Postanowiłam zastosować w moim współżyciu ze znakami zasadę ograniczonego zaufania podobną do tej, jaką pewien czas temu wypracowałam sobie wobec doktryn religijnych: nie interpretować znaku w czasie rzeczywistym, od ręki i ad hoc, tylko zostawić sobie furtkę, która pewnego dnia nieoczekiwanie otworzy się na nowe, do tej pory niebrane pod uwagę interpretacje Wydarzyło się to jeszcze wiosną, ale skutki nadal trwają: pod koniec maja postanowiłam skonstruować i wdrożyć osobistą, spójną, obfitującą w procedury bezpieczeństwa politykę wobec znaku. A działo się to w Krakowie. Akurat wymienialiśmy prezydenta na młodszy model i ogólnopolskie gazety codzienne, a także tygodniki, bez względu na, nazwijmy to, lateralizację zwyczajnie nie nadawały się do czytania, kupiłam więc w kiosku lokalny periodyk nowohucki i się nie zawiodłam. Wśród barokowych relacji z rad osiedli i kategorycznych zaproszeń do skorzystania z usług kręgarza oko specjalnie przykuwał różowy jak język kocięcia w tle i biały jak jego zęby w literach anons: „Esther-Karine”. Głosił on: „urodziła się 29 kwietnia 2015 roku w domu w Canterbury, Wielka Brytania”, po czym kolejno i dokładnie podawał, czyją i którą jest ukochaną córką, wnuczką i prawnuczką. Ostatni zaś akapit ugodził mnie w środek serca. „Witaj na tym pięknym świecie, Estie”, brzmiał on bowiem. Nic, żadnego pola do dyskusji: oczywiste piękno świata przez fakt pojawiania się na nim różowych bobasów typu Estie stało się, o ile to w ogóle możliwe, jeszcze mniej podatne na podważanie. Stałam, a dokładniej siedziałam w tramwaju linii dziewiętnaście bezbronna wobec tego anonsu, a bezrozumna radość narastała we mnie jeszcze długo po przesiadce do stołecznego pendolino. Nie wycięłam sobie anonsu z gazety, ale zrobiłam mu zdjęcie komórką, a to jest trochę tak, jakbym go wycięła, a nawet lepiej, bo w ten sposób mogłam go mieć zawsze przy sobie. Wycinanie zazwyczaj zakłada rychłe rozstanie i wiąże się z nieodległą utratą, jednak. W pociągu byłam grzeczna dla ludzi i wyrozumiała wobec Chopina, a kiedy w toalecie wycisnęłam sobie ze ściany wieszaczek na torebkę, to wychodząc, wcisnęłam go z powrotem, żeby zostawić pomieszczenie w takim…
Poetka, prozaiczka. Dwukrotnie otrzymała Nagrodę Literacką Gdynia – za tom Dwa fiaty (2009) oraz książkę prozatorską Obsoletki (2010). Ostatnio opublikowała Pij ze mną kompot (2021)