Subskrybuj

Budujemy nowy dom

Nie jeden, ale setki! I to w dekadę! Gdy w Warszawie zaczęło brakować mieszkań, władze postanowiły wybudować od nowa całą dzielnicę – na 150 tys. osób – i połączyć ją miejskim krwiobiegiem ulic, wiaduktów, torów tramwajowych i kolejowych z resztą miasta. Wybrano tereny dawnego folwarku Juliana Ursyna Niemcewicza.

Lidia Pańków, autorka książki pt. Bloki w słońcu, pisze o fenomenie czasowym tego przedsięwzięcia. Na jednym zdjęciu widzimy, jak idzie z rodzicami po polu w śniegu, a za chwilę w tym miejscu wyrasta blokowisko z wielkiej płyty. Pańków rzetelnie i barwnie opisuje narodziny dzielnicy, którą zaprojektowała grupa młodych zapaleńców, często bez potrzebnego doświadczenia, ale z gorącymi głowami i pomysłami rodem z Zachodu. W efekcie powstała „najbardziej ludzka sypialnia Warszawy”. Otwarty na innowacje zespół projektowy podszedł do zadania nietuzinkowo – zaprosił do pracy psychologów i socjologów, odbywał konsultacje społeczne z mieszkańcami. Budowano tak, by pamiętać o tkance ludzkiej i nie zaniedbać infrastruktury – w planach umieszczono szkoły, przedszkola, kluby…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Dlaczego rośliny powinny mieć prawa?