Subskrybuj

Problemy z jugosłowiańską pamięcią

Diagnoza Božidara Jezernika dotycząca nieobecności kwestii obozowych w społecznej debacie jest tylko częściowo słuszna. Problem zdecydowanie domaga się rzetelnych studiów i monografii tak na gruncie historii, jak i literatury. Nie znaczy to jednak, że temat Nagiej Wyspy w krajach byłej Jugosławii w ogóle się nie pojawia.

Książka słoweńskiego antropologa i historyka kultury Božidara Jezernika Naga Wyspa. Gułag Tity, wydana w Lublanie na początku lat 90. to jedno z pierwszych opracowań (jeśli nie pierwsze), które tak dogłębnie i na szeroką skalę podejmuje temat Nagiej Wyspy (Goli otok). W tym roku książka ukazała się w Polsce, co ciekawe – rok wcześniej, prawie po 20 latach, pojawiło się jej tłumaczenie na język serbski.

Archeologia pewnego żartu

Jezernik opisuje ciemną stronę Titowskiej Jugosławii, trafnie zobrazowaną w oryginalnym tytule książki: Non cogito ergo sum. Arheologija neke šale (Nie myślę, więc jestem. Archeologia pewnego żartu). Podstawą tamtej zmarginalizowanej, rzadko pojawiającej się w opracowaniach historycznych rzeczywistości było zniszczenie w człowieku „ja”, jego wyjątkowości, „poniżenie go i zhańbienie” (s. 218). Wywierając psychiczną presję oraz stosując fizyczne formy nacisku, władza chciała doprowadzić do sytuacji, w której jednostka przestanie samodzielnie myśleć i stanie się całkowicie podporządkowana decyzjom rządzących. Główną grupą, wobec której zastosowano powyższą doktrynę wychowania obywatelskiego, była powstała po II wojnie światowej w Jugosławii opozycja, która nie zgadzała się z kierunkiem polityki obranej przez Titę. Ówczesną sytuację niezgody ideologiczno-politycznej ilustruje opisany przez angielskiego korespondenta tytułowy żart, od którego rozpoczyna się książka Jezernika: „Wkrótce po zakończeniu wojny pewien człowiek wzniósł okrzyk: »Precz ze Stalinem!«, za co przesiedział długie lata w więzieniu.

Kiedy odbył już karę, za nic w świecie nie chciał powtórzyć tego samego błędu, więc głośno wyraził swoje uczucia: »Niech żyje Stalin!«, i natychmiast na kolejne cztery lata został pozbawiony wolności” (s. 11). Anegdota wyraziście przedstawia konflikt pomiędzy władzami Jugosławii a ZSRR, w wyniku którego decyzją rezolucji Kominformu z 28 czerwca 1948 r. partia jugosłowiańska została usunięta z tej organizacji oraz znalazła się w gospodarczej izolacji. Pomoc finansowa nadeszła z Zachodu, który udzielił Jugosławii ogromnych pożyczek. Natomiast w państwie Tity pojawił się problem wewnętrzny – przeciwnicy polityczni (kominformowcy) przekonani o tym, że wierność ZSRR i współpraca z nim są warunkiem realizacji ideałów komunistycznych. Chorwacki historyk Ivo Banac postępowanie partii w Jugosławii w 1948 r. porównuje z działaniami w państwie Stalina – w obu krajach z adwersarzami rozprawiono się, stosując na szeroką skalę infiltrację społeczeństwa, terror i w rezultacie izolację opozycji w tzw. ośrodkach reedukacyjnych.

Naga Wyspa, jako największy i najbardziej znany tego typu ośrodek, uznawana jest przez badaczy problematyki za symbol jugosłowiańskiego totalitaryzmu. W rzeczywistości, co szczegółowo przedstawia Jezernik, ośrodki te okazały się więzieniami i obozami pracy. Byli więźniowie w swoich relacjach zestawiają je z nazistowskimi obozami koncentracyjnymi i radzieckim Gułagiem. Jedna z osadzonych, która w czasie II wojny światowej była więźniarką obozów w Serbii oraz w Ravensbrück i Auschwitz, pisała nawet, że w porównaniu z Nagą Wyspą wszystko, co przeżyła wcześniej, to był raj (s. 284). Wśród więźniów znaleźli się, poza rzeczywistymi oponentami, również potencjalni przeciwnicy. Przestępstwo słowne posiadało wówczas status równy akcji terrorystycznej, dlatego surowo karano powtarzanie nieodpowiednich dowcipów na temat Tity. Jako miejsce izolacji dla kominformowców Naga Wyspa funkcjonowała od 1949 do 1956 r., po tym czasie obóz działał jako więzienie dla kryminalistów, rzadziej dla więźniów politycznych. Ostatni skazaniec opuścił wyspę pod koniec lat 80. Publikacja Jezernika przedstawia reguły obowiązujące w obozach, charakterystyczną dla nich hierarchię więźniów, a także realia życia w izolacji. Warto sobie uświadomić, że w obozach komunistycznej Jugosławii po przeciwnych stronach stanęli działacze, którzy parę lat wcześniej walczyli jako sprzymierzeńcy przeciwko faszyzmowi. Człowiek dotąd uważany za sojusznika i towarzysza walki stał się na wyspie oprawcą. Myślę, że dla każdego, kto choć trochę interesuje się tematyką obozową i problemem XX-wiecznego totalitaryzmu, omawiana książka będzie frapującym źródłem wiedzy. Tym bardziej, że w zasadzie do lat 80. temat obozów był w jugosłowiańskim dyskursie publicznym tabuizowany.

Przywracanie pamięciKsiążkę kończy dodana do wydania polskiego gorzka refleksja autora, powstała prawie 20 lat po ukazaniu się słoweńskiej publikacji: „Żadne z państw powstałych na terytorium byłej Jugosławii nie czyni starań, by »ocalić dziedzictwo kulturowe« Nagiej Wyspy i innych obozów dla kominformowców, choć w każdym z nich nieustająco podkreśla się wielkie znaczenie dziedzictwa kulturowego. Żadne z państw sukcesorów byłej Jugosławii nie czuje się uprawnionym spadkobiercą dziedzictwa Nagiej Wyspy i innych obozów koncentracyjnych dla zwolenników Biura Informacyjnego”. Opracowanie Jezernika to bez wątpienia praca cenna, wnosząca wiele do dyskusji na temat jugosłowiańskich obozów, jednak mimo mojego uznania nie mogę całkowicie zgodzić się z konkluzją autora. Z całą pewnością problem obozów to temat rzadko podejmowany przez badaczy zarówno w państwach byłej Jugosławii, jak i za granicą. Wiele tajemnic wciąż pozostaje nieodkrytych. Kontrowersje budzi choćby sama liczba więźniów czy ofiar śmiertelnych. Do dziś brak w tej kwestii ostatecznej zgody historyków, na podstawie istniejących dokumentów przyjmuje się tylko pewne przybliżone dane. Czytelnik książki Jezernika może również zauważyć np., że autor dość często używa płynnych znaczeniowo słów: „jakieś, później, potem”. Nie chodzi tu jedynie o problem jednoznacznego ustalenia przebiegu omawianych zdarzeń lub o to, że autor pisał swoje opracowanie 20 lat temu, gdy dostęp do materiałów archiwalnych był bardzo utrudniony. Badacze do dziś nie mają wglądu do pełnej dokumentacji, ponadto nie wiadomo, czy istniejące źródła są kompletne. Niektórych wątpliwości prawdopodobnie nigdy nie uda się rozwiać. Cenne jest jednakże to, że Jezernik poszerzył polską edycję o źródła nowsze, które ukazały się już po publikacji słoweńskiej wersji…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Aubrey de Grey: Możemy zatrzymać śmierć