Subskrybuj
Psycholog, psychoterapeutka, pracuje w Zakładzie Terapii Rodzin Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Niewypowiedziane cierpienia. Międzypokoleniowy przekaz traumy

W psychoterapii mamy do czynienia najczęściej z traumą, która nie została transmitowana przez opowieść o tym, co się wydarzyło. Do przekazu dochodzi bowiem niezauważalnie przez codzienny kontakt z bliską osobą, która albo sama doświadczyła traumy, albo pozostawała w relacji z kimś, kto doznał ogromnego cierpienia.

Doświadczenie traumy powszechnie kojarzy się z torturami, egzekucjami, z sytuacjami, w których patrzyliśmy na śmierć swoich bliskich lub nasze życie było zagrożone. Trauma może dotyczyć przemocy grupy ludzi wobec innych, jak w przypadku Holokaustu. Może mieć również tylko indywidualny charakter. W drugim wypadku wiąże się z okolicznościami, w których mamy do czynienia z przemocą fizyczną lub psychiczną, jak również gdy doświadczamy gwałtownej utraty, np. bliskiej osoby lub własnego zdrowia.

Wśród najczęstszych zaburzeń psychopatologicznych, które wiążą się z traumą, należy wymienić: zaburzenie stresowe pourazowe (PTSD), zaburzenia dysocjacyjne, depresję, uzależnienia, zaburzenia jedzenia, uszkodzenia ciała, próby samobójcze. Niewielu ludzi potrafi wyrazić słowami doświadczenie skrajnego cierpienia, któremu często towarzyszy uczucie dojmującego ciężaru, luka w pamięci lub też nieokreślone odczucie porażki w sensie psychicznym i fizycznym. Ostatni symptom dotyczy okoliczności, gdy nie zdołaliśmy obronić siebie lub innej osoby przed atakiem czy innym rodzajem cierpienia. Prowadzi to do szczególnej sytuacji, gdy to, co intensywnie przeżyte, często nie tylko nie zostało zapamiętane, ale niekiedy nawet pomyślane.

Oddzieleni od pamięci

W sensie psychologicznym i psychopatologicznym trauma często wiąże się z zaburzeniami dysocjacyjnymi, które polegają na odcięciu się od dramatycznego zdarzenia. Przejawem tego może być np. opisywanie skrajnego doświadczenia przemocy bezbarwnym, niemalże urzędowym językiem. Dysocjacja często dotyczy zaburzeń wspomnień o traumatycznym zdarzeniu, a nawet całkowitego usunięcia go z pamięci. Stanowi to rodzaj ochrony samego siebie, sposób poradzenia sobie z lękiem i przerażeniem.

W związku z traumą wyróżnia się dwie podstawowe formy dysocjacji. Po pierwsze, emocjonalne oddzielenie od własnych przeżyć, po drugie, fragmentację, czyli rozdzielenie różnych aspektów traumatycznego doświadczenia. Pierwszą z form można opisać jako wyjątkowy sposób przebywania poza emocjonalną realnością, jakby ktoś znajdował się w innej przestrzeni. Stanowi to przeciwieństwo świadomego i uważnego bycia „tu i teraz”. Dysocjacyjną fragmentację natomiast można ująć poprzez wyobrażenie przechowywania różnych składników doświadczenia w osobnych „przegródkach” psychiki, co uniemożliwia złożenie ich w jedną dramatyczną historię. Emocje związane z wydarzeniem również zostają oddzielone od pamięci zdarzeń, co więcej, same wspomnienia mogą być „pokawałkowane”. W przypadku pokoleniowej transmisji traumy zrozumienie zjawiska dysocjacji prowadzi do istotnego pytania, mianowicie: w jaki sposób zostaje przekazane fragmentaryczne, oddzielone od warstwy emocjonalnej bądź wręcz wyrzucone z pamięci przeżycie?

Przekazane cierpienie

W psychoterapii stykamy się najczęściej z traumą, która nie została transmitowana przez bezpośrednią relację – przez opowieść o tym, co się wydarzyło. Do przekazu dochodzi bowiem niezauważalnie poprzez codzienny kontakt z bliską osobą, która albo sama doświadczyła traumy, albo pozostawała w relacji z kimś, kto doznał ogromnego cierpienia. Ten rodzaj niewypowiedzianej traumy nie pozwala tworzyć dobrych relacji międzyludzkich, utrudnia często rozumienie siebie lub ukształtowanie własnej tożsamości. Podobnie w przypadku gdy zjawisko dotyczy przemocy bądź ludobójstwa jednej grupy dokonanego przez drugą, przekaz dokonuje się w takich sytuacjach przede wszystkim w rodzinie, w relacji bliskich sobie osób. Jak do tego dochodzi? Najogólniej można odpowiedzieć, że dzieje się to w kontakcie rodzica z dzieckiem, już nawet w czasie ciąży. Można założyć, że w umyśle matki lub ojca oprócz różnych uczuć związanych z poczęciem potomstwa zostają aktywowane wcześniejsze traumatyczne doznania. Lęk i napięcie związane z przyjściem niemowlęcia na świat, później płacz dziecka ożywiają w rodzicu zarówno uczucia związane z wcześniejszym cierpieniem, jak i sposoby radzenia sobie z nimi. W przypadku gdy odcina się on od tych uczuć, jego emocjonalny kontakt z dzieckiem będzie również przebiegać w chłodny, zadaniowy sposób zmieniony przez własne przeżycia lub przez sposób ich unikania. Rodzic przekazuje to doświadczenie poprzez dotyk, brzmienie głosu, wyrażanie lub niewyrażanie emocji, poprzez to, jak uspokaja dziecko.

Jednym z powodów, ze względu na który nie sposób zatrzymać tego rodzaju przekazu traumy, jest swoista psychiczna konstrukcja, którą klinicyści określili nieprzeżyciem żałoby. Charakteryzuje ona traumatyczne zranienie i utratę, po których pozostaje lęk sprawiający, że historia cierpienia wciąż jest niewyrażona i tłumiona. Dziecko czuje się zatem w szczególny sposób zanurzone w świecie rodzica, który przeżył traumę. Będąc jednak tego nieświadomym nie potrafi nadać znaczeń własnym doznaniom.

Doświadczenie rodzinnego przekazu traumy różni się od zetknięcia się z nią poprzez książki lub historyczne świadectwa. W tym drugim przypadku mamy do czynienia z bólem nazwanym, w pewnym sensie przetworzonym, ujętym w słowa. Możemy wtedy doświadczyć cierpienia, wiedząc, z czym ono się wiąże. Zupełnie inną sprawą pozostają dokumenty takie jak cenzurowane listy z obozu koncentracyjnego. W trakcie konferencji terapeutów rodzinnych w Krakowie belgijski uczestnik Peter Rober opowiedział o listach jego dziadka przesłanych z obozu koncentracyjnego, które matka Robera trzymała w szafie i pomimo próśb nie pozwalała mu ich przeczytać. Uzasadniała to tym, że w korespondencji nie ma nic szczególnego, nic, co mogłoby go zainteresować. Po śmierci dziadka otrzymał te listy i gdy zaczął je czytać, doświadczył niebywałego smutku. Czy rzeczywiście w ich treści nie było nic wyjątkowego, jak twierdziła jego matka? Każdy z kilkudziesięciu listów brzmiał mniej więcej podobnie: „Jestem w obozie, pracujemy. U mnie wszystko dobrze. Dbajcie o siebie, modlę się za Was”. Co tak poruszyło czytającego je wnuka? Zapewne nie była to tylko wiedza o obozowej cenzurze, ale również tkwiąca w listach siła niewypowiedzianego. Z owym szczególnym wpływem niewyrażonego Rober zetknął się nie tylko poprzez uniki ze strony matki, ale również przez to, że dziadek nigdy nie opowiadał o obozie, a raz, zagadnięty o życie w takim miejscu, odpowiedział: „Obóz jak obóz, jedziesz na obóz harcerski, to wiesz, jak wygląda obóz”.

Opresyjna cisza

Powyższa historia bardzo dobrze ilustruje zjawiska badane i obserwowane wśród członków kolejnych generacji potomków ocalałych z Holokaustu. Ze studiów i doświadczeń klinicznych wynika, że pierwsze pokolenie miało misję, by przekazać życie dalej, choć jego członkowie przejawiali emocjonalną niedostępność wobec bliskich i nie potrafili zaspokoić pragnień własnych oraz innych osób. Bardzo często nie rozmawiali z dziećmi o Holokauście. Cisza stała się dla nich jedynym środkiem ekspresji, skutkiem czego było przerwanie ciągłości historycznego dziedzictwa rodziny. Wśród członków drugiego pokolenia obserwowano natomiast, że każde ich zaangażowanie poza kręgiem rodzinnym odczuwano jako emocjonalne porzucenie rodziców. W trzeciej generacji obserwowano albo określone zaburzenie psychopatologiczne, albo odcięcie się i poszukiwanie spełnienia poza rodziną. Z powodu braku autonomii rodziców zanurzonych w niemożliwej do wyrażenia i opracowania przeszłości członkowie trzeciego pokolenia nie postrzegali rodziny jako przestrzeni twórczej refleksji. Wskutek panującego w domu strachu mieli wrażenie psychicznego ograniczenia swobody oraz poczucie konieczności poświęcenia się dla rodziców. ###banner### W jeszcze innym ujęciu pierwsza generacja ograniczyła własne wspomnienia do kilku starannie wybranych anegdot. Ich dzieci, mając świadomość kruchości psychiki swoich rodziców, nie pytały o utraconych przodków. W ich domach zmarli stali się tematem tabu. Traumatyczny sposób umierania (zabójstwo, masowa zagłada) narzuca bowiem rodzinom ciszę. Kolejne generacje, chcąc przerwać to milczenie, spotykają się często z dezaprobatą swoich rodziców, dla których cisza była sposobem bycia w relacji i obroną, ucieczką. Zaprzeczona żałoba i ukryty ból tworzą w większości przypadków psychiczną barierę – swoisty dystans między generacjami. Razem z innymi sposobami obrony jest ona tak trwale wpisana w psychikę, tak kluczowa dla przetrwania, że każda czyniona przez kolejne generacje próba dowiedzenia się czegoś więcej jest odbierana jako zagrożenie lub nawet atak. W niektórych propozycjach programów terapeutycznych dla tego typu rodzin głównym celem leczenia staje się poradzenie sobie z problemem przerwania ciągłości przekazu transgeneracyjnego. Wobec rozdzielenia skojarzonych ze śmiercią wspomnień lub też niemożliwości ich wydobycia terapeuci wracają do tego, co wiąże się z życiem. Zachęca się członków rodzin, aby opowiedzieli o życiu przed Holokaustem i po nim. Terapeuci śledzą również przekazy dotyczące przetrwania…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Zwierzę, którym jesteś