Subskrybuj
redaktorka miesięcznika „Znak”, z wykształcenia polonistka i teatrolożka. Teksty o literaturze i teatrze publikowała wcześniej jako Agnieszka Goławska.

Szczelina w chodniku

W krajach hiszpańskojęzycznych Jesús to popularne imię. Wprawdzie Coetzee umieszcza bohaterów swojej nowej powieści w krainie, w której językiem obowiązującym jest hiszpański, jednak nie odwołuje się do Pisma w tak bezpośredni sposób.

W krajach hiszpańskojęzycznych Jesús to popularne imię. Wprawdzie Coetzee umieszcza bohaterów swojej nowej powieści w krainie, w której językiem obowiązującym jest hiszpański, jednak nie odwołuje się do Pisma w tak bezpośredni sposób

Chłopcu, o którym opowiada Dzieciństwo Jezusa, nadano imię David. Nie wiadomo, jak się nazywał, zanim dotarł do Novilli. Podobnie jak inni przybysze, nie pamięta swojego życia sprzed momentu, kiedy dostał się na statek i podobnie jak inni, otrzymał nową tożsamość. Kartka z informacjami dotyczącymi jego rodziców – jedyne, co go łączyło z przeszłością – zaginęła w podróży. Zaopiekował się nim wówczas Simón, mężczyzna w średnim wieku, którego chłopiec spotkał na statku.

Hiszpański dla początkujących

Novilla – miasto, do którego dotarł David wraz ze swoim opiekunem to prawdziwie nowy świat. W sposób zinstytucjonalizowany zadbano o to, żeby nieszczęścia sprzed nastania nowego porządku nie mogły się tu powtórzyć. Każdemu zapewniono dach nad głową, każdy może zapracować na chleb, uczciwie wykonując powierzone mu zadanie. Simón bez trudu znajduje pracę, która – choć fizycznie wyczerpująca – zapewnia jemu i chłopcu utrzymanie, a także przynosi mężczyźnie pewną satysfakcję. I choć odczuwa on wdzięczność, nie potrafi w pełni dostosować się do tego nowego świata. „Nie mogę wyrazić własnych uczuć, bo wszelkie kontakty z ludźmi ogranicza ten hiszpański dla początkujących” – mówi Simón, ale to nie język, w którym przyszło mu się porozumiewać, stanowi o istocie problemu. Doświadczenie obcości, które stale mu towarzyszy, trudno jednoznacznie określić, nadać mu konkretną nazwę.

Z pozoru nie ma powodu, żeby czuć się w tym świecie źle. Novillę niemalże bez wyjątku zamieszkują uczynni, życzliwi, pełni dobrej woli ludzie. Choć architekci nowego świata zadbali o to, żeby społeczność żyła ze sobą w zgodzie, w poszanowaniu wspólnego dobra, a konflikty zbrojne już nigdy nie mogły się wydarzyć, jednak właśnie przez to, że ten świat pozbawiony jest wszelkiego niebezpieczeństwa, nierówności i kantów, napawa grozą. To świat niewinnych dziewic i młodzieńców, którzy płonią się na samą myśl o kontakcie fizycznym. W każdym aspekcie życia odstępstwo od pogodnej życzliwości wprowadza niepokój. „Nowi” ludzie nie reagują na inność agresywnie, ale brak poszanowania zasad sprawia im wyraźną przykrość i spotyka się z niezrozumieniem. Po co podważać prawa, które zostały tak mądrze pomyślane? – zdają się mówić mieszkańcy Novilli. Jakby nie chcieli przyjąć do wiadomości, że społeczne normy i prawa nie wyczerpują bogactwa świata, całej prawdy o ludzkiej naturze.

Cudowne dziecko

Nawet najbardziej przychylni Simónowi mieszkańcy, z którymi zdołał się zaprzyjaźnić, nie rozumieją dojmującego poczucia braku, które doskwiera mężczyźnie. Jedyne, co przynosi mu rzeczywistą radość, to przebywanie z chłopcem, którego wziął w opiekę. Simón zajmuje się nim wyjątkowo troskliwie, a odnalezienie matki chłopca uważa za swoją misję. Udaje mu się to zresztą nadspodziewanie szybko, w tajemniczej posiadłości zwanej La Residencia (czyżby ustanawiając nowy porządek, władze postanowiły zachować to miejsce jako relikt epoki, w której istniał jeszcze podział klasowy?). Inés, w której Simón rozpoznał matkę chłopca, nie waha się ani chwili, choć żeby zająć się Davidem, musi zostawić swoje dotychczasowe, wygodne życie i przenieść do skromnego mieszkania, które odstępuje jej Simón. Postanawia zostać dla chłopca matką, choć nic nie wskazuje na to, że kobieta rzeczywiście mogłaby go urodzić.

Inés okazuje się zaborcza i nadopiekuńcza, z miłością rodzicielską utożsamia absolutne poświęcenie i oddanie. Przypomina w swoim zachowaniu matkę opisaną w autobiograficznych Chłopięcych latach (poza wszystkim innym, z matką powieściowego Coetzeego łączy ją zamiłowanie do owczarków alzackich – psów, jak obydwie twierdzą, najwierniejszych i szczególnie inteligentnych). Początkowo wydaje się, że Inés swoją ślepą miłością może tylko zaszkodzić chłopcu, ale z biegiem czasu jest to coraz mniej oczywiste. Bezgraniczne oddanie, z jakim broni Davida przed niebezpieczeństwami – realnymi czy wyobrażonymi – oraz niezachwiana wiara w jego wyjątkowość świadczy o szczerości jej intencji, Inés zapewnia przy tym chłopcu poczucie bezpieczeństwa.

Nie tylko ona zauważa zresztą, że David jest szczególnie wrażliwym dzieckiem, obdarzonym niepospolitą wyobraźnią. Na aurę wyjątkowości, która go otacza, zwracają uwagę niemal wszyscy, którzy się z nim stykają. Szybko okazuje się jednak, że nauczyciel chłopca ze szkoły podstawowej, pan León, dostrzega w niezwykłym zachowaniu chłopca zagrożenie dla ustalonego porządku. Wystarczy, że nie wykonuje jego poleceń, podaje własne recepty na rzeczywistość, by nauczyciel skierował sprawę wyżej, a odpowiednie władze podjęły decyzję, że niezbędny jest indywidualny tryb nauczania. Można by uznać, że nie ma nic złego w szczególnym traktowaniu wyjątkowego chłopca, gdyby nie pytanie – co chcą uzyskać władze, posyłając chłopca do specjalnej, zamkniętej placówki, odcinając go od dotychczasowych opiekunów (rodzina ma prawo widywać uczniów w weekendy) tylko dlatego, że nie jest posłuszny względem nauczyciela? Zwłaszcza że surowy charakter, brak wyobraźni i bezlitosne stosowanie się do litery prawa, jakie reprezentuje pan León, mogą budzić wątpliwości.

Owszem, David bywa uparty, nieraz egoistyczny, po dziecięcemu okrutny. Pod tym względem nie różni się jednak specjalnie od innych siedmioletnich chłopców. Zdaje się, że najbardziej niepokoi nauczyciela to, że chłopiec patrzy na świat inaczej i nie poddaje się naciskom. Jest przekonany o słuszności swojej wizji rzeczywistości – o tym, że widzi nie tylko inaczej, ale także więcej. Chłopiec uparcie twierdzi, że potrafi czytać, ale w żaden sposób nie chce tego udowodnić. Powtarza tylko historie z ulubionej ilustrowanej edycji Don Quixote’a, nic sobie nie robiąc ze starań dorosłych, którzy próbują mu wytłumaczyć, na czym polega sztuka składania liter w słowa. Postępowanie Davida nie tylko stanowi wyraz jego poczucia autonomii, ale też…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Zamknięci w ideologiach