Nie powinnam była się ukazywać w prawicowej telewizji. „Myślałam, że jest pani informatyczką”, powiedziała zaraz po emisji starsza pani niemłodego już pieska z parteru. Androgyniczna uroda i pozostawanie w domu w porach, gdy wszyscy są w pracy, przesądza, jak wiadomo, o byciu informatyczką. Mnie tam by może bardziej przesądzały o zawodowym uprawianiu, dajmy na to, nierządu na rzecz kryptogejów, ale ja nie oglądam prawicowych telewizji, tylko się w nich ukazuję. „A pani jest poetką”, dokończyła z żalem niemłoda już pani pieska tak starego, że trzeba za nim nosić psią pieluchę. Szkoda, że w tym przypadku to, że trzeba, nie oznacza, że się nosi. Informatyczki są introwertyczne, więc skorzystałam z prawa do niewywoływania konfliktu i przeskoczyłam parującą kałużę ze zdawkowym, a może nawet trochę tajemniczym „do widzenia” na ustach. Na ustach, no bo gdzie. Informatyczki mogą przeskakiwać przez co chcą, bo mają małe biusty, które im się nie chyboczą przy skakaniu, bieganiu i strzelaniu z łuku. Gdybym jednak była informatyczką gdziekolwiek poza biustem, felieton ten wyglądałby zgoła inaczej: oparty na precyzyjnym algorytmie, a nie sporządzony metodą chaosu, prowadziłby czytelnika nieubłaganie od wstępu przez rozwinięcie po zakończenie. Z drugiej strony gdybym – jak mnie podpisała prawicowa telewizja – w istocie była poetką, nie stroniłabym w tym tekście od metafor, od których wszakże stronię, a strzałka czasu występowałaby w nim na prawach nie większych niż pojedyncza, jedna ze stu, wsuwka w misternie upiętym koku panny młodej. Spośród udostępnionych w pierwszym akapicie profesji pozostaje mi więc jedynie nierząd na rzecz, i bardzo dobrze się składa, bo mamy luty i trzeba porozmawiać o miłości. Z miłością jest jak z tłumaczeniem lub – inaczej – tylko w tłumaczeniu jest ona do ogarnięcia rozumem. Moja niemiecka tłumaczka opowiada mi historię łabędzia, który zakochał się w pływającej po stawie łódce. „Gdzie to było, Lisa?”, pytam, a ona mówi, że…
Poetka, prozaiczka. Dwukrotnie otrzymała Nagrodę Literacką Gdynia – za tom Dwa fiaty (2009) oraz książkę prozatorską Obsoletki (2010). Ostatnio opublikowała Pij ze mną kompot (2021)