Subskrybuj
Poetka, prozaiczka. Dwukrotnie otrzymała Nagrodę Literacką Gdynia – za tom Dwa fiaty (2009) oraz książkę prozatorską Obsoletki (2010). Ostatnio opublikowała Pij ze mną kompot (2021)

Zwierzęta estradowe, ale i te prawdziwe

Czysta fizjologia jest pouczająca i potrzebna, to dopiero nieudolne tłumaczenie fizjologii sprawia, że dzieci mają koszmary. Ale na fizjologię nie trzeba zabijać tak dużego zwierzęcia jak zdrowa żyrafa.

Wiosna, więc pułapką jest tym razem natura i jest ona pułapką rozległą i woniejącą. Zorientowałam się w rozmiarze swojego entuzjazmu dla imiesłowów przymiotnikowych czynnych, kiedy córka powiedziała: „W tych czerwonych butach jestem dość wyróżniającą się”, a ja uznałam to za równie piękne i w swoim pięknie niedokończone, jak piękna, ale dokończona była jej relacja z niezapowiedzianej szkolnej wycieczki z zeszłego tygodnia. „Wyszliśmy nagle / oglądać kable”, powiedziała moja córka dwuwierszem. I nie jest to ani trochę mniej (dwu)wiersz przez fakt bycia tekstem non-fiction czy wręcz autobiograficznym. Rzeczywiście przy pierwszym wiosennym słońcu poszli obejrzeć przewody wysokiego napięcia, żeby ich kordonkowe odwzorowanie włączyć do makiety Tarchomina na międzyszkolny konkurs makiet pod hasłem „Biotop, w którym żyję”. Biocenoza w czerwonych butach robiła makietę biotopu i chwała Bogu, że biotopu, bo biotopiczność w relacji pozwala uniknąć ogromnie wielu newralgicznych punktów. Takich jak element tarchomińskiej biocenozy – ekshibicjonista łąkowy. W tym roku pojawił się na łące, na uczęszczanym, choć niedoświetlonym trakcie szkoła–dom nie tylko moich dzieci, już w połowie lutego, ale wtedy niewielu tarchominian zwracało na niego uwagę. Śnieg już co prawda stopniał, ale nadal było okropnie zimno i nagi męski penis wystający z krzaka forsycji wydawał się raczej wołaniem o datek finansowy na ciepły dziany pokrowczyk niż napaścią seksualną czy manifestacją nietypowych potrzeb. Mnie personalnie łatwiej jest ignorować napaść seksualną niż prośbę o jałmużnę – chyba że napaść seksualna jest w istocie prośbą o jałmużnę, wtedy jestem bezradna – ale większość ludzi chroni w pierwszym rzędzie swoje kieszenie, a nie części intymne. Więc ekshibicjonista stał nieniepokojony i zadziwiał dzieci, oczywiście tylko te, które nie myślały, że to żebrak. Kompletnie nie rozumiem tej części natury. A to jest druga część: w kopenhaskim zoo zabito żyrafę. O, już dawno, zimą. Nie można powiedzieć, żeby nie działo się to…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Polska na weselu