Subskrybuj
Filolog, ateista, prowadzi stronę www.jezushistoryczny.pl, zajmuje się Jezusem historycznym.

Jezus zapomniany: prorok apokaliptycznego Królestwa

Hipoteza apokaliptyczna, według której Jezus wierzył w rychły koniec świata, wywołała gwałtowny i całkowicie zrozumiały sprzeciw Kościołów. Oznaczała przecież, że Syn Boży pomylił się, głosząc bliskość czasową Królestwa! Co gorsza, jego etyka okazałaby się przydatna jedynie w krótkim „okresie przejściowym” – kilku, najwyżej kilkudziesięciu lat poprzedzających nadejście Dni Ostatnich.

W eseju What is Wrong With the Church? (Co jest nie tak z Kościołem?) Jay Williams, profesor studiów religijnych z Hamilton College (USA), pisze o wymaganiach etycznych Jezusa, które można znaleźć w ewangeliach. Całkowite, dobrowolne ubóstwo. Rezygnacja z życia rodzinnego. Unikanie jakiejkolwiek przemocy. Unikanie nawet negatywnych emocji. Gdy dodać do tego Jezusową niechęć do organizacji religijnych – łatwo zrozumiemy, dlaczego Williams nie jest pewny, czy w swym własnym życiu mógłby, ani nawet czy powinien tak postępować.

Niezwykłość tego eseju nie polega na dostrzeżeniu problemu, ale na niesłychanej wadze, jaką Williams – chrześcijanin, członek Kościoła Prezbiterialnego – mu przypisuje. Pisze o sprzeczności „ulokowanej w sercu Kościoła, z którą chrześcijanie powinni się zmierzyć z podniesioną głową i otwartymi oczami”. Chodzi, jego zdaniem, o posłuszeństwo Jezusowi.

Choć ten wymóg konstytuuje wszystkie wyznania chrześcijańskie, ich członkom brakuje okazji, aby dowiedzieć się nieco dokładniej, jakie warunki stawiał Nauczyciel z Nazaretu. Zamiast tego – zauważa Williams – Paweł z Tarsu, a częściej jeszcze jakiś współczesny autorytet etyczny, delikatnie zastępuje Jezusa w roli nauczyciela chrześcijańskiego stylu życia.
Williams zdaje sobie sprawę, że tego rodzaju zapominanie o Jezusie, o jego ewangelicznych wymaganiach, ma swoje racjonalne przyczyny. „Co stałoby się z Kościołem – pyta – gdyby rozdawał wszystko, o cokolwiek ktokolwiek by go poprosił? Jak mogłaby istnieć jakakolwiek sprawiedliwość w społeczeństwie, gdyby policja nie mogła uciekać się do przemocy, a sędziowie i przysięgli – wybaczaliby wszystkim bez wyjątku? Jak wyglądałoby społeczeństwo, gdyby rodziny stały się tak wyobcowane i rozbite, jak Jezus wydawał się sobie tego życzyć?”

„Zgoda – przyznaje w końcu autor eseju – niech tak będzie. Prawdopodobnie nauczanie Jezusa nie zawiera nazbyt praktycznej etyki dla chrześcijan. Musimy jednak w tym momencie zapytać: jak możemy nadal nieustannie nazywać Jezusa Panem i mówić o byciu mu posłusznym?”

Czy Jezus wierzył w koniec świata?

Gdyby związek Williamsa z tradycyjnym Kościołem stanął pod znakiem zapytania właśnie z tego powodu, tj. w związku z etyką Jezusa – nie wydawałoby mi się to ani trochę przypadkowe. Problem „niepraktyczności” tej etyki niemal od samego początku towarzyszył akademickim, historycznokrytycznym badaniom nad postacią Nauczyciela z Nazaretu, choć chrześcijańscy teologowie i bibliści nie dostrzegali go aż do końca XIX w. Surową etykę Jezusa i samo Królestwo Boże rozumiano metaforycznie. Dla protestanckiego teologa Alberta Ritschla oznaczało ono „współdziałanie ludzi poprzez uczynki zainspirowane miłością”: zadaniem chrześcijan było aktywne uczestnictwo w budowie Królestwa Bożego na Ziemi.

Johannes Weiss i Albert Schweitzer jako pierwsi uznali takie stanowisko za całkowicie ahistoryczne. W judaizmie okresu późnej Drugiej Świątyni – czyli w czasach Jezusa – Królestwo rozumiano w sposób apokaliptyczny. Panowanie Boga na Ziemi, połączone z diametralną poprawą warunków ludzkiego życia, mógł poprzez nadprzyrodzoną interwencję zapoczątkować tylko sam Jahwe. Uczniom Jezusa pozostawało oczekiwanie i życie w sposób doskonały, w antycypacji bliskiego już bytowania w podobnym do raju Królestwie. W ten sposób narodziła się klasyczna historycznokrytyczna hipoteza o postaci Jezusa z Nazaretu: proroka apokaliptycznego Królestwa. Za jej „tekst fundacyjny” uważana jest praca Alberta Schweitzera Historia badań nad życiem Jezusa (1906), która stała się słynna pod angielskim tytułem The Quest of the Historical Jesus (1910).

Hipoteza apokaliptyczna nie wymagała metaforyzowania ani innych teologicznych przekształceń nauk Jezusa, wywołała jednak gwałtowny i całkowicie zrozumiały sprzeciw Kościołów. Oznaczała przecież, że Syn Boży pomylił się, głosząc bliskość czasową Królestwa! Co gorsza, jego etyka, na którą Kościoły powoływały się od samego początku, okazałaby się przydatna jedynie w krótkim „okresie przejściowym” – kilku, najwyżej kilkudziesięciu lat poprzedzających nadejście Dni Ostatnich. Reakcją było odrzucenie historii. W katolicyzmie dostęp do badań niebawem zamknęła „przysięga antymodernistyczna”, a protestanccy teolodzy: Karl Barth i Rudolf Bultmann przekonywali, że religia chrześcijańska to co innego niż chrześcijańskie objawienie. To ostatnie miało być dostępne tylko dla wierzącego teologa, a nieosiągalne dla akademickiego historyka. A jednak w 1953 r. własny uczeń Bultmanna, Ernst Kasemann pokazywał w swym wykładzie Problem Jezusa historycznego, że chrześcijanie nie bardzo mogą powoływać się na Wcielenie Boga jako fakt historyczny, a jednocześnie odrzucać nowoczesne akademickie narzędzia służące badaniu przeszłości. Rozpoczął się okres tzw. drugiego podejścia w poszukiwaniach Jezusa historycznego…

W ostatnich dziesięcioleciach XX w. przeciwko hipotezie Jezusa apokaliptycznego wystąpiła grupa liberalnych teologów amerykańskich – Jesus Seminar (Seminarium o Jezusie). W drodze głosowania odrzucili oni jako nieautentyczną ogromną większość wypowiedzi przypisywanych Nazarejczykowi w kanonicznych Ewangeliach – Marka, Mateusza, Łukasza i Jana. Odrzucili przede wszystkim wypowiedzi apokaliptyczne, które miały trafić do tradycji o Jezusie dopiero po jego śmierci. Oparli się głównie na Ewangelii Tomasza, znalezionej w Nag Hammadii, i rekonstrukcji wczesnej warstwy hipotetycznej Ewangelii Q, zdaniem członków Seminarium nie zawierających eschatologicznych wypowiedzi Jezusa. Historyczny Jezus mógł znajdować się np. pod wpływem etyki cyników (Dominic Crossan), a nawet być zwolennikiem swoistej rewolucji społecznej prowadzonej bez użycia przemocy (Marcus Borg). Zwłaszcza tezy Borga znamionuje powrót do obrazu Jezusa z czasów Ritschla, czyli do Jezusa, który znów może wspierać aktywne uczestnictwo chrześcijan w polityce, gospodarce itp.

Odpowiedź zwolenników hipotezy Weissa i Schweitzera nastąpiła w postaci szeregu studiów opublikowanych w ostatniej dekadzie XX w. Były to The Historical Figure of Jesus (Postać historyczna Jezusa) z 1993r. Eda Sandersa ; Jesus of Nazareth: Millerian Prophet (Jezus z Nazaretu: prorok millenium) z 1998r. Dale’a Allisona; Jesus: Apocaliptic Prophet of the New Millenium (Jezus: apokaliptyczny prorok nowego millenium) z 1999 r. Barta Ehrmana Jesus of Nazareth, King of the Jews (Jezus, król Żydów) z 2000 r. Pauli Fredriksen. Ich autorzy o wiele dokładniej niż wcześniejsi badacze rekonstruowali kontekst judaizmu z czasów Jezusa, opierając się m.in. na rękopisach z Kumran, dokumentujących wierzenia apokaliptycznej i mesjanistycznej sekty esseńczyków. Sanders i Allison zakwestionowali także tradycyjny sposób rekonstrukcji postaci historycznej Nazarejczyka, polegający na rozdzielaniu autentycznych i wtórnych tradycji. Według Sandersa o wiele solidniejszych przesłanek dostarczają historykowi najbardziej prawdopodobne historycznie wydarzenia z biografii Jezusa. Allison natomiast za najlepszy punkt wyjścia uznał ogólny ogląd całości wczesnych tradycji, wychodząc z założenia, że ludzka pamięć, także społeczna, źle utrwala szczegóły. Przed dwoma laty Allison opublikował pracę Constructing Jesus. Memory, Imagination and History (Konstruowanie Jezusa. Pamięć, wyobraźnia i historia), w której jeszcze bardziej rozbudował swą argumentację i ściślej powiązał ją ze współczesnymi badaniami psychologów nad procesem zapamiętywania.

(Nie)zawodna pamięć uczniów

Jak zatem miałoby brzmieć przesłanie Jezusa z Nazaretu według współczesnej wersji hipotezy Schweitzera? „Bóg stworzył dobry świat – pisze na ten temat Allison. – Złe duchy napełniły go niegodziwością i niesprawiedliwością, i pogrążyły w nieładzie. Zbliża się jednak dzień, w którym Bóg naprawi uszkodzone Stworzenie i odnowi rozproszony naród Izraela. Nim ten dzień nastąpi, walka sił między dobrem i złem dojdzie do punktu kulminacyjnego, a świat czeka okres wielkich udręk i niespotykanych klęsk. Po tym okresie Bóg, prawdopodobnie poprzez jednego lub więcej mesjańskich wysłanników, nagrodzi sprawiedliwych i odpłaci grzesznikom, tak żywym, jak i umarłym. Wtedy przywróci swe panowanie na zawsze”.

Za taką wizją przemawiają, zdaniem Allisona, nowotestamentalne źródła zawierające elementy powyższych wierzeń, często przypisywane samemu Jezusowi. Nie wnika on jednak w kwestię ich autentyczności. Zakłada, że pamięć uczniów Jezusa i kolejnych pokoleń chrześcijan mogła nie zachować wiernie jego poszczególnych słów czy zdań, jeśli jednak w różnych warstwach tradycji powracałby ogólny schemat (pattern) apokaliptyczny, będzie to najlepszy punkt wyjścia, aby rekonstruować historyczne poglądy Nazarejczyka. Nasza pamięć bowiem – w świetle wyników współczesnych badań – nieustannie modyfikuje wspomnienia, tak aby odpowiadały naszym aktualnym potrzebom i poglądom. Mieszamy ze sobą podobne wydarzenia, zmieniamy ich kolejność, przenosimy w przeszłość nasze obecne preferencje, nadajemy wspomnieniom nowy sens, zapominamy o niewygodnych faktach. Zawsze jednak ogólne zarysy wydarzeń, podstawowe sensy rozmów pamiętamy o wiele dłużej niż szczegóły, pojedyncze słowa, drobiazgi. W Ewangelii Marka na przykład Jezus otwarcie zapewnia: „Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą królestwo Boże przychodzące w mocy” (9, 1, to samo w 13, 30 ). Inne zapewnienie mamy u Mateusza: „Nie zdążycie obejść miast Izraela, nim przyjdzie Syn Człowieczy” (10, 23). W Ewangelii Q: „na tym pokoleniu (w Biblii Tysiąclecia – plemieniu) będzie pomszczona krew wszystkich proroków, która została przelana od stworzenia świata” (Łk 11, 49-51, por. Mat 23, 34-35). Ze Źródła Q (Mt 24, 45-51a, por. Łk 12, 42-46) pochodzi przypowieść o sługach oczekujących Pana, kończąca się u Łukasza ostrzeżeniem: „I wy bądźcie gotowi, gdyż Syn Człowieczy przyjdzie o takiej godzinie, której się nie spodziewacie”. Także stamtąd pochodzi modlitwa Ojcze Nasz, w której uczniowie mieli prosić Boga „Przyjdź Królestwo Twoje” (Mt 6, 10, por. Łk 11, 2). U Marka Królestwo Boże „jest bliskie” (1, 15). Także według Ewangelii Q „jest już bliskie” (Mt 10, 7, por. Łk 10, 9). Nawet do późnej i generalnie nieapokaliptycznej Ewangelii Tomasza trafiła zapowiedź „Niebo wywróci się i Ziemia w waszej obecności” (111a). Wskazane fragmenty ewangelii albo mówią o tym, że Królestwo nadejdzie już niebawem, albo wiążą jego przyjście ze współczesnymi Jezusa. Nawet ktoś, kto nie zna typowych żydowskich motywów apokaliptycznych z czasów Drugiej Świątyni, może na ich podstawie podejrzewać, że Jezus nie przewidywał stuleci czy tysiącleci oczekiwania na nadejście panowania Boga. Odsłania się w ten sposób pierwszy zarys ogólniejszego schematu eschatologicznego w tradycjach po-Jezusowych. Stanie się on wyraźniejszy, gdy dodać te motywy, których rozpoznanie i interpretacja wymaga pewnej wiedzy o starożytnym judaizmie. Postać Syna Człowieczego np. pochodzi prawie na pewno z bardzo popularnej w I w. apokaliptycznej Księgi Daniela, a ta wiąże jego pojawienie się z nastaniem „wiecznego Królestwa” (7, 14). W wersecie Marka 13, 27 mowa o mającym nastąpić jeszcze za życia „tego pokolenia” (w. 30) zebraniu przez anioły „wybranych z czterech stron świata”. Chodzi o cudowny powrót Żydów z diaspory, którego oczekiwano znów – właśnie w chwili nadejścia Królestwa Boga (co widać w traktacie Didache 9, 4). W wersecie Marka 13, 19 czytamy o mającym nadejść niespotykanym wcześniej ucisku, o którym wiemy znów z Księgi Daniela (12, 1). W Ewangelii Łukasza Jezus życzy uczniom, aby w Królestwie „jedli i pili przy moim stole” (22, 30). Mamy tutaj być może eschatologiczny bankiet (który w Księdze Izajasza 25, 6–8 łączy się z wydarzeniami Dni Ostatecznych, m.in. z pokonaniem śmierci). Czy Jezus spodziewał się w nim uczestniczyć lada dzień, jak sugerować może jego gotowość czekania na „nowe wino”? (Mk 14, 25, symbol znany z Kumran: Reguła Wspólnoty 6, 4–6). Inne wskazywane przez Allisona motywy, wiązane w starożytnym judaizmie z tym samym kontekstem to: zniszczenie i odbudowa Świątyni Jerozolimskiej, sąd ostateczny, kara gehenny (piekła), eschatologiczny „świat na opak” (ostatni będą pierwszymi itp.), wylanie Ducha Bożego, pojawienie się królewskiego Mesjasza, pokonanie Szatana, zmartwychwstanie Sprawiedliwych i wieczne życie. Chrześcijańska chrystologia i eklezjologia powiązały niektóre z tych idei i obrazów z biografią Jezusa i dziejami wczesnych wspólnot, a inne umieściły w nieokreślonej przyszłości Sądu Ostatecznego. Allison uważa jednak – na podstawie podobnych jak powyższe analiz Nowego Testamentu, Biblii hebrajskiej, tekstów z Kumran i innych źródeł – że Żydzi w czasach Jezusa nie byli zainteresowani odległymi tysiącleciami, a najdłuższy horyzont czasowy oczekiwanej przez nich eschatologicznej naprawy świata niewiele wykraczał poza jedno pokolenie. Crossan przyznał kiedyś w dyskusji z Allisonem, że Jezus wypowiada apokaliptyczne twierdzenia „niemal w każdej warstwie i wszystkich formach zachowanych tradycji”. Cała ta masa materiału źródłowego wymaga wytłumaczenia: jaką drogą trafił on do najwcześniejszych pism? Najłatwiej to zrobić, wiążąc go z postacią historycznego Jezusa: motywów sugerujących bliskość Dni Ostatecznych zachowało się tak wiele, gdyż Jezus faktycznie do nich nawiązywał, a kolejno powstające opowieści o nim nauczanie to zwielokrotniały. To jednak sama tylko podstawa współczesnej hipotezy apokaliptycznej. Posiada ona duży zasięg eksplanacji: umożliwia zrozumienie sensu i…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Czy wierzymy w koniec świata?