Subskrybuj
Doktorantka na Wydziale Polonistyki UJ. Publikowała m.in. w „Res Publice Nowej”, „Opcjach”, „Nowej Dekadzie Krakowskiej” i na portalu „Popmoderna”. Interesuje się problemem reprezentacji traumy poholokaustowej i estetyzacją śmierci. Nie stroni od popkultury.

W mieście śmierci

<i>Dom, którego nie było</i> Łukasza Krzyżanowskiego ma szansę definitywnie zamknąć usta wszystkim zwolennikom mglistej narracji historycznej, w ramach której uczestnicy pogromów tracą personalia, szczególnie polskie pochodzenie.

Publikacja jest bowiem efektem rzetelnie wykonanej pracy badawczej autora, który prześledził prawdopodobnie wszystkie dostępne dokumenty dotyczące powojennych relacji między ocalałymi Żydami wracającymi do Radomia i zamieszkującymi miasto Polakami.

Zawężenie materiału badawczego do rodzinnego miasta Krzyżanowskiego umożliwia pogłębioną analizę materiału połączoną z wywiadem środowiskowym. Jednocześnie w toku lektury programowana lokalność schodzi na drugi plan. Opisywane mechanizmy działania instytucji państwowych oraz osób prywatnych mają charakter uniwersalny: specyficzny dla całej, wyniszczonej wojną i niepewnej jutra Polski. Razem tworzą rzeczywistość brutalną dla wszystkich, bez względu na pochodzenie etniczne i stan majątkowy, w której to jednak przemoc wobec Żydów zyskuje szczególne społeczne przyzwolenie.

Według szacunków statystycznych liczba ocalałych stanowi od 10 do 19% populacji Żydów sprzed 1939 r. Wydawać by się mogło, że tak niewielki odsetek może co najwyżej przerażać skromnością, budzić współczucie lub po prostu pozostać niezauważonym na powojennej mapie o wciąż rozmazanych konturach. Tymczasem ów niewielki procent zdołał zasiać w mieszkańcach polskich miast niepokój, który eskalował do rozmiarów jawnej i bezwstydnej niechęci. Krzyżanowski robi wszystko, co w jego mocy, by odpowiedzieć na pytania: jak Zagłada zmieniła polskie społeczeństwo i, przede wszystkim, jakie procesy musiały zajść, by w II połowie lat 40. powracający do rodzimych miast Żydzi automatycznie zyskiwali status ghost citizens, obywateli obecnych, ale całkowicie pominiętych w życiu społecznym.

Mądrość Domu… zasadza się przede wszystkim na uważności autora, który nie pozwala sobie na wyrażanie powierzchownych sądów. Pisząc o powojennej przemocy antyżydowskiej, uczciwie przyznaje, że jest świadom pułapek skrajnego redukcjonizmu (próba wyjaśnienia każdego aktu przemocy…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Języki miłości