26 grudnia 2013, czwartek
Telewizyjne ułamki przekazujące amatorski film nagrany telefonem komórkowym: przez szybę samochodu widać, jak siła wiatru porywa i zdmuchuje z pola widzenia człowieka próbującego odblokować przejazd drogi. Kobieta, która to widzi, nie wierzy własnym oczom. W jej krzyku jest przerażenie. To już nie żaden halny, to huragan, jakiego Zakopane nie widziało.
Właściwie odczuwam ulgę, że nie mogę zobaczyć spustoszonej Doliny Kościeliskiej, w której tysiące drzew, zmiecione przez uderzenia wiatru, ogołociły wzgórza. Nikła to jednak pociecha. Zapytuję siebie, a może i Pana Boga, czy mnożące się klęski żywiołowe nie zaczynają przypominać tych znaków końca, do których tyle razy wracał Chrystus w nauczaniu. Bo wprawdzie nie wolno nam zaglądać Opatrzności w Jej plany, ale przecież ten czas, w którym „będzie blisko, będzie we drzwiach”, ma ludzi ostrzegać jawnie. Czy inni też czasem boją się tak jak ja?
29 grudnia 2013, niedziela
Jak zwykle uczestniczę we mszy tylko dzięki transmisji radiowej. Zapowiadany od tygodni list pasterski na niedzielę Świętej Rodziny, ostrzegający przed niebezpieczeństwami, jakie miałyby nieść dla rodziny współczesne przemiany kulturowe, zostaje w homilii jedynie streszczony w paru zdaniach. To nowa forma przekazu duszpasterskiego, bardzo zastanawiająca: list ma być dla wiernych podstawą do refleksji, ale sposób jego upowszechnienia jest wybierany przez ordynariuszy – może być czytany w wersji dłuższej, krótszej albo wcale. Nie tutaj pora na temat, który zająłby bardzo wiele miejsca i czasu. Tylko jedno słowo żalu, które nasuwa się od razu, gdy zajrzeć do samego listu. Jego końcowe zdanie brzmi: „Niech w podejmowaniu tego trudu wzorem do naśladowania oraz pomocą duchową będzie Święta Rodzina z Nazaretu, w której wychowywał się Syn Boży – Jezus Chrystus”. List miał być darem na dzień Świętej Rodziny. Gdyby cały poświęcony był przybliżeniu i przetłumaczeniu na konkrety życiowe tego ostatniego zdania, stanowiłby bezcenny prezent gwiazdkowy od pasterzy dla wiernych. I tego mi bardzo szkoda.
30 grudnia 2013, poniedziałek
Rok 2014 już o parę kroków i wiemy…