Subskrybuj
Poetka, prozaiczka. Dwukrotnie otrzymała Nagrodę Literacką Gdynia – za tom Dwa fiaty (2009) oraz książkę prozatorską Obsoletki (2010). Ostatnio opublikowała Pij ze mną kompot (2021)

Kamizelka, lecz nie Prusa

Grudzień spędzam na regulowaniu zobowiązań, oddawaniu zaległych maszynopisów, mówieniu ludziom, co o nich myślę, i wyrzucaniu pamiątek – wszystko po to żeby w nowy rok wejść na minusie i w styczniu zapłacić jak najmniejszy podatek

Grudzień spędzam na regulowaniu zobowiązań, oddawaniu zaległych maszynopisów, mówieniu ludziom, co o nich myślę, i wyrzucaniu pamiątek – wszystko po to żeby w nowy rok wejść na minusie i w styczniu zapłacić jak najmniejszy podatek

Zasadniczo rozwijam się prawidłowo. Im dalej w las, tym więcej świeczek na torcie. Im więcej zaś świeczek, tym łatwiej jest przyjąć tezę, że rozwój jest nie tylko możliwy, lecz wręcz nieunikniony. Swój rozwój celebruję przede wszystkim w ogólnie pojętej dziedzinie współżycia społecznego, najchętniej – pożytecznego docześnie i wiecznie. Ani to łatwe, ani przyjemne.

Współżycie społeczne nieodłącznie bowiem związane jest z zadłużaniem – siebie u innych, innych u nas. Na przełomie mrocznej jesieni i posępnej zimy dostałam od czytelnika koszulkę z Maratonu Komandosa. Właściwie kamizelkę. Na suwak. Czytelnik jest komandosem, więc ten rodzaj maratonu jest dla niego naturalną aktywnością i kamizelka wygląda na nim jak druga skóra – wiem, oglądałam fotografie. Teraz kamizelka należy do mnie i też chciałabym ją sobie, choćby po domu, ponosić. Ale nie ukrywam, że pożądanym szczytem lansu byłoby wybiec w niej na ulicę na mój slow jogging. Tłumaczenie tego terminu jako „wolne bieganie” jest uprawnione, ale krzywdzące: slow jogging to certyfikowany japoński sposób na długowieczność, a pewien profesor napisał o tym całą książkę. Kamizelka jest jednak jaskrawozielona, stosowne emblematy ma żółto-niebieskie, a napis o jej pochodzeniu jest więcej niż doskonale widoczny, więc nie można wykluczyć, że padną niewygodne pytania. Jak ktoś będzie pytał, pisze mi czytelnik, niech pani powie, że od biegania maratonów komandosa ma pani ludzi. To wcale nie jest śmieszne, panie czytelniku- -komandosie. To jest poważne dwustronne zobowiązanie.

Z czasów kiedy miałam firmę, został mi paniczny nawyk generowania kosztów pod koniec roku – mówiłam o tym „inwestycje”. Dzięki temu – czary, magia – płaciłam mniej podatek w styczniu, co stanowiło rodzaj znieczulenia w przykrych okolicznościach Blue Monday. Potem ten nawyk przełożył się na życie pozazawodowe: zamknięcie firmy wcale nie złagodziło związanych z jej prowadzeniem objawów nerwicy frontowej, są…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Wolność od/do religii