„Mam na Pana nowy zamach”, „zabranie głosu przez Pana staje się koniecznością”, „Pana essay będzie miał rezonans nie tylko na krajowym odcinku” – takie sformułowania powracają wciąż w listach Jerzego Giedroycia do Leszka Kołakowskiego. Po korespondencji m.in. z Gombrowiczem czy Miłoszem otrzymujemy możliwość prześledzenia kolejnej nici z tkanej przez lata sieci kontaktów redaktora naczelnego „Kultury”. Najwięcej listów pochodzi z lat 70. Dla Kołakowskiego to pracowity czas, kiedy staje się intelektualistą publicznym o międzynarodowym znaczeniu: trudzi się nad wydawanymi w paryskim Instytucie Literackim trzema tomami Głównych nurtów marksizmu, ma wykłady na Yale, jeździ na kongresy filozoficzne. Jednocześnie śledzi polskie sprawy. Na nich koncentruje się też wymiana listów – możemy poznać m.in. okoliczności powstania ważnego…
Redaktor miesięcznika "Znak", absolwent MISH UJ. Dr filozofii na podstawie pracy obronionej na Wydziale Filozoficznym UJ pt. "Bóg umarł. Dzieje i analiza pewnego filozoficznego wyroku śmierci"