Subskrybuj
Dr literaturoznawstwa, filolożka, kulturoznawczyni, krytyczka literacka. Asystentka w Katedrze Teorii Literatury na Wydziale Polonistyki UJ. Autorka książki Defekty. Literackie auto/pato/grafie – szkice (2016). Tłumaczka współczesnej literatury ukraińskiej.

Anieli  Gruszeckiej  powroty do nie/znanego kraju

Opowieść o Anieli Gruszeckiej – zapomnianej pisarce, krytyczce, recenzentce, studentce Sorbony, właścicielce psa Azy, miłośniczce Krakowa  – najlepiej zacząć od oddania głosu jej samej. Zachwycona nowo odkrytą angielską powieściopisarką Virginią Woolf, zanotowała w 1933 r. w szkicu o powieści, co właściwie ją  tak w twórczości koleżanki po piórze urzekło: „wyrażenie rzeczy, których się dotąd nie umiało wyrazić, bo się nie umiało spostrzec” – tego właśnie poszukiwała w literaturze i w świecie: nowości.

Nawet najbardziej wytrawny i wytrwały bibliofil nie odnajdzie na przykurzonych antykwarycznych półkach pierwszych wydań jej powieści historycznych z pięknymi rycinami Stanisława Bagińskiego czy ilustracjami Jerzego Karolaka. Próżno szukać na krakowskich Plantach ławki z jej nazwiskiem – pominęli ją (podobnie jak wiele innych piszących kobiet) autorzy projektu Kraków Miasto Literatury (choć teraz, po interwencjach, podobno ma swoją ławkę w okolicy ul. Poselskiej). Archiwa odmawiają dostępu do osobistych zapisków, listów i notatek zdeponowanych w archiwum męża – Kazimierza Nitscha – slawisty, językoznawcy, profesora UJ, prezesa PAU.

Biblioteka Jagiellońska zagubiła część tekstów jej autorstwa, a w innych książnicach na wieczne nieoddanie wypożyczył je „pracownik”.

Od czasu do czasu jej twórczość służy do przypomnienia tylko jednej książki i prezentowania zasad close reading.

Cofnięta w milczenie

A jej życie było tak fascynujące, że trudno nie pokusić się o biografię fantazmatyczną z miastem w tle i spacerem jako osią fabuły czy detektywistycznym, acz derridiańskim w definicji, poszukiwaniem „śladów obecności”. Ale to już przyjemności dla zwolenników turystyki fikcji. Flâneuse i podróżniczką była Aniela Gruszecka z usposobienia (często widywano ją podczas codziennych przechadzek po krakowskim Salwatorze w towarzystwie ukochanego psa Azy) i pewnie niejeden współczesny badacz / czytelnik czy badaczka / czytelniczka miałby / miałaby problemy z dotrzymaniem jej kroku. Aniela Gruszecka to jedna z pierwszych polskich czytelniczek, recenzentek i tłumaczek Virginii Woolf. Bliskie były jej refleksje autorki Własnego pokoju o czytaniu czy pisaniu albo o wierze w literaturę i zasadność pisania jako praktyki życia codziennego, czemu dała bezpośredni wyraz: „Mogłoby upłynąć całe nasze życie i nigdy byśmy nie doznali pewnych wstrząśnień pięknem, nie przeżyli pewnych wzruszeń, nie odebrali pewnych wrażeń, nie poczuli pewnych nawiązań między nami a światem (…). Ale dostajemy powieść: i przez jej zaklęcie otwierają się nam nasze nieużywane zasoby, nieznane możliwości, nieuświadomione spostrzeżenia”[1].

Studentka, entuzjastka, miłośniczka wiedzy

Nielicznym Gruszecka znana jest jako powieściopisarka, krytyczka literacka, recenzentka, literaturoznawczyni, autorka powieści historycznych dla dzieci i młodzieży, entuzjastka literatury i nauki, popularyzatorka wiedzy, pejzażystka miasta „najpiękniejszego ze wszystkich”. Używała nazwiska panieńskiego – Gruszecka, choć określa się ją po mężu jako Anielę Nitschową, a niektóre powieści historyczne podpisywała pseudonimem Jan Powalski. Urodziła się w Warszawie 18 maja 1884 r., czyli była rówieśniczką Leona Chwistka i Maxa Broda. Była jedną z trzech córek (obok Anny i Teofili) Józefy z Certowiczów i Artura Gruszeckiego (1852–1929) – autora powieści, publicysty, wydawcy. Ojciec przyszłej pisarki w czasach młodości kształcił się we Lwowie i w Krakowie (studiował prawo, historię, literaturę i archeologię). Pracował jako nauczyciel w Warszawie, uprawiał ziemię na Ukrainie, przez kilka lat podróżował (m.in. do Brazylii), a następnie osiadł w Krakowie i pisał powieści, artykuły oraz zajmował się krytyką literacką. Aniela, kiedy dorośnie, pójdzie w jego ślady.

W 1903 r. otrzymała świadectwo dojrzałości w Gimnazjum św. Anny, pierwszym w Krakowie, które dawało możliwość zdawania matury kobietom, po czym podjęła naukę na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie w latach 1903–1907 uczęszczała na zajęcia studium rolniczego. Studia z nauk ścisłych kontynuowała na paryskiej Sorbonie, tam w 1911 r. otrzymała dyplom ukończenia kierunku chemia, dokładnie wtedy kiedy pierwsza kobieta profesor na Sorbonie Maria Skłodowska-Curie uczestniczyła w słynnej, inicjującej naukowe kongresy konferencji Solvaya i odebrała po raz drugi Nagrodę Nobla.

W 1913 r. prawie 30-letnia Aniela Gruszecka poślubiła Kazimierza Ignacego Nitscha (1874–1958), który jako spec od języków badał dialekty i gwary. Ślub odbył się 30 lipca w parafii St. Helier Ile de Jersey, na jednej z Wysp Normandzkich. Nitschowie nie mieli dzieci, małżeństwem byli przez 45 lat. Mieszkali przy ul. Gontyna 12 na krakowskim Salwatorze, w czteropokojowym mieszkaniu całym zastawionym przez książki, mapy dialektologiczne, materiały slawistyczne i aktualną prasę. W latach 1926–1936 Aniela Gruszecka głównie podróżowała, towarzyszyła mężowi na wyprawach oraz współpracowała z licznymi czasopismami.

Polska Virginia Woolf?

Debiutowała pod pseudonimem Jan Powalski w 1912 r. powieścią zawierającą wspomnienia z pierwszych dziesięcioleci jej życia – W słońcu. Rok później wydała także pod pseudonimem powieść historyczną o średniowiecznym Krakowie W grodzie żaków (wydana przez Michała Arcta w Warszawie, a ozdobiona rysunkami Antoniego Gawińskiego) – ulubioną lekturę wielu, którzy marzyli o studiowaniu na „najlepszej polskiej uczelni”. Kolejny utwór to także powieść historyczna Jana Powalskiego, a była to wydana w 1913 r. opowieść z czasów Przemysława Pogrobowca Król z rycinami Stanisława Bagińskiego. W 1921 r. opublikowała kolejną powieść historyczną dla młodzieży, pisaną archaizowanym językiem – Nad jeziorem. Sielanka wielkopolska z XIII wieku. W piątym numerze „Przeglądu Warszawskiego” z roku 1922 znajduje się w dziale Kronika napisana przez Leona Piwińskiego recenzja tej powieści, w której krytyk notuje: „O nowej (…) powieści muszę powiedzieć, że jest w niej tyle skupionej, świadomej siebie energii twórczej, tyle uczciwej woli artystycznej, tyle wreszcie oczywistego talentu, że wypadnie ją zaliczyć do zjawisk radośnie znaczących w naszem powieściopisarstwie”[2].

W latach 1932–1933 Gruszecka drukuje w „Kobiecie Współczesnej” powieść w odcinkach – Przygoda w nieznanym kraju, która niedługo później ukaże się w formie książkowej, zbierając wiele przychylnych, wręcz entuzjastycznych recenzji, będąc jeżeli nie najpopularniejszą książką Gruszeckiej, to z pewnością najszerzej dyskutowaną i nowatorską. Jerzy Kwiatkowski napisze o niej, że jest jedną z trzech znakomitych analiz psychiki ludzkiej – czy raczej kobiecej[3], typowym dla prozy psychologicznej „studium kobiecości”, świetnie przedstawiającym zakamarki kobiecej psychiki, stawiając ją obok Całego życia Sabiny Heleny Boguszewskiej i Cudzoziemki Marii Kuncewiczowej, choć powieść Gruszeckiej wyróżnia teoretyczno-estetyczny akcent (główną bohaterką jest Klara Lubomska – 40-letnia introwertyczka, malarka i projektantka kilimów, która tworzy swoją teorię piękna). Przez tę wieloznaczną, nowatorską i popularną powieść Ewa Kraskowska nazwała Gruszecką „autorką jednej książki”[4], a Leon Piwiński porównywał ją – a właściwie jej sposoby ekspresji i subtelność – do autorek takich jak Virginia Woolf i Dorothy Richardson[5]. Przygoda… jest też jej najsłynniejszą powieścią, nagradzaną, drukowaną, analizowaną, od-czytywaną i rozmaicie interpretowaną. Główni bohaterowie to prócz wspomnianej już Klary Lubomskiej Julia Bielska – młoda, ambitna sekretarka Towarzystwa Miłośników Krakowa, a trzecim bohaterem jest Kraków – pełne smutku, oddane w impresjonistycznych opisach miasto nad Wisłą. O zachwycie i oczarowaniu nim mówi jedna z bohaterek: „Przecież jeśli mamy te mury czy zaułki ciągle przed oczami, mieszkające wśród nas, to chyba wchodzą w jakiś bardzo bezpośredni sposób w nasz najaktualniejszy, najosobistszy stosunek do świata, biorą w nim udział”[6]. Prócz oddania urody miasta Gruszecka ukazała także znane sobie krakowskie środowisko naukowe i artystyczne wraz z atmosferą salonu towarzyskiego, tworząc hiperbolizowane postaci salonowej feministki, młodopolskiego egzaltowanego poety, krakowskich bibliofilów, antykwariuszy i poszukiwaczy starożytności, właścicielek salonów mieszczańskich, artystek czy kobiet upadłych – groteskowo-tragiczny portret…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Jak Ci nie wstyd?