Wynika to głównie z tego, że Zostawić Islandię nie jest napisana z perspektywy turysty odwiedzającego dane państwo tylko przez krótki czas. Wyspa, na tyle odległa, że nawet mylona z bardziej dostępną Irlandią, pojawiła się w życiu autora jeszcze w dzieciństwie, a z czasem zmieniła się w obsesyjne marzenie. Nie było wyjścia – po licznych perypetiach życiowych i trudnościach finansowych Klimko-Dobrzaniecki zamieszkał wreszcie na Islandii i stał się jej pełnoprawnym obywatelem. Dostał się na studia w Reykjavíku, gdzie zgłębiał literaturę i kulturę islandzką oraz nauczył się języka wyspiarzy. Książka stanowi rodzaj pożegnania z Islandią, którą podróżnik opuszcza, by przeprowadzić się do Wiednia. Pisarz nie szczędzi dygresji, opowiada wiele prywatnych historii….