Subskrybuj
Publicystka, wieloletnia redaktorka „Tygodnika Powszechnego”, w którym pełniła m.in. funkcje sekretarza redakcji i zastępcy redaktora naczelnego, członkini zespołu miesięcznika „Znak”. W latach 1989–1993 – posłanka na Sejm z ramienia Solidarności, a potem Unii Demokratycznej. Ostatnio opublikowała...

Coraz bliżej albo coraz mniej

Pytanie: „Dlaczego ja nie mogę?”, kierowane do Pana Boga nie jest ani właściwe, ani mądre, a przecież Jego stworzenie nieustannie je zadaje.

22 stycznia 2015, czwartek

Statystyki wykazują nieubłaganie rosnącą liczbę ludzi w wieku emerytalnym. Niezależnie od niskiej dzietności, kryzysu rodziny czy tzw. problemu gender perspektywa długowieczności nabiera charakteru decyzji (losu? Boga?), którą możemy przyjąć jako dar albo wyrok. Wielu z nas dożyje wieku sędziwego i nie tylko będzie myśleć o nieuchronnym zbliżaniu się śmierci, ale doświadczy także trwania w egzystencji poddanej prawom starzenia się. Niedawny wywiad prasowy oraz rozmowa w radiu z osobą obdarzoną talentem i ujmującą aparycją przyciągnęły mnie m.in. tym, że były poszukiwaniem pociechy. Wiersze Julii Hartwig, bohaterki obu wywiadów, lepiej niż nasze własne słowa prowadzą do doznań, jakie daje więź z bliźnim albo wejrzenie w sens istnienia, do którego – np. ja sama – nie zawsze docieram. To lekarstwo na bezradność – czyli na jedno z doświadczeń nadciągających prawie na pewno razem ze starzeniem się, a więc w czasie, który przez mało kogo uważany jest za twórczy. Zamiast niego może dojść, np. do utraty jednego ze zmysłów, choćby tego, który pozwala cieszyć się muzyką. Wtedy poczucie bezradności zamienia się w podszytą zazdrością pretensję do Stwórcy, zawartą w pytaniu: „Dlaczego ja nie mogę?”. Pamiętam wrażenie, jakie zrobił na mnie fragment Wspomnień wojennych Karoliny Lanckorońskiej. Autorka opowiada, jak w ciemnicy gestapo za pociechę miała wspominanie – detal po detalu – dzieł sztuki. To był skarb, do którego nie potrzebowała żadnych zmysłów. Wystarczało własne wnętrze.

26 stycznia 2015, poniedziałekPytanie: „Dlaczego ja nie mogę?”, kierowane do Pana Boga nie jest ani właściwe, ani mądre, a przecież Jego stworzenie nieustannie je zadaje. W tym sensie jest to więc pytanie najbardziej naturalne. Nasze zabiegi, tzn. troska o rodzinę, o wykształcenie cnót i powinności, mogą się okazać w konfrontacji z tą skargą bezsilne. Czteropokoleniowa rodzina, jeżeli będzie się chciała odnieść do naszej długowieczności, może stwierdzić, że nie wszystko jest do pogodzenia i nie starcza sił ani możliwości, by się opiekować zarówno najmłodszymi, jak i najstarszymi. Wybór rozstrzygnie narzucający się rachunek potrzeb, zwłaszcza emocjonalnych. Konieczne stanie się znalezienie odpowiedzi na pytanie, kto lepiej udźwignie samotność zamiast obecności. Milczenie zamiast słów pociechy. I wiadomo będzie, że to właśnie my, starzejący się, sprostamy temu lepiej niż dziecko. Moje pytanie:…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Wspólnota