Subskrybuj
Literaturoznawca, krytyk, redaktor magazynu dwutygodnik.com, doktorant w Katedrze Antropologii Literatury i Badań Kulturowych UJ. Jego teksty można znaleźć m.in. w „Tekstach Drugich”, „Tygodniku Powszechnym”, „Wielogłosie”, „Popmodernie” i „FA-arcie”.

Czas na wspólnotę akademicką

Akademia jest dziś w kryzysie. Postępująca prekaryzacja pracy naukowej, rosnące zadłużenie związane z kształceniem (które tylko w Stanach Zjednoczonych przekroczyło już 1 bln dolarów), wyzysk pracy doktorantów, wzrastające koszty dostępu do wyników badań – to tylko wierzchołek góry lodowej.

W tym świetle obiecujący może się wydawać zapowiedziany przez ministra Jarosława Gowina projekt oddolnej reformy ustawy o szkolnictwie wyższym, której tworzeniem miałyby się zająć niezależne zespoły naukowców, przyjmując za priorytet zasadę autonomii uczelni i promowanie związków nauki z gospodarką.

Książka Krystiana Szadkowskiego (filozofa, redaktora naczelnego czasopisma „Praktyka Teoretyczna”) Uniwersytet jako dobro wspólne każe jednak zrewidować potoczne opinie krążące w dyskusjach nad statusem nauki i akademii. Szadkowski wnikliwie analizuje podstawowe pojęcia, które nie tylko opisują, ale również kształtują szkolnictwo wyższe, i pokazuje przy tym, że spór o akademię toczy się dziś nie tam, gdzie powinien. Przechodzenie od gospodarki towarowej do gospodarki opartej na wiedzy sprawia, że od dostępu do środków produkcji ważniejsze staje się obecnie wytwarzanie innowacji, a badania naukowe okazują się najcenniejszą wartością rynkową. Postępująca komercjalizacja nauki – w Polsce wprowadzona za sprawą reform Barbary Kudryckiej – spotyka się z krytyką, która podnosi kwestie publicznego znaczenia uniwersytetów. Szadkowski twierdzi jednak, że sytuacja jest bardziej skomplikowana, a oba te porządki nieustannie się przeplatają. Publiczny status akademii jest na rękę rynkowi, który chętnie prywatyzuje produkowaną w jej ramach wiedzę, natomiast to, co publiczne w akademii, poddawane jest rosnącej presji urynkowienia. Szadkowski analizuje rolę, jaką w tym procesie odgrywają m.in. globalne rankingi uczelni oraz naukowy przemysł wydawniczy. Szczególnie działanie tego ostatniego jest przykładem cynicznego zawłaszczania pracy naukowej. Owoce badań, finansowanych ze środków publicznych, trafiają w ręce wydawców, którzy każą sobie słono płacić za dostęp do nich. Ale to tylko najbardziej wyrazisty…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Czarnobyl – eksplozja wolności