Subskrybuj

Kłopoty gwarantowane, sukces – hipotetyczny

Polska obejmie przewodnictwo w niewątpliwie trudnym czasie dla Europy. Kryzys finansów publicznych zaprowadził Grecję na skraj bankructwa, a gospodarki Hiszpanii, Portugalii i Irlandii mają poważne kłopoty. Powstaje pytanie, czy cała Europa ma płacić za błędy kilku państw. Podobno historia Unii kryzysami stoi. Czy powinniśmy się obawiać „Europy dwóch prędkości”? Gdzie jest miejsce Polski w projekcie europejskim?

Panie Profesorze, czy mamy w ogóle o czym rozmawiać? Czy prezydencja będzie mieć jakieś znaczenie dla naszej gospodarki, czy to tylko okazja dla kilku polityków do zrobienia sobie zdjęć z innymi politykami?

W czasie prezydencji pozycja kraju i jego zdolność do przeforsowania własnych interesów w jakiś drobnych sprawach jest – paradoksalnie – mniejsza niż w zwykłym czasie. Przedtem było trochę inaczej, ale traktat lizboński zmienił znaczenie prezydencji. Dziś na kraju, który sprawuje prezydencję Rady Unii Europejskiej, spoczywa głównie obowiązek mediowania, czyli doprowadzania do pogodzenia stanowisk innych krajów. Innymi słowy, wszystkie kraje Unii Europejskiej mogą zagrozić wetem – z wyjątkiem tego, który sprawuje prezydencję. Lubię porównywać prezydencję do serwisu w tenisie. To słowo pochodzi przecież z czasów, w których serwis oznaczał usługę pod adresem drugiej strony. I taka będzie nasza rola w okresie prezydencji: mając w ręce piłkę, będziemy pełnić usługi. Kiedyś kraj sprawujący prezydencję przewodził pracom Unii oraz reprezentował Unię na zewnątrz. Zgodnie z traktatem lizbońskim od stałego przewodzenia jest przewodniczący Herman Van Rompuy, a od reprezentacji za granicą jest wysoki przedstawiciel, pani Catherine Ashton. Teraz prezydencja to szukanie kompromisu między trzema centralnymi instytucjami w Unii: Radą Europejską, w której szefowie rządów lub głowy państw reprezentują państwa członkowskie, Komisją Europejską i Parlamentem Europejskim.

Jako urodzony pesymista chciałbym więc zadać najważniejsze pytanie, jak w starym szmoncesie: a ile można na tym stracić? Jak wygląda czarny scenariusz, gdyby nasza prezydencja okazała się wielką porażką? Czy możemy trwale rozsadzić…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Prezydencja na czas kryzysu