Subskrybuj
wieloletni członek redakcji miesięcznika „Znak”, prezes S.I.W. Znak, działacz opozycji demokratycznej, publicysta, tłumacz. Uczestnik ekipy Tadeusza Mazowieckiego w latach 1989—­1990. Członek władz organizacji społecznych, m.in. Fundacji Batorego, KiK­u, Fundacji Roberta Schumana, PEN­Clubu. Odznaczony m.in. Krzyżem...

Andrzej Wajda (1926–2016)

Żegnamy Andrzeja Wajdę, którego imię i nazwisko wyznaczają naszą epokę. Tak jak się mówi: „to było w czasach Szekspira” albo „w czasach Moliera”, tak będzie się mówiło „to było, to się działo, oni żyli w czasach Wajdy”. I możemy być szczęśliwi, że żyliśmy w czasach Wajdy, bowiem gdyby go nie było, nasze życie pojedyncze byłoby bez porównania bardziej szare, ubogie i płytkie a zbiorowe – niezrozumiałe, chaotyczne, beznadziejne.

Wałęsa. Człowiek z nadziei – tak Andrzej Wajda zatytułował jeden z ostatnich swoich filmów i ten tytuł – człowiek z nadziei – można zaadresować także do reżysera. Wajda należy do pokolenia, które świadomie przeżywało okropności wojny i zostało w znacznej mierze przez to doświadczenie ukształtowane. Paradoksalnie, to wojenne doświadczenie wprzęgło najlepszych synów i córki tego pokolenia w służbę nadziei. Wajda – podobnie jak nieco od niego starsi Jerzy Turowicz, Jan Nowak Jeziorański, Władysław Bartoszewski, Tadeusz Mazowiecki czy Jacek Woźniakowski – należał do ludzi niestrudzonych, wciąż skierowanych ku przyszłości, nigdy nie odpoczywających na laurach i podnoszących się po każdej porażce by dalej robić swoje jak najlepiej potrafią i z myślą o wspólnym dobru. Andrzej Wajda – podobnie jak ci jego wspaniali przyjaciele – wiedział, że kłamstwo, które może dać chwilową iluzję – jest śmiertelnym wrogiem nadziei. Wiedział, że podstawą nadziei jest prawda. Dopóki jesteśmy w stanie rozpoznać prawdę o świecie i o sobie samych – nie wszystko stracone. Dlatego jego filmy – także te utrzymane w najciemniejszych barwach – powstawały, jak pisał, z myślą o „Polakach, którzy potrafią nie tylko ginąć za swoją ojczyznę ale również tworzyć jej przyszłe życie”. Mieliśmy wielkie szczęście, że Wróblewski w swych Rozstrzelaniach namalował doświadczenie wojny, zdaniem Wajdy, w sposób definitywny – i że w skutek tego pan Andrzej przeniósł się do szkoły filmowej szukając innej drogi wyrazu dla prawdy swojego własnego a zarazem pokoleniowego przeżycia. Dzięki temu w tej prawdzie miały swój udział miliony Polaków. Andrzejowi Wajdzie udała się przy tym sztuka niebywała: stworzył taki rodzaj języka filmowego, który proceder cenzury unieważnił i uczynił nieskutecznym!

I choć cenzorskie nożyce nie oszczędzały jego filmów i chcąc tworzyć musiał godzić się na nieuchronne kompromisy – to przecież mógł śmiało powiedzieć: nieuniknioną „grę znaczonymi kartami z władzą w ogólnym rachunku wygrałem”. Zwycięstwo prawdy artysty było zwycięstwem nadziei dla jakże wielu spośród nas.

Pamiętam do dzisiaj uczucie oszołomienia, ogłuszenia prawdą po obejrzeniu Człowieka z marmuru– i towarzyszące temu uczucie szczęścia – że da się tak fantastycznie opowiedzieć tę historię. Andrzej Wajda był człowiekiem bardzo dzielnym. Swojej odwadze dawał wyraz biorąc na warsztat najtrudniejsze tematy wtedy, gdy były nam, jego widzom najbardziej potrzebne – choć aby dojść do realizacji trzeba było przezwyciężyć dziesiątki przeszkód i ominąć dziesiątki pułapek. Może jeszcze ważniejsza jest jego odwaga artysty wyrażającego w tej nieuchwytnej przestrzeni filmowej „między dźwiękiem a obrazem” najdelikatniejsze drgnienia duszy swoich bohaterów. Artysty, który umie zaryzykować wsłuchując się w często niejasny głos intuicji. Trzeba też pamiętać, jak dzielnie przyjmował niesprawiedliwe i pełne…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką