Subskrybuj
Prof. dr hab., wykładowca UPJP II (kierownik Katedry Filozofii Boga) oraz UJ. Autor książek z obszaru filozofii Boga, wydał m.in. Usłyszeć niewidzialne. Zarys filozofii wiary (2006), Tropy myślenia religijnego (2009) oraz Pragnienie metafizyczne (2017). Wieloletni...

W obronie humanistyki

List w obronie filozofii został, jak się zdaje, odczytany jako apel o bezpłatny drugi kierunek studiów. Z pragmatycznego punktu widzenia jest to z pewnością problem zasadniczy. Ale nie tylko nie jest to problem jedyny, ale w ogóle nie jest to wcale sedno tej – podpisanej wieloma szacownymi nazwiskami – obrony. Sprawa jest znacznie bardziej funda mentalna i dotyka kierunku naszej cywilizacji, o tyle o ile jesteśmy za nią odpowiedzialni tu, w Polsce.

List jest rozpaczliwym wołaniem o ratowanie humanistyki, a przede wszystkim filozofii w programie edukacyjnym, jaki płynie odgórnie, ze strony rządu. Humanistyka, a zwłaszcza filozofia, traktowana jest z całą pewnością jako uciążliwy balast: uciążliwy ze względu na mniejszą ilość studentów, mizerię finansową państwa, brak efektownych i natychmiastowych zastosowań, które gwarantowałyby ilość miejsc pracy itp. Z tego powodu humanistyka, a zwłaszcza filozofia, stale przegrywa z kierunkami, w których zasadniczą rolę odgrywają nauki ścisłe z ich perspektywami technicznymi, na których przełożenie władze, także unijne, kładą obsesyjnie nacisk. Wszechwładza „liczby” jest jak wiadomo zasadniczym piętnem tej cywilizacji, które przekłada się nie tylko na priorytety, ale wręcz na brak uwagi, na jaką humanistyka zasługuje. Prawdę mówiąc wydaje mi się czymś niepojętym, że rządowi decydenci, ex professo humaniści, nie dostrzegają w ogóle wagi tej problematyki. Gdyby ją dostrzegali, już dawno propedeutyka filozofii (podobnie zresztą jak propedeutyka sztuk pięknych) znalazłaby się w programie gimnazjów i liceów jako obowiązkowa – a nie tylko do wyboru przez poszczególne szkoły. Nie może w edukacji wszystko być dowolne i państwo powinno dbać o podstawy ogólnej formacji cywilizacyjnej członków zachodniego społeczeństwa, formacji, do której filozofia przynależy w sposób ścisły. Ale zwrócenie na to uwagi domaga się rezygnacji z obsesji efektywności, przekładania wszystkiego na uchwytne pragmatycznie rezultaty. Filozofia jest nauką (?) myślenia, które musi się czuć wolne i radosne, ale pozostawioną sobie w obszarze edukacji przestrzeń filozofia może oddać społeczeństwu w postaci powiększonego potencjału wyobraźni, większej elastyczności, wszechstronności i innowacyjności. Wiedzą o tym Amerykanie, którzy stanowią dla nas wciąż wzór – na dobre i na złe – przemian cywilizacyjnych. Jak pisał Adam Zagajewski, filozofia na amerykańskich uniwersytetach nie jest bynajmniej traktowana po macoszemu, ponieważ Amerykanie odziedziczyli po cywilizacji europejskiej szacunek dla tego, co bezinteresowne (np. sztuki!), a co jest niezbędne dla prawdziwie kreatywnego rozwoju cywilizacji. Jest oczywiste, że gdyby filozofia weszła wreszcie z całą powagą (a nie na zasadzie „michałka”) do szkół, to wzrosłaby szansa na wzrost zainteresowania tą dziedziną, które i tak…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką