Subskrybuj
Pisarz z Krakowa. Jego powieść Sto dni bez słońca nominowana była do Paszportów „Polityki” 2014; natomiast Fugę nominowano do Nagrody Nike 2013. Ostatnio opublikował Wróżenie z wnętrzności.

Mitologia wielkiej płyty: Prolog

Na początku wyobraź sobie, synu, koniec tego miejsca, wieszczek mówi szeptem, cichszym niż szelest reklamówki. Stary wieszczek, szary wieszczek w środku lata zagubiony w wielkim burym płaszczu.

Betonowe ruiny, gruz, pogruchotane lastryko, wielokolorowe ściany leżące obok siebie, mozaika tanich gustów; mieszkania odarte z mieszkańców, wydane na pastwę; brudne tapety, stare meblościanki, grzyb na sufitach łazienek, wstydliwe wykwity sąsiedzkich potopów; rozwłóczone po trawnikach ubrania i pościel z kory, zapasy cukru, po co komu cukier, stare książki kucharskie, podręczniki obsługi małego fiata; buty, krawaty, rajstopy okręcone wokół gałęzi, gazety, dużo gazet, same gazety, fruwające stadami jak szare gołębie. Studium popękania i nietrwałości, prowizoryczność świata dopełniająca się bez najmniejszego dramatu. Zobacz to, synu, zobacz wyraźnie, stare gawrony żerujące w pordzewiałych lodówkach, pojedyncze psy zagrzebane w wilgotne szmaty, klasery pełne bezwartościowych znaczków, kolekcje proporczyków i zbiory puszek po piwie; porzucone pamiątki pierwszokomunijne, wszędzie chrzęst tłuczonego szkła, skowyt pokaleczonego kundla; nad wszystkim ptaki, opadające chmarami na odsłonięte przez ruchy tektoniczne pokłady.

Usłysz, synu, brzęczenie leniwych much na dnie słoika po dżemie, wsłuchaj się w pękanie flizów. Poczuj smród rozkładu, ostrą woń kocich sików, wszędzie pełno kotów, koty na ruinach z fałszywą dostojnością. Wtedy dopiero zrozumiesz, czym będzie zagłada tego miejsca. Nawet wtedy Prokocim Nowy nie będzie budził niczyich podziwów i trwogi. Nie będzie piorunów i apokalipsy. Prokocim Nowy umrze cicho, pozostanie smutny i samotny jak podmiejskie śmietnisko.

Na początku, synu, zobacz koniec. 

Stary wieszczek, szary wieszczek, chodzi między blokami i palcami dotyka swej ślepoty. Mnie w dłoni liść jesionu i widzi tylko jego szarość, jak na starych zdjęciach. Albumy czarno-białych fotografii, niedoświetlonych, prześwietlonych, wspomnienia w kolorze betonu. Nauczony szarości, prześlepia czerwień huśtawek i błękit nieba. Wychowany w szarości, nie zna słów na kolory, rozgląda się bezradnie, drepcząc alejkami. Nie było takich alejek, nie było takich kolorów, mruczy pod nosem. Jest lato, jest światło, jest śmiech i radość. Wieszczek omija je, szukając swego Prokocimia, wydobywając go spod ziemi, ubite warstwy minionych epok. 

Ilustracja do Prologu „Mitologii wielkiej płyty” Wita Szostaka
Ilustracja Patrycji Podkościelny do Prologu „Mitologii wielkiej płyty” Wita Szostaka

Tu była wydeptana dróżka, synu, ludzie ją wydeptali w czasach, gdy nie było dróżek i trzeba było nielegalnie przecinać puste przestrzenie między blokami. Bloki stały dalej od siebie, nic nie łączyło samotnych wysp, archipelag osiedla porzucony na rubieżach miasta. Tu była wydeptana dróżka, na skos, chodziło się nią do kiosku po gazety, kiosku też już nie ma, zbudowali pawilon, dawno, zdążył się zestarzeć. Dróżka zarosła trawą, kiedyś nie było trawy, wydeptywało się dróżki na gołej ziemi. Takie czasy były, że nic nie było, tylko…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Bliskość rzeczy