Jan Tomkowski, eseista, historyk literatury i powieściopisarz jest człowiekiem łakomym, połyka wszystko, co piękne i warte przemyślenia. A potem podaje nam smakołyki w formie lekkiego, wytwornego posiłku.
Omawiany tutaj tom składa się z dziewiętnastu esejów. Całość jest wycieczką, a raczej podróżą, w rozmaitość kultury i sztuki. Zaczynamy ją od jedzenia, czyli od szkicu Flamandzka spiżarnia, gdzie natrafiamy na opis poziomki. W paru malowniczych zdaniach zarysowuje Tomkowski historię tego mikroowocu w malarstwie i literaturze. Jaki inny historyk sztuki, zastanawiałby się nad różnicą między poziomką Hieronima Boscha a Leonarda da Vinci?
Historia kultury jako ściśle splatany łańcuch. Nie inaczej niż eseje Herberta, teksty Tomkowskiego uczą patrzeć i snuć erudycyjne opowieści na temat oglądanego. Patrzeć całościowo, ale przede wszystkim patrzeć na detale, odkrywać całe światy w szczególe; rozległe pola symboli, ścisłe związki między kulturą duchową i materialną. W detalach mieszkają bowiem nie tylko Pan Bóg i diabeł, ale także historia ludzkości. Nieprzeliczone anioły na główce od szpilki.
W eseju o fajkach dowiadujemy się, że Flaubert, George Sand, Krasiński i Delfina Potocka, a także Słowacki i Norwid oddawali się – podobnie jak sam Tomkowski – nałogowi palenia… Czytając: „Po raz piętnasty albo dwudziesty…” Czarne kwiaty, autor prawie czuje: „w powietrzu aromat mocnego normandzkiego tytoniu”. W pewnym momencie Tomkowski zamyka Księgę, wychodzi z Biblioteki i wyrusza w podróż. Nie…