Subskrybuj
Z wykształcenia ukrainistka i polonistka. Redaktorka, autorka, tłumaczka. Promotorka kultury ukraińskiej. W „Gazecie Wyborczej” producentka i wydawczyni podcastów

Wydawać by się mogło

Rozumieją, że książka to dziś produkt, towar na trudnym i wymagającym rynku, który nie ma wielu odbiorców, przecież doskonale wiedzą, że poziom czytelnictwa w Polsce sięga w porywach 40%. Zdają sobie także sprawę z zagrożeń związanych z dystrybucją, handlem, sprzedażą i rosnącą konkurencją. Mimo wszystko, kierowani pasją i zaangażowaniem, podejmują trud i wysiłek, zakładają małe wydawnictwa, dzięki którym udowadniają, że ambitna literatura oraz piękna książka drukowana wciąż są w cenie.

Z raportu Biblioteki Narodowej o stanie czytelnictwa w roku 2014[1] wynika, że 60% Polaków i Polek nie przeczytało w ostatnim roku żadnej książki, 16% gospodarstw domowych nie posiada księgozbiorów, a tylko co dziesiąty obywatel powyżej 15. roku życia jest aktywnym uczestnikiem kultury czytelniczej, co oznacza, że kupił (dla siebie lub na prezent) i przeczytał w ostatnich 12 miesiącach choć jedną książkę, a także przynajmniej raz w miesiącu o książce rozmawiał. Pytania, które nasuwają się od razu, to: jaka to książka? Co z pozornie bogatej oferty wybierają czytelnicy i czytelniczki? Kto i co kształtuje ich gust? Przecież wydawnictw w Polsce nie brakuje (jest ich ponad trzykrotnie więcej niż przed rokiem 1989). Każde z nich próbuje walczyć o miejsce na regale czytelników i czytelniczek. W sondażach i rankingach wygrywają, a zyski zgarniają – co nie dziwi – najsilniejsi, których nie ma zbyt wielu, ale wciąż umacniają swoją pozycję. Co z pozostałymi wydawnictwami rozproszonymi na polskim rynku? Jaką ofertę proponują czytającej publiczności? Kto dziś czyta i kupuje literaturę piękną? Jaka część czytelniczego tortu do niej należy? Kto jest na tyle odważny, by porywać się z motyką na słońce i inwestować w wydawanie ambitnej beletrystyki? Choć pytania mogą prowokować ponure odpowiedzi, na szczęście znajdują się edytorscy szaleńcy, pasjonaci, którzy w literaturę wierzą i wiedzą, że ona sama potrzebuje wsparcia, a swoją działalnością udowadniają, że dobre praktyki wydawnicze popłacają, a przy okazji można dzięki nim zarobić. To osoby zakładające małe wydawnictwa, oficyny, które rocznie wydają kilka, kilkanaście przemyślanych tytułów. Choć mali, nie są słabi, wręcz przeciwnie, cechuje ich pewien rodzaj odwagi. Publikują, tłumaczą, prezentują to, w co sami wierzą, czego w literaturze szukają, czego im po prostu brakuje.

 

Palcem po mapie

Część małych oficyn inicjuje i rozwija działalność poprzez wydawanie książek tzw. małych literatur, krajów peryferyjnych, regionów, które nie posiadają reprezentantów na polskim rynku. Pragną przedstawić czytelnikom i czytelniczkom literaturę uznaną i cenioną na rodzimym gruncie.

„Wydajemy to, co sami chcielibyśmy przeczytać i oglądać” – tak mówią o sobie powstałe w 2013 r. we Wrocławiu Książkowe Klimaty, które na początku działalności składały się z trzech mniejszych oficyn: Czeskich, Greckich i Słowackich Klimatów, przedstawiają literatury z krajów bliskich, sąsiednich, a jednocześnie słabo w Polsce znanych. Szybko okazało się, że podróż w tym kierunku przynosi efekty, bowiem już w 2014 r. przetłumaczona przez Tomasza Grabińskiego książka Pavola Rankova Zdarzyło się pierwszego września (albo kiedy indziej) została uhonorowana Nagrodą Literacką Europy Środkowej „Angelus”, tym samym doceniono młode wydawnictwo z dobrą intuicją. Obecnie Książkowe Klimaty posiadają w swojej ofercie ponad 30 tytułów, chcą rozszerzać działalność m.in. o literaturę z kolejnych regionów: Węgier, Bułgarii, Turcji.

Dzięki temu, że pracownicy i pracowniczki małych wydawnictw są często ich założycielami i założycielkami, a także tłumaczami i tłumaczkami z języków bardzo niepopularnych, znawcami i znawczyniami regionów nieoczywistych, potrafią jako specjaliści i specjalistki nie tylko dotrzeć do literatury ważnej dla konkretnego kraju, ale także zwracają uwagę na książki niszowe, powstające niemal w podziemiu.

„Podejmujemy próbę odczarowania Bałkanów, postrzeganych jako miejsce naznaczone wyłącznie przez konflikty. Dokonujemy tego poprzez wyciąganie ze stereotypowego bałkańskiego kotła poszczególnych krajów, takich jak Macedonia, Bułgaria czy Serbia, które za sprawą potocznych uproszczeń tracą swój indywidualny charakter. Cieszy nas fakt, że silna pozycja literatury o Bałkanach powoli zaczyna ustępować miejsca literaturze z Bałkanów (…). Wyszukujemy i wydajemy historie, które mają nas zabrać daleko poza kropkę kończącą to zdanie” – w ten sposób o swojej działalności mówią Aneta i Michał Sapetowie, założyciele wydawnictwa

Toczka, które w portfolio ma cztery tytuły prezentujące literaturę z krajów słowiańskiego Południa. Sapetowie powtarzają, że odnajdują na Bałkanach to, co w ogóle interesuje ich w literaturze: szaleństwo, płynność granicy między realnym a nadprzyrodzonym oraz poszukiwanie swojego miejsca na mapie. Z Półwyspem Bałkańskim łączą ich osobiste relacje, doświadczenie wyniesione z macedońskiego rynku wydawniczego. Dotąd wydali uhonorowany Nagrodą Balkanika zbiór opowiadań macedońskiego pisarza Aleksandra Prokopieva Mały człowiek: bajki z lewej kieszeni, osobiste Łomskie opowieści, za sprawą których bułgarski autor Emil Adreev przenosi czytelników i czytelniczki do kraju swojego dzieciństwa, do miasteczka Łom, nad brzeg Dunaju, Hrapeszka Ermisa Lafazanovskiego oraz błyskotliwy, bezkompromisowy zbiór opowiadań w miniaturowej oprawie (o wymiarach 110 mm na 110 mm) Jak trzymać parasol bez ręki? Branko Prlji, przedstawiciela młodej generacji macedońskich pisarzy.

Wydawnictwo Toczka dba o oprawę graficzną wydawanych książek, chce, by wyróżniały się „prostotą i surowym charakterem”, zwraca uwagę na spójność treści i formy już od pierwszej strony. Sapetowie zaprojektowali dotąd trzy pozycje, bowiem zaskakujący format zbioru Jak trzymać parasol bez ręki? to edytorski pomysł autora. „Nie mamy nic przeciwko temu, żeby nasze książki oceniano po okładce” – chwalą się wydawcy.

 

Mądre cacko

Od literatury pięknej z „dalekich” rejonów świata (Karaibów, Haiti, Konga, Maroka) rozpoczynało działalność w 2008 r. (największe z małych tu opisywanych) krakowskie wydawnictwo Karakter założone przez Magdalenę Hajduk-Dębowską, Przemysława Dębowskiego oraz Małgorzatę Szczurek. W pierwszych latach pracy konsekwentnie przekładali przede wszystkim prozę francuskojęzyczną, wprowadzając na polski rynek takich pisarzy jak Alain Mabanckou, Tahar Ben Jelloun czy Lyonel Trouillot. W 2009 r. Karakter wygrał przetarg na prawa autorskie do tłumaczenia wszystkich dzieł Susan Sontag i tym samym zainicjował kolejną serię wydawniczą prezentującą esej i literaturę faktu, w której teraz ukazują się książki m.in. Hoomana Majda czy Raji Shehadeha. Warto zwrócić uwagę także na serię Mówi Muzeum, wydawaną wspólnie z Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, w której ukazały się m.in. książki o postaciach ważnych dla sztuki polskiej w XX w., np.: Zofii i Oskarze Hansenach czy Alinie Szapocznikow (w tej serii opublikowano także jej listy) albo Zatańczą ci, co drżeli. Polska sztuka krytyczna Karola Sienkiewicza. Największy rozgłos przyniosła działalność wydawnicza poświęcona projektowaniu graficznemu, designowi i architekturze, kanoniczne dzieła Waltera Gropiusa czy Rema Koolhasa, ale także świetnie przyjęte przez publiczność Źle urodzone. Reportaże o architekturze PRL-u Filipa Springera.

„Wydajemy, co się nam podoba” – tak brzmi motto Karakteru, ale do „co” należy dodać „jak”, ponieważ wydawnictwo prezentuje nie tylko literaturę na najwyższym poziomie, ale także zwraca uwagę na jakość wydawanych książek. Nie jest tajemnicą, że Karakter to jakość nie tylko na poziomie treści. To także ładna, ciesząca oko już od okładki książka, obiekt, który z dumą można postawić w domowej biblioteczce, wyróżniające się na księgarnianych półkach projektowe cacko. Książki ważne i mądre potrzebują skrojonej na swoją miarę szaty graficznej, a jak się okazuje, dzięki zachowaniu takiej koherencji można osiągać sukcesy, o czym świadczy np. ostatnia nominacja do Nagrody „Pióro Fredry” za książkę Jana Knothe Sztuka budowania.

Jak ważne jest spójne myślenie o dobrej książce jako projekcie, wie także Wydawnictwo Warstwy, powołane w 2013 r. przez Miejską Bibliotekę Publiczną we Wrocławiu do działalności edytorskiej i edukacyjnej. Redaktorzy i redaktorki Warstw przywiązują wagę do swojego pochodzenia, dlatego upominają się o twórców związanych z Wrocławiem, o ich dorobek i spuściznę. Książka inicjująca ich działalność to Bizary Ewy Szumańskiej. Przypominają także ilustratora Mieczyława Piotrowskiego, który wraz z Janem Laskowskim w latach 60. tworzył książki i filmy rysunkowe dla dzieci, do grona na nowo odczytanych autorów dołączył także krytyk literacki Andrzej Falkiewicz. Jednak „wrocławskość” nie ogranicza się tylko do regionu, nie zamyka się w granicach Dolnego Śląska, jak mówi Jarosław Borowiec, redaktor naczelny wydawnictwa: „Nie chcemy działać doraźnie, ale w jakimś sensie kompleksowo – interesuje nas merytoryczne przygotowanie tego, co dziś jeszcze można i należy zrobić wokół konkretnych autorów, bo za moment będzie to już niemożliwe. »Wrocławskość« to także bezpośrednia współpraca z innymi miejskimi instytucjami kultury. To nasze książki, które bezpośrednio są przekazywane do części wrocławskich przedszkoli i bibliotek”. Warstwy myślą o swojej działalności „trójwymiarowo”. Po pierwsze, zajmują się przygotowaniem tzw. książki tradycyjnej na bardzo wysokim poziomie merytorycznym i edytorskim. Po drugie, „spotykają książkę z multimediami”, czyli jak w przypadku np. tomu wierszy Tadeusza Różewicza przygotowują publikację z płytą z autorską interpretacją….

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Świat zapomni o czasie