Subskrybuj
Poetka, prozaiczka. Dwukrotnie otrzymała Nagrodę Literacką Gdynia – za tom Dwa fiaty (2009) oraz książkę prozatorską Obsoletki (2010). Ostatnio opublikowała Pij ze mną kompot (2021)

Prośba o więcej pułapek codzienności

Ktoś zadał sobie trud wycięcia – z książki i z kontekstu – zdigitalizowania i rozdystrybuowania w sieci fragmentu, który miał spory potencjał konfliktogenny. Ostrze hejtu skierowano w kierunku tradycyjnym, wypróbowanym, co więcej – statystycznie dość często na ten hejt zasługującym. Aczkolwiek nie tym razem.

M., mój porno-fryzjer, przynosi mi do fotela, na którym czekam, aż moje włosy przybiorą kolor naturalny, tylko lepszy, swój smartfon z obrazkiem, którym się ostatnio wszyscy na Facebooku dzielą. Mówię o M. „porno-fryzjer” nie po to, żeby go obrazić, tylko że gdy w Google wpisze się „porno-fryzjer”, bez problemu trafi się właśnie na M. Warto na niego trafić, bo to całkowity geniusz i złoty człowiek, konfiguracja, przyznać trzeba, dość niespotykana, tyle że zanim został geniuszem i złotym człowiekiem, miał był występować w gejowskich pornosach. No, ale przynosi mi M. swój smartfon, a tam jest skan niby to podręcznika do religii z zadaniem, czy też raczej zadanio-pytaniem, na pierwszy rzut oka ogromnie podłym lub zaledwie podstępnym. „Z kim nie chciałbyś być w pokoju na letnim obozie?”, pyta podręcznik i podaje następujące możliwości zaadresowania niechęci: cyganka, chory na AIDS, niewierzący, biznesmen, właściciel fabryki czekolady, żebrak. „No bez kitu – mówię do M. – Przecież to fejk”. Czyli podróba. „Nie, gdzie jaka podróba!” – mówi M. Pod pytaniem jest miejsce na odpowiedź, już zresztą zaczętą przez autora podręcznika, jeśli to podręcznik, a nie jednak mistyfikacja na potrzeby niespożytych w judzeniu internetów. „Nie chciałbym mieszkać z” – i tu kilka kropek, „gdyż” – i tu kropek więcej. Można się wykazać. Ale skan zawiera coś jeszcze: przekreślone ołówkiem „nie chciałbym mieszkać” i dopisane dziecięcym pismem: „mogę mieszkać z każdym, bo jestem tolerancyjny”.

O ile się przyglądałam komentarzom, forma pytania spotkała się z dużo bardziej emocjonalną reakcją niż treść odpowiedzi: że to nawoływanie do dyskryminacji, że to zaprzeczenie zasadom tolerancji, że to – typowe, w ujęciu przeciętnego obserwatora, dla operatorów życia religijnego – dzielenie ludzi na lepszych i gorszych na podstawie najsilniej utrwalonych stereotypów, podczas gdy wiadomo, że najsilniej utrwalone stereotypy należy najenergiczniej obalać. Że naruszono zasady ortografii, bo Cyganka wymaga jednak wielkiej litery, nikt się co prawda nie oburzał. Niemniej jednak internety wrzały.

Ale czy problemy etyczne, wybory, których musimy na co dzień dokonywać, są przed nami stawiane w sposób choć trochę mniej podstępny niż w tym zadaniu? Czy w prawdziwym życiu nie zdarza się, że aby udzielić,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Wojna