„Szczęście (…) nie polega na usunięciu bólu, choroby, niepełnosprawności czy innych problemów. Ale raczej na przyjęciu, że one dokądś mnie prowadzą. A dokładniej – że otwierają mnie na innych” – tłumaczyła Janina Ochojska Wojciechowi Bonowiczowi w rozmowach wydanych w zbiorze Niebo to inni. Sporo miejsca poświęcono w nich wówczas samej Ochojskiej – jej zmaganiach z niepełnosprawnością, dzieciństwu spędzonemu w szpitalach oraz motywacjom, które sprawiły, że zdecydowała się pomagać innym. W wydanej z okazji 60. urodzin założycielki PAH-u książce Świat według Janki główna bohaterka, choć obecna, z jednej strony jako rozmówczyni Marzeny Zdanowskiej, a z drugiej strony autorka pojawiających się w zbiorze tekstów (zarówno tych publikowanych na łamach „Znaku” i „Tygodnika Powszechnego”, jak i tych jeszcze niewydanych), zdaje się pozostawać z boku, przede wszystkim oddaje głos innym. Znacząca jest już sama dedykacja: „Ofiarom konfliktów zbrojnych i katastrof naturalnych”. W Świecie… Ochojska decyduje się zatem rozmawiać i opowiadać, by pokazać tych, którzy pozostali niezauważeni i niewysłuchani, i pozwolić im mówić. Wita się z uchodźcami w Sudanie, wysłuchuje młodych Afgańczyków, okazuje zainteresowanie Libance o imieniu Avital, która tłumaczy jej, że „ważniejszy od pomocy jest dla nich fakt, że ktoś do nich przyjechał, kiedy spadają na nich bomby”. Takie drobne gesty wynikają z przekonania, że człowiek i świat stanowią jedność. Kiedyś młoda Ochojska marzyła o tym, by zostać astronomem, z czasem odkryła, że z wszechświata należy zejść na ziemię, gdzie również kryje się nieskończoność – nieskończoność możliwości pomocy. „Z pomocą humanitarną jest podobnie jak z poznawaniem kosmosu – często ludzie nie zdają sobie sprawy, jak dużo jest możliwe”. Dla Ochojskiej punktem wyjścia jest ciekawość oraz otwarcie się na świat, na wiedzę o innych ludziach. To pierwszy i podstawowy warunek niesienia pomocy. W jednym z tekstów autorka pisze: „Dzisiaj dwadzieścia cztery tysiące ludzi umrze z głodu, z czego trzy czwarte to będą dzieci poniżej piątego roku życia”. Czasem niekoniecznie potrzeba wielkich czynów, wystarczy świadomość, bo jak wyjaśnia Ochojska, najbardziej zabija ludzi nasza obojętność. Działaczka humanitarna pokazuje np., że gdyby pochopnie nie sklasyfikowano wojny bałkańskiej jako religijnej, możliwe byłoby uniknięcie wielu ofiar. Wystarczyła wiedza i gesty solidarności. Niesienie pomocy nie polega jednak na aktach dobroci, ale skomplikowanej organizacji i logistyce – pisaniu projektów oraz raportów, pozyskiwaniu funduszy, ogłaszaniu przetargów. Do tego nie wystarczy dobre serce. Konieczne jest odpowiednie przygotowanie, szybka umiejętność przystosowania się…
Redaktorka miesięcznika „Znak”, recenzentka, absolwentka krytyki literackiej Uniwersytetu Jagiellońskiego.