Subskrybuj
Prozaik, autor powieści, m.in. Xavras Wyżryn (1997), Inne pieśni (2003), Lód (2007) oraz zbiorów opowiadań. Ostatnio opublikował powieść Wroniec (2009). Laureat Nagrody im. Kościelskich oraz Europejskiej Nagrody Literackiej.

Trzecia Wojna Światowa Ciała z Umysłem

Otatuowawszy się w żywego trupa i przyozdobiwszy się mięsożernymi pasożytami, Zombie Boy raczej nie obawia się śmierci czy robali; ale świat już nie będzie taki sam, gdy uczyniło się ze swej skóry płótno dla obrazów życia po śmierci.

01.

Ponad hukiem płomieni w korytarzu przetacza się krzyk.

CHARLIE

PATRZCIE NA MNIE! PATRZCIE NA MNIE! JA WAM POKAŻĘ ŻYCIE UMYSŁOWE! 

KORYTARZ

Ogień pędzi w głąb korytarza.

ZBLIŻENIE NA FRAGMENT ŚCIANY

Płomienie płyną wzdłuż nacieków.

NAJAZD NA DEUTSCHA

Oczy mu się rozszerzają na widok Charliego i zbliżającego się ognia; zapomniany pistolet zwisa w jego opuszczonej dłoni.

Z PUNKTU WIDZENIA DEUTSCHA

Charlie szarżuje nań korytarzem, przyciskając obrzyn do piersi. Płomienie pędzą wraz z nim.

Wrzeszczy:

CHARLIE

PATRZCIE NA MNIE! JA WAM POKAŻĘ ŻYCIE UMYSŁOWE! JA WAM POKAŻĘ ŻYCIE UMYSŁU!

Barton Fink (1991)

Joel Coen & Ethan Coen

 

02.

The Human Body Exhibition ponoć cieszy się w Krakowie tak wielkim powodzeniem, że musiano wydłużyć ją o miesiące. Jest to wystawa ciała ludzkiego rozbitego na części i warstwy i podsystemy biologicznej maszyny, w owym mechanicystycznym zapędzie redukcji przeskakująca chwilami na stronę wyzwalającego turpizmu: gdy powstrzymujesz nerwowy śmiech na widok obnażonej glorii i ohydy mięśnia lub kości, które czujesz właśnie pod swoją własną skórą.

Widzę, jak zwłaszcza wśród dzieci budzi ta ekshibicja niebywałą fascynację. W tramwajach i autobusach wystarczy, że mignie jej reklama, i dzieciarnia szkolna ożywia się, chłopcy (to głównie chłopcy) wymieniają fotki i filmiki, podszczypują się nawzajem opowieściami-horrorami, zagłębiają się w hipernaturalistyczne dywagacje o nigdy przecież do końca nie wyrażalnych w ich języku ekstremach biologii, o śmierci, o narodzinach, o trawieniu, wydalaniu, kopulowaniu, o śmierci, rozkładzie i grobie.

Po czym wyłączają się ze świata materii i na powrót pochłaniają ich komórki, SMSy, gry.

 

03.

Mówi zombie

Otatuowawszy się w żywego trupa i przyozdobiwszy się mięsożernymi pasożytami, Zombie Boy raczej nie obawia się śmierci czy robali; ale świat już nie będzie taki sam, gdy uczyniło się ze swej skóry płótno dla obrazów życia po śmierci.

Jest to wywiad z zombie, bo tak sam o sobie mówi; ze stylowym zombie.[k4]

Q: Czyj to był pomysł – transformacja w zombie?

A: Mhm, mojej babci albo listonosza – już mi się rozmyły w pamięci szczegóły tamtej rozbieranej imprezy.

Q: Czy kiedykolwiek przestraszyłeś się tego, co zrobiłeś ze sobą i swoim ciałem?

A: Nigdy! Harowałem ponad dekadę, żeby osiągnąć ten cel, pod igłą i nożem, pod dachem, Słońcem i Księżycem, to moja życiowa szansa.

Q: Czujesz się bardziej ludzki, odkryty ukazując swoje wnętrze światu?

A: Szczerze, dla mnie to po prostu atrament. Jak farba na obrazach. Mielibyśmy odczuwać irracjonalny strach przed twórczością artystyczną? Czuję raczej, że to mnie rozwija, a nie osłabia.

Q: O czym opowiadasz swoją sztuką?

A: O anarchii. Jestem anarchistą, to wezwanie do rewolucji. Pierwszym stadium rewolucji jest sprzeciw. A jawić się martwym, gdy jest się żywym – to sprzeciwia się samym prawom natury.

http://tattoo.about.com

Rick Genest AKA Zombie Boy od dziewiętnastego roku życia pracuje nad tatuażem ukazującym wnętrze jego rozkładającego się ciała; tatuaż pokrywa już ponad 80% powierzchni jego skóry.

Jak dotąd Zombie Boy został twarzą koncernu L’Oreal, linii modowej Jay-Z, wystąpił w teledysku Lady Gaga, w filmie 47 Roninów u boku Keanu Reevesa oraz w licznych pokazach mody – jako model.

04.

W 2012 r. w „Cultural Studies Review” ukazał się esej Johna Frowa pt. Avatar, Identification, Pornography. Frow zestawia w nim dwa współcześnie najdonośniejsze wyrażenia stosunku człowieka do ciała: komputerowe awatary oraz pornografię.

Pierwszym warunkiem wejścia w jakikolwiek tekst kultury jest utożsamienie. „Bez rozbudzenia zainteresowania postacią, która w jakiś sposób nas przypomina, nie zaangażujemy się tak głęboko w proces lektury”. Frow sugeruje, że odnosi się to również do narracji dyskursywnych, nawet tych wysoce abstrakcyjnych, gdzie z pozoru nie ma się z kim / czym utożsamiać.

Spopularyzowanie komputerowych awatarów sprawia, że łatwiej wyprowadzić ze słowników filozoficznych do powszechnego obiegu precyzyjniejsze języki opisu tych relacji. Należy rozbić pojęcie ciała na co najmniej trzy instancje: na ciało fizyczne, ciało wirtualne i ciało fenomenalne. To ostatnie odnosi się do naszego wyobrażenia-odczucia ciała, do „mentalnej mapy ciała” zbudowanej z subiektywnego jego doświadczenia, w tradycji Merleau-Ponty’ego.

Frank Biocca The Cyborg’s Dilemma: Progressive Embodiment in Virtual Environments (1997): „Okazuje się, że taka [komputerowa] manifestacja potrafi znacząco odmienić wewnętrzny obraz ciała. W przenośni można rzec, że ciało wirtualne (awatar) konkuruje z ciałem fizycznym o wpływ na kształt ciała fenomenalnego. Efektem końcowym jest swoiste przeciąganie liny w umyśle użytkownika interfejsu, powodujące oscylację jego wewnętrznego obrazu ciała”.

Lukas Blinka (The Relationship of Players to Their Avatars in MMORPGs: Differences between Adolescents, Emerging Adults and Adults) rozróżnia tu trzy części składowe relacji: identyfikację, imersję i kompensację. Z wiekiem identyfikacja wydaje się przechodzić w szerszą i głębszą, ale nie tak prosto osiąganą imersję. Gracze „śnią na jawie” o świecie gry, lecz nie identyfikują się już wprost z awatarem – awatar staje się czymś pośrednim pomiędzy fenomenalnym obrazem ciała a zupełnie oddzielną figurą (postacią w filmie). Siła tego przesunięcia maleje w przypadku graczy żonatych, co da się zinterpretować zarówno pozytywnie (związki w „prawdziwym życiu” leczą ze związków wirtualnych), jak i negatywnie (małżeństwo zabija wyobraźnię).

Marie-Laure Ryan Will New Media Produce New Narratives? (2004): „Gracz [w grze komputerowej] dąży do celu wyznaczonego przez grę wykonując serie czynności, którymi determinuje los świata gry. Ten los jest kształtowany środkami dramatycznymi – poprzez odgrywanie – a nie diegetycznie – poprzez opowiadanie. Lecz w przeciwieństwie do tradycyjnej dramaturgii, gra tutaj jest autoteliczna, nie ukierunkowana na żadnego widza: wykonywanie tych czynności stanowi właśnie sens gry i główne źródło przyjemności dla gracza”.

Tak obsesyjna autoteliczność łatwo kojarzy się z seksem; w istocie w swych objawach i neurologii uzależnienie od seksu i uzależnienie od gier komputerowych nie różnią się wiele. Frow wskazuje tu na dwie główne składowe przyjemności: imersywną i kinestetyczną. Nie dość, że rzeczywistość gry cię całkowicie pochłania, to przyjemności czerpane przez ciebie z udziału w niej – choć siedzisz w fotelu właściwie bez ruchu – są przyjemnościami ciała. Strzelasz, skaczesz, walczysz, latasz, pływasz – nie tym ciałem w fotelu, lecz innym swoim ciałem. I również nieskończona powtarzalność tych mechanicznych rozkoszy i satysfakcji przywodzi na myśl bezwzględne okrucieństwo rządów libido – jakaż inna siła wpędzi myślącego człowieka w tak zwierzęce kompulsje? „Zabić milion szczurów” – to nie karykatura, ale reguła osiągnięć RPGowych.

Pornografia, powiada Frow, jest „ekstremalną, lecz wcale nie nietypową formą afektywnego oddziaływania tekstu”. Jej cechę charakterystyczną stanowi awatarowa pustka jej bohaterów; jak powiada Susan Sontag, psychologiczna płaskość pornografii to nie błąd czy niekompetencja jej twórców, ani też cena ich odczłowieczenia, lecz warunek niezbędny dla wywołania u odbiorcy seksualnej reakcji. Czytelnik, widz musi mieć przed sobą czysty ekran, by wyświetlić na nim własne emocje, oczekiwania, obrazy. W branży gier komputerowych nazywa się to „kustomizowaniem awatara”.

Wedle klasycznego argumentu feministek ze szkoły Catherine McKinnon i Andrei Dworkin pornografia jest gwałtem i formą dominacji męskiej seksualności, sprowadza kobiety do roli obiektów, obrazów, dóbr do skonsumowania. „Seks w prawdziwym życiu jest nie mniej zapośredniczony niż w sztuce. Mężczyźni uprawiają seks z ich własnymi wyobrażeniami kobiet”.

Zamazuje się tu nie tylko granica między dobrowolnym i niedobrowolnym aktem seksualnym, ale też między aktem, ciałem – a jego obrazem, wyobrażeniem, urojeniem.

Identyczne założenie leży u podstaw współczesnego Idealizmu Cyfry. Żołnierzami frontowymi w Trzeciej Wojnie Ciała z Umysłem są także niezliczone porno gwiazdki z Rosji i Ukrainy, o twarzyczkach pluszowych księżniczek, na czas internetowej seksualnej poniewierki nawet nie zdejmujące prawosławnych krzyżyków. Gdy wypytywane, dlaczego dają się tak poniżać, dziwią się szczerze: „Przecież to tylko ciało”.

05.

Na wschodzie bowiem – tam wyostrza się każda walka ducha i mózg rogowacieje pod niebem wiecznego średniowiecza. Przenocuj w cieniu cerkwi, napij się pod echem dzwonów, wciągnij do płuc tamto powietrze i tamte oczywistości.

Wejdź w mrok świątyni. W monasterach prawosławnych ujrzysz nadal ikony przedstawiające ukrzyżowanego mnicha. Wokół kłębią się diabły i demony, a on cierpi w milczeniu na krzyżu. Spotkasz warianty z mniszkami (w żeńskich monasterach). Podpis: „Żywot mnicha”.

Rosyjskie XVIII- i XIX-wieczne religijne ruchy radykalnej negacji ciała – skopcy najsłynniejszym przykładem – przejmowały tę symbolikę, wpisując w figurę mnicha los każdego chrześcijanina.

Na takim „Ukrzyżowaniu ciała” alegorie ascety, świata i diabła opowiadają walkę o wyzwolenie Ducha z biologii: ukrzyżowany mnich, z zakluczonymi ustami i oczami, ze świecami w obu rękach, a po jego prawicy Ciało, które oczywiście jest kobietą (podpis: „Upodobanie rozpusty”), mierzy doń z łuku z progu Piekła, spod cytadeli ziemskiego Kościoła, a z przodu Diabeł włócznią („Umiłowanie ziemskich rozkoszy”) podaje ukrzyżowanemu rozkaz: „Zejdź z krzyża!”, nad wszystkim zaś unosi się Chrystus z koroną świata.

Nagroda dla tych, co wyrzekli się Ciała: wieczność czystego Ducha.

W szczycie antycielesnego zapału ich sekty liczyły setki tysięcy wiernych; sięgały najwyższych kręgów mieszczaństwa, kupiectwa, dworu. Kobiety odcinały sobie piersi, łechtaczki i zewnętrzne wargi sromowe, mężczyźni – jądra i członki.

Ulubione biblijne wersy rzezańców to:

„Bo są bezpłodni, którzy z łona matki tacy się narodzili; i są bezpłodni, których ludzie takimi uczynili; a są także bezpłodni, którzy ze względu na królestwo niebieskie sami zostali bezżennymi” (Mt 19,12).

„I prawie wszystko oczyszcza się krwią według Prawa, a bez rozlania krwi nie ma odpuszczenia [grzechów]”(Hbr 9,22).

„Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: »Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły«” (Łk 23,29).

„Otóż jeśli twoja ręka lub noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie! Lepiej jest dla ciebie wejść do życia ułomnym lub chromym, niż z dwiema rękami lub dwiema nogami być wrzuconym w ogień wieczny. I jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie! Lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do życia, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła ognistego” (Mt 18,8–9).

06.

Wyostrza się walka ducha, aż do pomyślenia pozostają wyłącznie ekstrema. Praojciec naukowego transhumanizmu, Nikołaj Fiodorowicz Fiodorow, nie ograniczał się bynajmniej do projektów wskrzeszenia czystych umysłów, lecz rozpisał całościowe plany rezurekcji kompletnych ciał wszystkich zmarłych ludzi od początku czasu. Pozostały po nim wielotomowe rozprawy o inżynierii i matematyce Apokalipsy, zachwycające Dostojewskiego, Tołstoja i Ciołkowskiego.

Ze względu na brak miejsca na Ziemi dla pomieszczenia równocześnie wszystkich przeszłych i przyszłych pokoleń ludzkości, Fiodorowy projekt pokonania śmierci wymagał opanowania innych planet oraz kosmicznej przestrzeni mieszkalnej.

Problemy zresztą narastały lawinowo; z ciałem zawsze mnóstwo problemów. Te same cząstki materii, z których zbudowane były ziemskie powłoki naszych przodków, stanowią wszak elementy składowe naszych własnych organizmów, a następnie – organizmów naszych potomków.

Toteż istnieje cała klasa modeli kosmologicznych, w których ciał zmartwychwstanie okazuje się niemożliwym ze względów czysto matematycznych.

07.

Ale! Współcześni fiodorowcy mają do dyspozycji komputery, tę najczystszą rafinację potęgi Umysłu.

Spośród nich wszystkich bodaj największą odwagę (bezczelność) operowania konkretnymi danymi i datami wykazuje Ray Kurzweil – stąd też jego medialna kariera. Obecnie uchodzi już wręcz za rzecznika frakcji transhumanistów-praktyków, tzn. tych, którzy nie tylko filozofują o transcendowaniu ciała danego nam przez ewolucję, ale pragną jak najrychlej wprowadzać owe idee w życie.

Kurzweil musi uciec ze swojego ciała, zanim zniszczy je choroba; ma wyznaczony deadline, niemniej obchodzi go już wyłącznie całkowity i bezwarunkowy tryumf nad Ciałem. Czy ma nadzieję na nieśmiertelność? Uważa się za realistę: nie dysponujemy jeszcze środkami dla zapewnienia człowiekowi nieśmiertelności, ale dysponujemy wiedzą o metodach przedłużania mu życia, toteż Kurzweil chce żyć wystarczająco długo, by móc żyć wiecznie[k7] .

Rozumowanie przebiega następująco: Przewidywana długość życia człowieka wzrasta wraz z rozwojem cywilizacyjnym, a ten przyrost dodatkowo przyśpiesza z uwagi na coraz obfitsze inwestycje w medycynę starości w miarę, jak starzeją się społeczeństwa Zachodu. Liczona przy urodzeniu, w neolicie przewidywana długość życia wynosiła 20 lat, podczas gdy średnia światowa dla 2009 r. według statystyk Google’a przekracza 69 lat (dla Polski: 75,7). W którymś momencie tempo tego przyrostu osiągnie poziom 1:1, to znaczy każdego roku kalendarzowego przewidywana długość życia będzie wzrastać o co najmniej rok. A to w istocie oznacza przedłużenie go w nieskończoność: odtąd statystyczna data śmierci będzie się od nas już oddalać. Innymi słowy: nie nadążymy za technologią ze starzeniem się.

Na razie przewidywana długość życia wzrasta o ok. 2 lata na 10 lat, ale Kurzweil obstawia, że ów punkt 1:1 osiągniemy za lat 15.

Dla nieśmiertelności samego Kurzweila nie jest jednak konieczne takie podniesienie globalnej średniej, a jedynie lokalnego maksimum, tzn. aby jego  przewidywany czas życia wydłużał się w tempie roku na rok.

Aż do momentu, gdy w ogóle nie będzie się musiał przejmować kondycją ciała, opuściwszy je niczym tonący statek – gdy przesiądzie się z białkowego nośnika na nośniki cyfrowe.

Ray Kurzweil, czyli jego umysł.

08.

W niemowlęctwie cybernetyki, kiedy jeszcze wierzyliśmy w cudownie proste i zerojedynkowe cezury w rodzaju testu Turinga, a przyszłość jawiła się nieskończonym pochodem kolejnych przełomów w budowie AI (łezka w oku się kręci na wspomnienie Lemowych „mózgów elektronowych szóstej generacji”), redukcja człowieka do cyfrowego odbicia jego struktury mózgowej – byle neuroskaner miał wystarczająco dobrą rozdzielczość – jawiła się taką oczywistością, że nawet nie trzeba było uzasadniać tych tez.

Zamiast tego zagłębialiśmy z fascynacją w ezoteryczne paradoksy ontologii cyfrowej: skoro jestem już czystą informacją, to podróżując, wcale nie przemieszczam się, jeno jestem kopiowany, czyli zabijany i stwarzany, zabijany i stwarzany, i stwarzany, i stwarzany, ale jeśli informacja może być nieśmiertelną, to czy dusza może istnieć w milionie egzemplarzy? Są o tym wielotomowe rozprawy.

Potem wszystko jęło się nieprzyjemnie rozmywać. Penrose ujrzał tajemnicę świadomości człowieka w cudach grawitacji kwantowej, a Searle – w samej biologii białkowej. Przede wszystkim zaś zaczęliśmy dostrzegać nieskończoną przewrotność pułapki chińskiego pokoju.

Okay, powiedzmy, że stworzyliśmy cyfrowy odpowiednik umysłu człowieka, który to sobowtór z wnętrza maszynowej symulacji mówi i zachowuje się dokładnie tak samo, jak oryginał – lecz niby w jaki sposób mielibyśmy zyskać pewność, że ta kopia cyfrowa rozumie , co mówi, że jest tego i siebie świadoma?

Żadne jej deklaracje i żadne przeprowadzane na niej testy, żadne też prezentacje jej stanów emocjonalnych nie przełamią owego paradoksu; chiński pokój może pisać wiersze i symfonie, a nie zyska dzięki temu świadomości. A raczej: my nie zyskamy wglądu w jego świadomość lub jej brak. Tak samo nie mam wglądu w świadomość innych ludzi – w gruncie rzeczy jedynie tzw. „common sense” każe mi zakładać, że nie jestem jedynym prawdziwym człowiekiem pośród miliardów zombies. Skąd wszakże pochodzą przyzwyczajenia i reguły zdrowego rozsądku? – z dowodów matematycznych, czy z doświadczenia życiowego, społecznego uzusu?

09.

Chiny jako pierwszy kraj na świecie oficjalnie uznały uzależnienie od internetu za chorobę i uważane są, jeśli nie za epicentrum, to za kraj frontowy w tych zmaganiach Ciała z czystym Umysłem.

Według badań z 2009 r. 6.44% studentów z pierwszego roku w Chinach pozostaje trwale uzależnionych od internetu. Specjalną kategorią, z własnymi objawami i terminami, jest uzależnienie od gier on-line (wǎngluò yóuxì). Chińczycy wydają się też bardziej podatni na najcięższe formy uzależnienia (14% w porównaniu do 4% w USA).

W czym wyjątkowość Chin? Być może jest coś na rzeczy w korelacji tych uzależnień z chińską polityką jednego dziecka. Dawno opisano syndrom „małego cesarza”: jedynacy są tam przedmiotem nieproporcjonalnie dużej uwagi i troski rodziców, a zarazem od małego poddani wielkiej presji sukcesu. Nie mając naturalnego kontaktu z innymi dziećmi w domu, nawiązują kontakty w sieci; najmłodsze pokolenie uczy się wychodzić z Ciała już w wieku przedszkolnym. Przyjrzyj się maluchom z naturalną łatwością posługującym się tabletami – otworzą ci się oczy.

Z industrializacją i urbanizacją postępuje w Chinach także prywatyzacja życia, ściślejsze zamykanie się w czterech ścianach. A rolę naturalnych miejsc pozarodzinnej socjalizacji przejęły właśnie kafejki internetowe, nigdzie tak popularne jak w Azji. W gry on-line grają głównie młodzi mężczyźni. Tymczasem polityka jednego dziecka połączona z kulturową preferencją chłopców stworzyła wyjątkowe ciśnienie społeczne, tak, że w 2005 r. stosunek mężczyzn do kobiet w całej populacji Chin został skrzywiony do karykaturalnego 120:100. (Selektywne aborcje to najprymitywniejsza metoda projektowania genetycznego).

W reakcji zaczęły powstawać w Chinach tzw. „centra deprogramowania młodzieży”, obozy zwalczania internetowego uzależnienia; pierwszy otworzono w 2004 r. przy Głównym Szpitalu Wojskowym w Pekinie. Rodzice nakręcani historiami jak ta o 13-latku z Tianjin, który po półtorej doby nieprzerwanej gry w World of Warcraft skoczył z dachu wieżowca, aby „dołączyć do bohaterów gry”, wysyłają swoje dzieci do tych ośrodków rehabilitacji, płacąc im nierzadko małe fortuny.

Jak wygląda taka rehabilitacja? Są to nieustające ćwiczenia w cielesności .

Delikwentów przede wszystkim odcina się od wszelkich nośników Cyfry; w obozie mają kontakt wyłącznie z nagą, analogową rzeczywistością. Deprograming opiera się głównie na tak brutalnym wmuszeniu człowieka w rygor wysiłku fizycznego – biegi, przysiady, pompki, prace i ćwiczenia, wrzeszczący nadzorcy, bicie kijami, nocne alerty, błoto i chłód i kraty – że o niczym innym nie jest w stanie już on myśleć, jak o prostych przyjemnościach ciała: śnie, jedzeniu, odpoczynku. Ciało staje się jego światem, ciało zamyka horyzonty umysłu, z ciała pochodzi cała przyjemność i cała tortura, w ciele zbawienie i z ciała męka, nie ma niczego poza ciałem.

Jest to wojna na śmierć i życie. Gdy do mediów przebiły się w końcu historie o zgonach dzieci w owych obozach – gdy cenzura chińska je przepuściła – zamknięto część ośrodków; inne działają nadal.

10.

Kiedy ta wojna wybuchła? Sięgnę do prehistorycznych praktyk szamańskich, a i tak nie dotrę do źródła. Najłatwiej skwitować banałem: że w poczuciu rozerwania między niebem i ziemią, umysłem i ciałem, duchem i materią, wiecznością i doczesnością wyraża się specyfika kondycji ludzkiej – wszak obok życia / śmierci i męskości / kobiecości to chyba najgłębszy dualizm kultury człowieka. Ale nie jest też przecież tak, że owo napięcie nie zmienia się w czasie, nie maleje i nie rośnie, i nie znajduje coraz to nowych kanałów ujścia.

Żadne kompendium nie wyczerpie oczywiście tematu; zdani jesteśmy na uproszczenia, metafory, skróty. Na co można liczyć? Na aktualny, a oryginalny przekrój przez te kilometrowe warstwy kultury.

Pierwsza Wojna Światowa Ciała z Umysłem była wojną religii.

Druga Wojna Światowa Ciała z Umysłem była wojną filozofii.

Trzecia Wojna Światowa Ciała z Umysłem jest wojną technologii.

Nie mają konkretnych dat początku i końca; nigdy całkiem nie wygasają, rozlewając się na inne ziemie – polityki, kultury masowej, medycyny, gospodarki.

Dopiero jednak Trzecia Wojna jest wojną naprawdę totalną, tzn. taką, która dotyka w praktycznych konsekwencjach każdego aspektu naszego życia (a nawet śmierci). (A nawet bezśmiertnego bytowania wiecznego).

11.

Mówi rozszerzacz ciała

Stelarc (Stelios Arcadiou) rozszerzał ciało w performance’ach od końca lat 60-tych XX w. Na koncie ma wyposażenie swojego ciała w „Trzecią Rękę”, rozszerzenie siebie w rzeczywistość wirtualną dzięki „Wirtualnej Ręce”, i ponad 25 „podwieszeń”, kiedy to zawieszał swoje ciało na hakach przekłuwających skórę.

Poszukiwania artystyczne Stelarka krążą wokół idei „ciała rozszerzonego” – zarówno fizycznie, jak i technicznie.[k14]

Q: Twoje podwieszenia natychmiast przywodzą na myśl rytuały hinduistyczne, Indian amerykańskich i tym podobne.

A: Inny kontekst to pierwotne pragnienie latania. Mnóstwo rytuałów pierwotnych obraca się wokół zawieszenia ciała, a w XX w. astronauci naprawdę już unoszą się swobodnie w nieważkości. Akty zawieszenia lokują się gdzieś pomiędzy tymi pierwotnymi tęsknotami i dzisiejszą rzeczywistością.

Q: Zawsze pracujesz na swoim ciele. Ciało jest twoim medium. Jak się czujesz jako zarazem artysta i dzieło sztuki?

A: Dla mnie ciało stanowi bezosobową, obiektywną strukturę, owoc ewolucji. Przez dwa tysiące lat potrząsawszy i poszturchiwawszy naszą psyche bez żadnych dostrzegalnych zmian w kondycji człowieka, być może powinniśmy podejść do rzeczy od strony samych fundamentów fizjologii, i dopuścić możliwość, że tylko przez radykalne przeprojektowanie ciała dorobimy się znacząco innych systemów myślowych i filozoficznych. Uważam, że nasze filozofie są zasadniczo ograniczone przez naszą fizjologię, przez konkretną orientację estetyczną w świecie, sposób, w jaki odbieramy i rozumiemy świat poprzez pięć naszych zmysłów, i przez tę konkretną technologię, która zmysły wspomaga. Uważam, że prawdziwie inna, obca inteligencja wyłoni się z obcego ciała albo z maszyny. Nie wydaje mi się, żeby ludzie byli w stanie stworzyć naprawdę nowe filozofie. Podczas gdy przedstawiciele obcego gatunku wcale nie muszą mieć tego samego wyobrażenia świata.

Q: Gdyby taka filozofia powstała, nie byłaby to ludzka filozofia. Jak ją w ogóle przełożyć na kategorie człowieczeństwa?

A: Cóż, nie powinniśmy rzecz jasna przypisywać ciału człowieka czy gatunkowi ludzkiemu posiadania jakiejś absolutnej natury. Nie ma już wielkiego sensu przykuwanie swojego „ja” do wnętrza konkretnego ciała biologicznego. Być człowiekiem – to znaczy podlegać nieustannym redefinicjom. Nie mam z tym żadnego problemu.

Q: Więc człowiek to nie ta istota, która tu siedzi, z tymi dwoma rękami i nogami – ale coś innego, poza nią?

A: Tak, oczywiście. Jeśli siedzisz tu przede mną z rozrusznikiem serca, ze sztucznym biodrem i jakimiś wspomagaczami pracy wątroby i nerek, czy miałbym cię uznać za mniej ludzkiego? Szczerze mówiąc, nawet gdyby większość twojego ciała składała się z mechanicznych, silikonowych czy elektronicznych części, a ty zachowywałbyś się w sposób społecznie akceptowany, wchodziłbyś ze mną w interakcje tak jak człowiek – dla mnie należałbyś do rodzaju ludzkiego.

„C-Theory” 1995

Paolo Atzori & Kirk Woolford rozmawiają ze Stelarkiem

 

12.

Najradykalniejsze transcendencje ciała transcendują również kartezjański dualizm.

Współczesna matematyka apokalipsy – w odróżnieniu od prostych modeli Fiodorowa – nie potyka się już na problemie pomieszczenia ciał wszystkich pokoleń ludzkości na skończonej powierzchni Ziemi. Według obliczeń znanego kosmologa, Franka J. Tiplera, ze znanych nam praw fizyki nieuchronnie wynika konieczność przejęcia przez inteligentne życie kontroli nad całą materią we wszechświecie, aż wreszcie u końca czasu doprowadzi ono do kollapsu wszechświata w osobliwość, kollapsu tak precyzyjnie zaprojektowanego, że moc procesunku owej materii podąży do nieskończoności, i emulowane w niej światy będą trwać wiecznie. Tym samym możliwe będzie odtworzenie i nieskończone procesowanie wszystkich wersji historii wszechświata, a wszyscy ich mieszkańcy posiądą życie wieczne.

Ten Punkt Omega spełnia definicje Boga z większości religii. Emulacja jest tu tak kompletna, że w istocie trudno wykluczyć, czy sami nie znajdujemy się wewnątrz Punktu.

Jaka zatem różnica pomiędzy Umysłem i Ciałem? Są to dwa wątki tego samego programu, dwie równoczesne myśli Boga: informacja i informacja.

13.

Soundtrack

We barely remember who or what came before this precious moment,

We are choosing to be here right now. Hold on, stay inside

This holy reality, this holy experience.

Choosing to be here in

 

This body. This body holding me. Be my reminder here that I am not alone in

This body, this body holding me, feeling eternal

All this pain is an illusion.

 

Alive, I

 

In this holy reality, in this holy experience. Choosing to be here in

 

This body. This body holding me. Be my reminder here that I am not alone in

This body, this body holding me, feeling eternal

All this pain is an illusion.

 

Twirling round with this familiar parable.

Spinning, weaving round each new experience.

Recognize this as a holy gift and celebrate this chance to be alive and breathing.

 

This body holding me reminds me of my own mortality.

Embrace this moment. Remember: we are eternal

All this pain is an illusion.

 

Tool Parabola

 14.

Ray Kurzweil ma dwie główne obsesje: właśnie nieśmiertelność cyfrową oraz gospodarkę bez dóbr rzadkich (post-scarcity economy).

Ta druga prezentuje się wciąż dość odległą utopią; natomiast z jakąś formą potencjalnie nieśmiertelnej inteligencji cyfrowej (bo informacja się nie starzeje, choć ma swoją entropię) przyjdzie nam się wkrótce zmierzyć. Nawet jeśli nie będzie to inteligencja przeniesiona z mózgu człowieka.

Kurzweil wierzy niezłomnie w Prawo Moore’a, dzięki któremu postęp naukowy we wszystkich dziedzinach, gdzie wykorzystuje się komputery, będzie szedł w przyrostach geometrycznych – jakby rzeczywiście podwajanie się mocy procesorów co rok czy dwa lata stanowiło prawo natury i rozwiązywało wszystkie problemy.

Nie rozwiązuje. Ale sukces przesiadki Umysłu z Ciała w Cyfrę tak czy owak jest nie do stwierdzenia, obojętnie jaką technologią byśmy dysponowali. Jestem jednak przekonany, że w praktyce nikogo – poza studentami filozofii i katolickimi publicystami – nie będzie obchodzić, czy ludzie cyfrowi naprawdę  są świadomi, czy tylko takimi się wydają .

Niezależnie od siebie uczeni z Instytutu Max Planck w Heidelbergu i z Harvard Medical School dostarczyli ostatnio dowodu na możliwość emulacji funkcji mózgowych w komputerze, rekonstruowania ich na podstawie skanów mózgu. Blue Brain Project, zainicjowany w 2005 r. i współfinansowany przez IBM, ma na celu stworzenie komputerowej symulacji całego mózgu człowieka, działającego w sposób nieodróżnialny od mózgu fizycznego. Jest to gigantyczne przedsięwzięcie: do symulacji pojedynczego neuronu trzeba mocy równej mocy współczesnego laptopa, a mózg ludzki ma około stu miliardów neuronów.

Załóżmy, że projekt zakończy się powodzeniem, tzn. uruchomiona zostanie w komputerze pełna symulacja mózgu. Załóżmy, że rozwiązany zostanie problem nieinwazyjnego skanu stosownej rozdzielczości i że to nie generyczny mózg Homo sapiens będzie się tam procesować, lecz idealna kopia mózgu konkretnego człowieka, jakiegoś Jana Kowalskiego. I że ten wirtualny Jan Kowalski (JKV) będzie mówił i zachowywał się dokładnie tak samo jak Jan Kowalski z realu (JKR). Ba, więcej: niech nawet skany mózgu JKR będą się pokrywać ze screenshotami JKV. Rzecz jasna nadal nie pozwoli to nam stwierdzić, czy w JKV odtworzono także świadomość JKR; czy JKV nie jest jedynie bardzo skomplikowanym chińskim pokojem.

Ale wystarczy wyjść poza eksperymenty myślowe operujące na konstruktach logicznych. To ludzie mieliby wyemigrować z ciał, to w ludzkiej kulturze odbije się nieśmiertelność. Paradoks chińskiego pokoju pozostanie w mocy – lecz cóż z tego?

Spotykasz oto JKV, zawiadującego swym nowym ciałem biologicznym czy niebiologicznym, albo też po prostu kontaktujesz się z nim na co dzień w takim czy innym virtualu, nadto nie jest JKV żadnym ewenementem, takich „cyfrowych obywateli” masz wokoło mnóstwo, reagują jak ludzie, pracują jak ludzie, uczestniczą w kulturze jak ludzie – i co się dzieje? Prędzej czy później się z nimi oswajasz .

Filozoficzne dywagacje przestają mieć znaczenie w obliczu codziennego doświadczenia. Już teraz otacza nas tyle elektroniki i maszynowej inteligencji, że człowiek przeniesiony tu z zarania cybernetyki nie dałby nam spokoju pytaniami o testy Turinga itp. kwestie wówczas uważane za kluczowe. Tymczasem testy Turinga przechodzą codziennie miliony botów w internecie; łatwiej raczej wziąć kolejnego anonima na czacie za prosty algorytm konwersacyjny. A my nie poświęcamy temu uwagi. Nie zastanawiamy się. Żyjemy już w środowisku prymatu informacji nad materią, stało się ono dla nas naturalnym. Odpisując na e-maile, SMSy, współpracując i rywalizując w sieci z awatarami nieznajomych, zaprzyjaźniając się na społecznościówkach z personami skonstruowanymi ze słów, obrazów, skojarzeń kulturowych – oswoiliśmy się z życiem czystego Umysłu.

15.

Mówi rozszerzacz ciała

Q: Powracasz wciąż do tematu przeprojektowywania ludzkiego ciała. Ale kto miałby decydować, jak powinno ono zostać przeprojektowane?

A: (śmiech)Tu pojawiają się często nieporozumienia, częściowo z uwagi na krytykę wyczuloną na wszelkie scenariusze faszystowskie,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Ateizm i 6 innych ważnych pytań