostawiła, niewątpliwie ocala ją od zapomnienia. Dobrze jednak, że ukazała się książka, która w formie biografii opowiada o kolejach życia i twórczości Malewskiej. Autorka biografii, Anna Głąb, wywiązała się ze swego zadania prawie mistrzowsko, dając czytelnikowi do rąk rzecz dobrze napisaną, przyjemną w lekturze i ugruntowaną na dobrej bazie źródłowej. Dzięki jej wysiłkowi utrwalonych zostało wiele ulotnych momentów biografii tej wybitnej postaci powojennego życia kulturalnego. Fascynujące życie Malewskiej wpisuje się w meandry biograficzne pokolenia przedwojennego, zamieszkującego wschodnie rubieże kraju. Urodzona w 1912 roku, dzieciństwo spędziła na krańcach I Rzeczpospolitej. Jej korzenie były wielonarodowe: holenderskie, węgierskie, szwedzko-kurlandzkie i – być może – semickie. Jej ojciec, lekarz i działacz endecji, stanowił dla niej wzór moralny i życiowy. „Przez całe swoje kobiece życie szukała mężczyzny, którego mogłaby tak cenić i tak z nim współczuć. Nie znalazła takiego” – twierdzi badacz jej twórczości Andrzej Sulikowski (s. 27). Dzieciństwo było dla Malewskiej czymś bardzo pięknym, „przeżytym do końca”, a świat jawił się jako stabilny, trwały i konieczny, jako świat wyższej konieczności. Bardzo wcześnie podejmowała próby literackie, przede wszystkim w zakresie prozy historycznej, stąd naturalny wybór studiów: historia i polonistyka, które rozpoczęła na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w 1929 roku. Ostatecznie pozostała przy historii, ucząc się „rzemiosła” od wybitnych historyków, by wspomnieć tylko profesorów Kazimierza Michałowskiego, Jerzego Manteuffla czy Aleksandra Kossowskiego. W czasie studiów nabyła pasji czytania źródeł historycznych. Pisze Anna Głąb: „Źródła historyczne fascynowały ją jak kryminały, które czytała, gdy przeszła na emeryturę” (s. 45). Warsztat historyczny połączony z niezwykłą wyobraźnią literacką dawał doskonałe efekty w postaci wielu powieści i opowiadań o czasach narodzin cywilizacji greckiej, Ostrogotach, rozkwicie średniowiecza, czasach nowożytnych i historii Polski. „Hanka po ukończeniu studiów wiedziała, czego chce: chciała pisać. To było jej powołanie. Pisząc, czuła się jak ryba w wodzie” (s. 57). Jej pierwsza powieść pt. Żelazna korona, opowiadająca o cesarzu Karolu V Habsburgu, została nagrodzona w konkursie Polskiej Akademii Literatury, co stanowiło dla niej akt pasowania na pisarza. Ale Malewska to także autorka – niepublikowanej niestety w całości – antologii Kultura średniowieczna w tekstach i Listów staropolskich z epoki Wazów. Z podróży do Paryża w ramach stypendium Funduszu Kultury Narodowej przywiozła fascynację myślą św. Tomasza z Akwinu oraz katedrą gotycką (jako Domus Dei et Porta Coeli). Pisze autorka omawianej biografii: „Katedra jest dla niej symbolem domu – domu wszystkich ludzi, nie tylko tych bogatych, których nagrobki z herbami widnieją na ścianach w późniejszych już kościołach” (s. 74). Te fascynacje średniowieczem znajdą swe wcielenie w powieści zatytułowanej Kamienie wołać będą. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że Malewska po latach zdystansowała się od swych fascynacji średniowieczem, twierdząc w ankiecie „Znaku” Czy dzieje mają sens?, że epoka ta ostatecznie nie zdała egzaminu. Pisała: Widziano średniowiecze (ja też kiedyś, mea culpa) jako coś w rodzaju wspaniałej katedry, która runęła głównie z przyczyn zewnętrznych. (…) Dziś z pewnym zdziwieniem mówimy sobie: jak można było tak absolutyzować jedną epokę, epokę chrześcijaństwa bynajmniej nie „zrealizowanego”, stale niewiernego samemu sobie, zagrożonego wszelkimi zmazami „konstantynizmu”, potęgi i bogactwa u góry, a ciemnoty półpogańskiej u dołu piramidy społecznej . Wskazuje to na ważny rys jej charakteru moralnego: amicus Plato, sed magis amici veritas. Prawda to wartość fundamentalna w aksjologii Malewskiej, wartość, której poświęcała wiele. Można chyba odnieść do niej samej sformułowanie, którego użyła, pisząc o Antonim Gołubiewie – miała „obsesję prawdy”. Stabilny świat konieczności z czasów dzieciństwa runął w 1939 roku, ukazując zupełnie inne oblicze. Malewska słyszy w sobie jasny imperatyw: „Do broni, człowieku. Na nic dziś twój arsenał, pisarzu” (s. 84). Zostaje kierownikiem komórki szyfrów zagranicznych w Komendzie Głównej SZP. O jej talentach na tym polu niech świadczy fakt, że komórka przez cały okres jej kierownictwa nie miała wpadki. W randze kapitana brała udział w Powstaniu Warszawskim. W latach okupacji napisała powieść o Norwidzie Żniwo na sierpie, eksponując w niej Norwidowską wartość heroizmu codzienności. Doświadczenie wojennej rzeczywistości, obrazy, które nie są w stanie się przyśnić, były fundamentem ważnego wyznania antropologicznego: „Najważniejsze i najpilniejsze jest zawsze jedno: kiełznać bestię w człowieku” . Każdy ma tu własne pole do działania i własną kampanię do rozegrania. Po wojnie Malewska uczyła historii w Liceum Handlowym w Krakowie, ale szybko nawiązała kontakt ze środowiskiem „Tygodnika Powszechnego” i od trzeciego numeru zaczęła redagować miesięcznik „Znak”. Po 1953 roku, kiedy „Znak” zostaje decyzją władz komunistycznych zawieszony, Malewska musi poszukać sobie nowego zajęcia. Pracuje w Bibliotece Kórnickiej jako archiwistka. Wykorzystuje perfekcyjnie ten czas, gromadząc materiały do przygotowanych kilka lat później Listów staropolskich z epoki Wazów oraz wielu opowiadań historycznych. W życiu bardzo ceniła przyjaźnie. Nie były liczne, ale głębokie, o czym świadczą listy. Siostra Teresa Landy, Anna Morawska, Antoni Gołubiew, Jadwiga Żylińska… Przyjaźń stanowiła część jej bogatego życia wewnętrznego. Prowadziła ascetyczny czy wręcz abnegacki tryb życia, przeniknięty modlitwą (drugi człowiek jest realniejszy i lepszy, gdy człowiek się za niego modli – tak uważała za Thomasem Mertonem). O swym stosunku do modlitwy pisała lakonicznie: „Być żyjącą modlitwą” . Malewska to wielki poszukiwacz Boga na szlakach historii Europy, w wielkich porywach ludzkiego ducha, ale i w…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Polska i Rosja. Czy możliwy jest koniec „zimnej wojny”?