Subskrybuj
wieloletni członek redakcji miesięcznika „Znak”, prezes S.I.W. Znak, działacz opozycji demokratycznej, publicysta, tłumacz. Uczestnik ekipy Tadeusza Mazowieckiego w latach 1989—­1990. Członek władz organizacji społecznych, m.in. Fundacji Batorego, KiK­u, Fundacji Roberta Schumana, PEN­Clubu. Odznaczony m.in. Krzyżem...

Ludzka pamięć a historia. Źródła konfliktów?

Europie ciągle potrzebna jest praca nad pamięcią, która sprzyjać będzie budowie trwałych wspólnot politycznych, pomoże w odbudowie społeczeństw rozbitych i podzielonych, da nam szansę na wzajemne poznanie, zrozumienie oraz stworzenie silnych więzi zaufania i solidarności.

W  miarę, jak teraźniejszość odchodzi ku przeszłości, w miarę ubywania świadków wydarzeń, na znaczeniu zyskuje pamięć. Chodzi o pamięć zbiorową, co nie oznacza wcale, że jest ona jednolita. Pamięć ta krzewi się w przestrzeni pomiędzy historia będącą we władaniu historyków i podręczników, względnie ustaloną i nie budzącą gorętszych debat politycznych, nie wpływającą bezpośrednio na nasze „dzisiaj” – a teraźniejszością, kształtującą się na naszych oczach i z naszym udziałem. To nade wszystko w tej przestrzeni zamieszkuje pamięć lub raczej pamięci, często skonfliktowane.

A tymczasem od 20 lat przeżywamy w Europie eksplozję pamięci. Wiąże się ona z czynnikami demograficznymi i politycznymi. Z jednej strony – odchodzą lub odeszli już świadkowie i uczestnicy wielkich wstrząsów dwudziestowiecznych, do których należały dwie krwawe wojny światowe. Zmiana pokoleniowa niesie ze sobą potrzebę nowego odczytania dziejowych znaków i znaczeń. Z drugiej – upadł Związek Sowiecki, a Unia Europejska powiększyła się aż o ośmiu nowych członków z Europy Wschodniej. Skutkiem tego procesu była możliwość artykulacji przez kraje dawnego bloku sowieckiego własnych pamięci, obecnych do tej pory jedynie w przestrzeni prywatnej.

Trzy płaszczyzny konfliktów pamięci

Eksplozji pamięci towarzyszyły i towarzyszą jednak rozmaite konflikty. Ich charakter w istotny, często negatywny, sposób wpływa na stosunki wewnętrzne w obrębie społeczeństw i relacje międzynarodowe. Z tego powodu analiza i próby przezwyciężania konfliktów pamięci mają fundamentalne znaczenie dla przyszłości Europy.

Chciałbym wyodrębnić trzy płaszczyzny wspominanych konfliktów. Pierwsza z nich ma charakter wewnętrzny – polega na silnej polaryzacji pamięci różnych grup w obrębie jednego społeczeństwa. Nie ma przy tym znaczenia, czy przyczyną rodzących się konfliktów są rzeczywiste odmienne doświadczenia przeszłości, czy też pamięć staje się jedynie zakładnikiem interesów ekonomicznych, ideologicznych czy etniczno-kulturowych. Druga płaszczyzna konfliktu wynika z pewnej asymetrii pamięci w krajach tzw. starej i nowej Europy, czyli między dawnymi a nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej. Trzecia płaszczyzna dotyczy stosunków między poszczególnymi narodami, najczęściej ze sobą sąsiadującymi, których przeszłość obfituje w zatargi, a których elity nie zdobyły się jak dotąd na gesty takie jak ten Adenauera i de Gaulle’a w katedrze w Reims w 1962 r. czy polskich biskupów z listem „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie” z 1965 r. Oba te wydarzenia stały się kamieniami węgielnymi odpowiednio pojednania niemiecko-francuskiego i polsko-niemieckiego.

Konflikty wewnątrz narodów

Areną głębokich konfliktów pamięci wewnątrz poszczególnych narodów są właściwie wszystkie kraje dawnego bloku sowieckiego. Konflikty te są tym ostrzejsze, im bardziej poprzedni reżim blokował rzetelne rozrachunki z historią. Dotyczy to zwłaszcza państw, które stanęły po stronie hitlerowskich Niemiec w II wojnie światowej: Węgier, Rumunii, Słowacji czy Chorwacji. W tych krajach miało miejsce zjawisko – by odwołać się do kategorii niemieckiego socjologa Rainera M. Lepsiusa – „eksternalizacji” faszyzmu czy nazizmu, tj. uznanie, że został on tym narodom narzucony z zewnątrz, one zaś były przede wszystkim ofiarami, lub że faszyzm był jedynie dziełem niewielkiej zbrodniczej grupy. Podobne zmagania z przeszłością widoczne są jednak także gdzie indziej, np. w Hiszpanii na tle stosunku do wojny domowej (1936–1939) czy relacji pomiędzy Madrytem i regionami autonomicznymi, Katalonią i krajem Basków; w Belgii między Walonami i Flamandami; oraz we Włoszech, gdzie w dużej mierze przemilcza się okres faszyzmu i włoskiej wojny domowej z lat 1943–1948.

Asymetria pamięciDrugą wspomnianą przeze mnie płaszczyzną konfliktów pamięci jest asymetria pamięci historycznej pomiędzy krajami Europy Środkowo-Wschodniej i Europy Zachodniej. Zapewne należałoby bardziej mówić o nieporozumieniach, niż o konflikcie, lecz niezależnie od terminu, jakim się posłużymy, wspomniana różnica ma ogromne znaczenie dla procesu europejskiej integracji, ponieważ bywa źródłem braku wzajemnego zrozumienia i nieufności. Wymienię tylko kilka przykładów takiej asymetrii. Bez wątpienia obie części Europy zupełnie inaczej postrzegają historię drugiej wojny światowej. Na Zachodzie wojna jest przeszłością, rozdziałem zamkniętym. Niemiecka „internalizacja” przeszłości, której najdoskonalszym przykładem jest berliński Holocaust Mahnmal (Pomnik Pomordowanych Żydów Europy), nie budzi dziś żadnych wątpliwości. W Polsce i innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie okupacja miała nieporównanie brutalniejszy charakter, a powojenne związki z Zachodem, z racji komunistycznej izolacji kraju, były bardzo ograniczone, historia wojny wciąż jest doświadczeniem żywym – otwartą, niezasklepioną raną. Podobnie ma się rzecz z pamięcią komunizmu – czym innym był komunizm dla mieszkańca Paryża, czym innym dla krakowianina lub prażanina. Do końca lat 80. XX w. kraje tzw. demokracji ludowej były rzeczywistymi satelitami ZSRR, nie zaznały dobrodziejstw ani demokracji, ani gospodarki…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Jak przekłady zmieniają Biblię?