Subskrybuj
Dr filozofii, adiunkt na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Laureat Nagrody Tischnera za książkę Religia i sekularyzm. Współczesny spór o sekularyzację (2017).

Ahistoryczna gorycz ahistoryczności

W Czasie zwyrodniałym Jan Tokarski podejmuje popularny na przełomie tysiącleci temat końca historii. Oprócz oczekiwanego w takich wypadkach kanonu klasyków myśli politycznej: Tocqueville’a i Fukuyamy, autor odnosi się do wielkiego interpretatora Hegla Aleksandra Kojève’a, a także do Mrożka, Gombrowicza czy Lema.

Szeroki horyzont rozważań sprawia, że Tokarskiemu udaje się połączyć wiele pozornie niezwiązanych ze sobą wątków, m.in. upadek ZSRR i zwycięstwo demokracji w czasach zimnej wojny, wygaśnięcie w Europie społecznego potencjału rewolucji, metafizykę dziejów i egzystencjalną antropologię Kojève’a, koncepcję formy i walki młodości ze starością Gombrowicza, konsumpcyjną kulturę popularną. Wszystkie te tematy łączy problematyka czasu. Książka nie jest jednak metafizyczną spekulacją nad jego naturą, ale raczej próbą odpowiedzi na pytanie o świadomość człowieka i relację tworzonej przezeń kultury do czasu, a więc innymi słowy: o współczesną rolę i rangę historii. Podstawową intuicją autora książki jest przekonanie, że ze świadomością czasu w kulturze europejskiej i amerykańskiej stało się coś niepokojącego. Tokarski jest wprawdzie daleki od jednoznacznego przeklinania czasów współczesnych, podejmuje jednak krytyczną próbę zdiagnozowania niebezpieczeństw, które kultura demokracji liberalnej sama sobie stworzyła w długotrwałym procesie autodegeneracji. Podstawową cechą tytułowego zwyrodnienia jest odejście naszej cywilizacji od koncepcji człowieka jako bytu historycznego. Książkę otwiera rozdział przywołujący słynny tekst Fukuyamy Koniec historii. Według Tokarskiego istota tezy amerykańskiego politologa tkwiła w spostrzeżeniu, że społeczeństwa liberalnej demokracji zatraciły potencjał autotransformacji. Autor Czasu zwyrodniałego wskazuje na podobieństwo owej konstatacji z myślą Petera Sloterdijka, piszącego o wygasłym wulkanie politycznego gniewu, nazywanego wedle Platońskiego trójpodziału duszy: thymos. Tym samym okazuje się, że naszej cywilizacji zagroził dekadencki bezruch, bezideowość, stagnacja i poczucie schyłkowości dziejów. Dalej Tokarski zarysowuje Kojèviańską interpretację filozofii historii Hegla, która może stanowić ideologiczne zaplecze wieku XIX i XX, a więc czasu wielkich zrywów, rewolucji, społecznego wrzenia. Szczególny akcent kładzie autor na przywoływaną przez Kojève’a Heglowską dystynkcję: historia versus przyroda. Jest to de facto nauka o fundamentalnej różnicy antropologicznej: historia jest dziedziną człowieka, przyroda należy do zwierząt. Zarówno istnienie historii, jak i człowieka wymagają podjęcia procesu nieustannej zmiany, nicościowania zastanego status quo, permanentnej dialektyki. Zwyrodnienie czasu ma oznaczać, że wedle kryteriów antropologii Kojève’a, ludzkość zagubiła to dynamiczne, nicościujące principium i pogrążyła się w banalnej teraźniejszości. To właśnie dlatego o homo…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Bracia i wrogowie. Antysemityzm katolików.