Subskrybuj
b. redaktor miesięcznika „Znak”, współautorka książki Świat według Janki.

Niezawinione winy

To prawda, że człowiek sam sięga po substancje uzależniające, ale praktyka pokazuje, że nie do końca jest to kwestia jego wolnej woli.

Nowntown Eastside to dzielnica Vancouver znana głównie ze swoich mieszkańców – ludzi uzależnionych, bezdomnych, prostytutek i dilerów. Badania przeprowadzone w 2009 r. ujawniły, że ponad połowa tamtejszej populacji żyje w stanie niezwykle wysokiego zagrożenia zdrowia ze względu na nałogi i choroby psychiczne. Swego czasu, przed igrzyskami zimowymi w 2010 r., głośno było o pomysłach władz na przesiedlenie mieszkańców z tej okolicy jak najdalej od obiektów olimpijskich, z którymi dzielnica miała sąsiadować. Downtown Eastside to także miejsce, które przyciąga zarówno aktywistów próbujących na wiele sposobów ułatwić życie egzystującym tam osobom, jak i spore rządowe pieniądze. Stąd w okolicy znajdziemy sieć budynków, w których zmarginalizowani Kanadyjczycy mogą latami wynajmować tanie pokoje, bank z ofertą skrojoną dla niezamożnych ludzi o nieprzewidywalnych dochodach, kuchnię wydającą darmowe posiłki. Mieszkańcy mogą liczyć na programy edukacyjne, bezpłatną opiekę zdrowotną i porady prawne. Jest nawet miejsce, w którym narkomani mogą wstrzykiwać sobie zakazane substancje, używając czystych igieł, strzykawek i preparatów do odkażania, a w razie przedawkowania zostaną odratowani przez personel dysponujący niezbędnym sprzętem medycznym.

Gabor Maté, lekarz opiekujący się mieszkańcami dzielnicy, nie ukrywa, że nie zawsze ma cierpliwość do swoich pacjentów, którzy z wielką łatwością kłamią, manipulują, próbują wyłudzić od niego recepty na nadliczbowe dawki metadonu (zamiennika heroiny), żeby sprzedać je na ulicy, zamiast wypijać pod okiem pielęgniarki.

Których niegojące się rany ropieją i krwawią, niekiedy brudząc ściany i podłogę. Którzy w poczekalni miewają napady agresji. A mimo to doktor stał się jednym z ich gorliwszych adwokatów, przekonując, że prawie nikt nie byłby w stanie wyjść na prostą, gdyby miał podobny do nich życiorys.

 

Złe mózgi

Jak twierdzi Maté, do uzależnienia potrzebne są trzy rzeczy: podatny mózg, substancja uzależniająca (lub zachowanie, które de facto dostarcza naturalnie wytwarzane przez organizm substancje o działaniu uzależniającym) i stres. Przez wiele lat badania nad uzależnieniami i polityka skierowana przeciwko uzależnieniom skupiały się na substancjach. Później odkryto istotny wpływ stresu, co ilustrują analizy takich eksperymentów jak „szczurzy park” czy historie żołnierzy wracających do Stanów Zjednoczonych z wojny w Wietnamie. Wciąż jednak nie rozumiemy, jak kształtuje się mózg podatny na uzależnienia. Według Gabora Maté odpowiedzi należy szukać w pierwszych latach życia, a nawet jeszcze w życiu płodowym i w procesach biochemicznych zachodzących w rozwijającym się organizmie [jest to szeroko wyjaśnione w artykule, który publikujemy w tym numerze – przyp. red.].

Na podstawie swojej pracy z osobami uzależnionymi Maté wyciąga wniosek, że uzależnienia nękają głównie osoby, które jako dzieci przeżyły traumę. Lekarz wyznaje, że w ciągu 12 lat pracy w Downtown Eastside nie spotkał pacjentki, która nie byłaby we wcześniejszym lub późniejszym dzieciństwie wykorzystywana seksualnie. Takie dzieci najpierw padają ofiarą swojego najbliższego otoczenia, które jest dla nich źródłem stresu i cierpienia, później jako nastolatkowie szukają leku na swoje problemy w nieodpowiednich miejscach i zachowaniach, popadają przez to w konflikt z prawem, stają się uzależnieni, chorzy i pogardzani. Słuchając ich historii, można dojść do wniosku, że właściwie nie mieli szansy, żeby uniknąć narkomanii.

Można byłoby w tym miejscu zarzucić kanadyjskiemu lekarzowi, że wyciąga daleko idące wnioski w oparciu o bardzo specyficzną grupę uzależnionych – osoby trwale zażywające niesamowicie szkodliwe substancje i pochodzące z rodzin przekazujących patologiczne wzorce. A przecież nie tylko takich ludzi dotyka uzależnienie. Jednak Maté nie ogranicza się do opisywania mieszkańców Downtown Eastside. Historie swoich pacjentów porównuje z własną. Sam ma to szczęście w nieszczęściu, że jego uzależnienia są akceptowane przez społeczeństwo, przez co uniknął konfliktów z prawem, a dzięki temu, że obiektami jego nałogów są praca i kompulsywne kupowanie płyt z muzyką klasyczną, nie był narażony na zakażenie żółtaczką czy HIV. Mimo tych różnic dostrzega podobieństwa między sobą i swoimi pacjentami. Podobnie jak oni, doktor Maté zaniedbuje rodzinę, oszukuje najbliższych, przepuszcza ogromne sumy pieniędzy, czuje wstyd.

To zestawienie pracoholizmu i narkomanii jest istotne, bo pokazuje wyraźnie, jaką rolę w stygmatyzacji osób uzależnionych odgrywa społeczeństwo. Jeśli nałóg nie jest tolerowany przez otoczenie (co znajduje wyraz w bezpośrednich relacjach z ludźmi, ale też odbija się w kształcie prawa), prowadzi do „szemranych” sposobów zdobycia pożądanej substancji, nielegalnego handlu, wzrostu przestępczości, ukrywania swojego stanu zdrowia (bo może ujawniać zachowania karalne), a przez to do wzrostu zakażeń wśród uzależnionych. Nałóg akceptowany nie wywołuje takich skutków. Pracoholicy właściwie nie spotykają się z ostracyzmem społecznym, nie muszą kryć się z tym, jak oddają się nałogowi, są wręcz nagradzani, bo ich słabość prowadzi do wzbogacania się. To prawda, że pracoholizm, po pierwsze, może być trudniejszy do zauważenia, a po drugie, wydaje się mniej szkodliwy społecznie. Jednak jeśli zastanowimy się choćby nad tym, do czego potrafi doprowadzić przemęczenie u lekarza albo u człowieka wykonującego inny zawód wymagający absolutnego skupienia bądź precyzji, wtedy praca po kilkanaście godzin dziennie przestanie kojarzyć się wyłącznie z cnotą.

Być może jeszcze wyraźniej ten problem obrazuje uzależnienie od nikotyny. W potocznym odczuciu wydaje się ono dosyć niewinne, ale statystyki są nieugięte.

Najnowszy raport Biura Narodów Zjednoczonych ds. narkotyków i przestępczości (UNODC) podaje, że rocznie z powodu różnych narkotyków umiera na świecie około 207 tys. osób – to nieco więcej niż populacja Torunia.

Tymczasem, według WHO, palenie papierosów zabija w ciągu roku 6 mln ludzi, czyli więcej niż liczy cała populacja Danii albo w przybliżeniu tyle co ludność Litwy, Łotwy i Estonii razem wzięte. W tym świetle trudno odmówić papierosom szkodliwości społecznej. A jednak są powszechnie tolerowane, przez co palacze, żeby je zdobyć, nie muszą zaprzyjaźniać się z dilerami i gangsterami, wyprzedawać majątku, oddawać się prostytucji.

 

Logika współczuciaWróćmy jednak do przyczyn nałogów. skoro Maté predyspozycje do uzależnień tłumaczy trudnymi przeżyciami z dzieciństwa, niektórzy uznają, że tym samym obarcza odpowiedzialnością za uzależnienie rodziców i opiekunów. Tym czasem jego własna historia pokazuje, że to niekoniecznie słuszny wniosek. Maté pierwsze miesiące życia spędził w budapesztańskim getcie. Rodzice jego matki zginęli w Auschwitz, ojciec został wysłany do obozu pracy, matka z pewnością była w tym czasie pełna niepokoju i niepewności. Mały Gabor Tymszybko trafił pod opiekę obcych mu ludzi. To w tych wydarzeniach Maté upatruje źródeł swoich uzależnień i poczucia niezaspokajalnej pustki. Mimo że jemu samemu w dzieciństwie fizycznie nic się nie stało, nie padł też ofiarą przemocy psychicznej ze strony opiekunów, to panująca w jego otoczeniu atmosfera zagrożenia i żałoby odcisnęły swoje piętno na dalszym życiu. Trudno nie zadać sobie pytania, czy to możliwe, żeby każda osoba uzależniona przechodziła kiedyś tragedie takiego kalibru. Z jednej strony spadkobiercy Freuda przez dekady przekonywali, że źródłem niemal wszystkich poważnych problemów człowieka jest jego dzieciństwo. Z drugiej strony jednak chyba lubimy wierzyć, że medialne doniesienia o znęcaniu się nad dziećmi to tylko wyjątki od reguły. Maté każe nam zastanowić się, ile przypadków przemocy nigdy nie wychodzi na jaw inaczej niż przez złamane życiorysy ofiar. Jego pacjenci to przecież tylko nieliczne z maltretowanych dzieci, których nikt nie uratował na czas. Jeżeli założymy, że za większością uzależnień kryje się wcześniejsze cierpienie, jego skala będzie przytłaczająca. Jeden z częściej powtarzanych cytatów z…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: W sieci uzależnień