Problem gościnności nie jest zatem rozpatrywany w kontekście kulturowo-społecznym, ale raczej w perspektywie ontologiczno-etycznej. Jest on w gruncie rzeczy pytaniem o istotę człowieczeństwa czy – jak za Heideggerem określa Wodziński – sprawą, której rozstrzygnięcie ma istotny wpływ na rozumienie sensu naszego bycia w świecie.
Gościnność ma charakter rewolucyjny. „Metodą”, którą posługuje się gość, jest każdorazowe wtargnięcie, zaskoczenie. Gość kwestionuje, a nawet neguje tego, który go konstytuuje, czyli gospodarza. Negacja, którą „posługuje” się gość, kruszy schematy, wymyka się pojęciom, odbiera mowę, a co za tym idzie, rozumienie. To on destabilizuje gospodarza jako autonomiczny, wolny, nieredukowalny byt osobowy. Wodziński rozumie człowieka jako byt „pusty”, pozbawiony trwałego rdzenia, tożsamości. „»Być bez definicji« znaczy być in-finitywnie”. Człowiek jest nieskończony. Wodziński nie postrzega nieskończoności na sposób metafizyczno-religijny, ale jako nieskończoność możliwych odsłonięć, przejawów, „nieskończoność chaotyczną”.
Dla Derridy wzorem gościa jako innego jest Mesjasz – transcendentny, nieograniczony logiką bytu, spoza „bycia i niebycia”. Nieskażony „ontologicznym egoizmem” Mesjasz jest niemożliwy do pomyślenia i zrealizowania, dlatego stanowi on przedmiot najgłębiej pojętej nadziei, która oczekuje interwencji niemożliwego. Wodziński rezygnuje jednak z Mesjasza na rzecz Odyseusza, dzięki któremu lepiej można, jego zdaniem, określić właściwy paradygmat gościnności.
„Odyseusz jest pomiędzy – w transie – w ruchu między Ktoś a Nikt, między Nikt a Ktoś. (…) I w tym sensie można mówić, że jest on stałą negacją prostej bezpośredniości, samo-afirmującym się buntem przeciwko bezpośredniości jako zastygłej w sobie, niezmiennej, substancjalnej formie bytu”. Odyseusz jest, według Wodzińskiego, kimś nieuchwytnym, „przechodnim”. Jego droga nie zakłada celu, choć jest on nieustannie in via. „Itaka nie jest portem docelowym, lecz niespożytą entelechią wyruszania…