Najczęściej chyba usłyszeć można Jeleńskiego i Margańskiego (choć widać też wyraźne inspiracje Markowskim), których odczytania uzupełniają Lacan, Freud i Derrida. Lista jest jednak, rzecz jasna, znacznie dłuższa i – co godne pochwały – uwzględnia również najnowsze publikacje gombrowiczologów (sama książka robi ponadto wcale udany użytek z wydanego przed trzema laty Kronosu, co tym bardziej cieszy).
Rozprawa Rosoła, napisana doprawdy ze sporym retorycznym rozmachem, przedstawia wyobrażone spotkanie Gombrowicza i Geneta, spotkanie, które – jak powiada sam autor – nigdy w istocie nie miało miejsca. By rzecz odpowiednio oświetlić (przyznaję – koncept leżący u źródeł Historii miłosnej pomyślany został z wyjątkową subtelnością), trzeba by tu jednak otworzyć obszerniejszy nawias. Dlatego też – zamiast omówienia – tylko kilka subiektywnych…