Amerykańska antropolożka Erica Lehrer pokazuje w swojej książce, w jakich warunkach Żydzi i Polacy mogą krytycznie popatrzeć na własną tożsamość i pracować nad jej redefinicją. Wychodzi od konkretnej przestrzeni – krakowskiego Kazimierza – mikroświata zmian relacji polsko-żydowskich oraz negocjowania polskości i żydowskości we współczesnej Polsce.
Zaczęło się od tego, że Lehrer nie przekonywała obserwacja amerykańskiej dziennikarki Ruth Ellen Gruber z początku lat 90. Gruber mówiła o wirtualności współczesnych dzielnic zamieszkiwanych przed wojną przez Żydów – czyli sytuacji, w której „żydowskość” przedstawiają bądź sprzedają nie-Żydzi, w dodatku robią to w zdecydowanej większości dla nieżydowskiej publiczności. Lehrer wracała na krakowski Kazimierz przez szereg lat pierwszego dziesięciolecia po 1989 r. Interesowało ją, jakie konsekwencje ma „wirtualność” dziedzictwa żydowskiego dla obu stron – Polaków i Żydów. „Chciałam po prostu pokazać, że łatwo odrzucamy niektóre procesy kulturowe z powodu formy, którą przybierają, bo wyglądają »nieautentycznie«, jako coś udawanego, kiczowatego. Zamiast pytać, czym jest ta forma i nadawać jej etykietę, próbuję odkryć, co ona znaczy dla różnych ludzi, jakiego rodzaju procesy społeczne i kulturowe umożliwia” – mówi w rozmowie ze „Znakiem”.
Podczas badań obserwowała także swoje zachowanie, odsłaniając przed czytelnikami, jak krok po kroku odkrywała mikroświat Kazimierza. Przyznaje w książce: „Dla mnie jako etnografki, jak i zarazem Żydówki, istotą spotkania nie było po prostu to, jak Polacy (zarówno Żydzi, jak i chrześcijanie) na mnie patrzą, ale jak patrzą na mnie, gdy ja im się przypatruję” (s. 7). Na drobiazgowo rejestrowany społeczny świat autorka nakłada siatkę pojęć naukowych. Z ich pomocą interpretuje „żydowskie przestrzenie”. Jednocześnie przedmiot, który bada, pozwala jej spojrzeć na pojęcia tożsamości i pamięci inaczej – wprawić je w ruch. Autorka stawia pytania, które składają się na codzienność krakowskiej dzielnicy – kto jest właścicielem żydowskiej kultury; kto ma prawo opłakiwać utraconą żydowskość Polski; kto może określać siebie Żydem, a komu i na jakiej podstawie należy tego odmówić.
Dynamika w badaniu
Wspólnym mianownikiem rozważań zawartych w Jewish Poland Revisited jest ruch. Punktem wyjścia Lehrer stają się podróże, których charakter można określić jako wyjątkowy. Po otwarciu granic w 1989 r. coraz więcej Żydów decyduje się na podróż-pielgrzymkę do Polski – śladami Zagłady europejskiej diaspory. W tym czasie pamięć o tym tragicznym wydarzeniu staje się dostępna globalnej publiczności. Wokół traumy Zagłady ukształtowała się tożsamość żydowskiej diaspory i Izraela. O przedwojennej 3,5-milionowej społeczności żydowskiej w Polsce dopiero zaczyna się publicznie mówić. W tym czasie, na początku lat 90., Lehrer przyjeżdża do Polski wraz z bratem. Własne doświadczenia porówna później z tymi, które zaobserwuje, wiele lat prowadząc badania na Kazimierzu. Zauważa, że Żydzi, którzy przyjeżdżają do Polski, podzielają charakterystyczny obraz tego miejsca, łączy ich też cel wędrówki; towarzyszą im zarazem podobne emocje w stosunku do odwiedzanych miejsc oraz ich mieszkańców. Nie należą one do pozytywnych. Dobre wieści o Polsce i Polakach, jak przyznaje Lehrer, rzadko docierają do społeczności żydowskich na świecie. „Ze względu na społeczne i kulturowe ramy odniesienia oraz opowieści, które zabieramy ze sobą w podróż, mamy tendencję do postrzegania wydarzeń, ludzi i rzeczy, które spotykamy na swojej drodze, przez ich pryzmat. Oczywiście, gdy związane są z tym ciekawość, wola i zainwestowany wysiłek, spotkania w podróży mogą nas zainspirować, by rozwinąć nowe sposoby ich postrzegania” – zauważa. Lehrer zrozumiała, że – obok mitycznego obrazu przestrzeni kojarzonej z Zagładą – znalazła w swojej świadomości miejsce na Polskę dnia codziennego, gdy zapisała się w Krakowie na zajęcia aerobiku.
Interesuje ją ten moment, w którym wyobrażenia podzielane przez wspólnotę, do jakiej przynależymy, przestają nam wyjaśniać rzeczywistość – odklejają się od niej. Może się tak zdarzyć, gdy świadomie dążymy do tego, by krytycznie spojrzeć na własną tożsamość, i w tym celu szukamy głosów innych niż dobrze nam znane, bądź wydarza się to „przy okazji”, np. podczas przypadkowej rozmowy z obywatelem państwa, gdzie znajdują się byłe obozy zagłady i wiele masowych grobów zamordowanych Żydów. W obu przypadkach niezbędne staje się spotkanie z Innym. W takich momentach pojawia się refleksja także o naszej społeczności i o możliwych powodach, dla których pozostaje ona zamknięta na to, co inne.
Podczas analizy dziedzictwa żydowskiego na krakowskim Kazimierzu na pierwszy plan wysuwa się dynamika społeczna. Lehrer przyjmuje perspektywę osób, które owe dziedzictwo interpretują – ukazuje tym samym wielość relacji, które składają się na praktyki z nim związane, odrzucając pokusę, by opisać dziedzictwo zatrzymane w jednym z wielu możliwych kadrów. Stoi za tym słuszne założenie, że rzeczywistość wymyka się próbom zamknięcia jej w modelach przedstawiających mechanizmy społeczne. W ten sposób antropolożka nie ułatwia sobie pracy, zyskuje natomiast świeżość spojrzenia, co prowadzi ją do wielu odważnych wniosków. Lehrer przyznaje, że „Polska – epicentrum zniszczenia europejskich Żydów – jest teraz kluczowym miejscem dla odnowy, ponownego artykułowania, redefiniowania nie tylko lokalnej żydowskiej społeczności, ale i innowacyjnych, hybrydowych pomysłów na postholokaustową żydowskość jako taką” (s. 5). Dlaczego?
Za pośrednictwem InnegoJedna z rozmówczyń Lehrer przeczuwała, że podróż może zadziałać jak terapia: „Polska jest swego rodzaju luką, ale taką, która zawiera toksyny, horror i stratę. Potrzebuję własnego obrazu, by go z tą luką zestawić”. Antropolożka wyróżniła dwa typy żydowskich podróży do Polski. Pierwszy nazwała wyprawą (quest), bo wymaga odwagi, otwartości w stosunku do miejsc i ludzi, do których wyprawa może zaprowadzić. Zamiast potwierdzenia obrazów, z którymi wkracza się w tę specyficzną przestrzeń, skłania uczestników do poszukiwań na własną rękę. Nie zawsze jest ona zaplanowana – równie dobrze podróż może się przeobrazić w wyprawę w trakcie jej trwania. Przeciwieństwo wyprawy stanowi misja (mission) – gdy przyjazd do Polski traktuje się jako wkroczenie w „ludobójczą czasoprzestrzeń”. Wiąże się to z wyraźnym „upolitycznieniem emocji” – twierdzi Lehrer – kiedy negatywne uczucia grupowe stają się spoiwem tożsamości. Przekazywana następnym pokoleniom traumatyczna pamięć może prowadzić do zamknięcia się na pamięć innych. Od wielu lat wzrasta sprzeciw społeczności wobec takiej optyki; coraz więcej osób czuje potrzebę, by szukać innych dróg wyrażenia tego, kim się jest, nie zapominając o losie przodków. Studia prezentowane w książce stanowią dla mnie dowód, że w badaniach nad pamięcią i tożsamością przestrzeń wciąż okazuje się ważna – paradoksalnie, dzięki procesom globalizacyjnym i nowym mediom – tym bardziej gdy mowa o trudnej przeszłości, która odcisnęła swój ślad i nie pozwala o sobie zapomnieć. Autorka pokazuje, że…