Subskrybuj
Reporter „Dużego Formatu”, autor m.in. książek All inclusive. Raj, w którym seks jest bogiem (2015) oraz Tu byłem. Tony Halik (2017). Współautor spektakli non-fiction w Teatrze Polskim w Bydgoszczy (Swarka i Bóg w dom).

Głównie dla podróży

Gdyby Halik zaczynał podróżować teraz, pewnie nikt by o nim nie usłyszał. A może jednak tak…

W podróży jestem reporterem. Ostatnio niemal wszystkie moje wyjazdy związane są z pracą zawo­dową. Tak było w przypadku Domi­nikany, choć znajomym trudno było w to uwierzyć. Wcale im się nie dziwię: nie ma drugiego tak bardzo kojarzącego się z wakacjami kraju. Tymczasem pisząc książkę All inclusive. Raj, w którym seks jest bogiem, jeździłem tam nie po to, aby leżeć na plaży, lecz słuchać przerażają­cych historii. Kiedyś było inaczej: na studiach i krótko po ich ukończeniu podróżowałem, by oglądać świat, poznawać ludzi, uczyć się języków, a przy okazji zbierałem materiały do pierwszych tekstów. Teraz to reportaż jest najważniejszy, ale tak naprawdę niewiele się zmieniło. Bo w pracy reporterskiej też wciąż reali­zuję tamte młodzieńcze cele.

*

Tony Halik przecierał szlaki, był pionierem. Oczywiście nie takim jak David Livingstone, Alexander von Humboldt czy choćby Kazimierz Nowak. Nie odkrywał nowych miejsc, nigdzie nie docierał jako pierwszy człowiek i nawet kiedy peruwiańska prasa donosiła w 1976 r., że odnalazł Vilcabambę, ostatnią stolicę Inków, to zaraz okazało się, że przecież ponad pół wieku wcześniej zrobił to Hiram Bingham, a Halik wraz z Elżbietą Dzi­kowską byli po prostu pierwszymi po latach ludźmi i pierwszymi Polakami, którzy tam dotarli. A jednak uważam Halika za odkrywcę. Odkrywał przed nami, szarymi widzami Telewizji Pol­skiej lat 80., lasy tropikalne Amazonii, pustynie Afryki i wyspy, gdzie zawsze świeci słońce, gdy wielu z nas marzyło o choćby jednej w życiu eskapadzie do Czechosłowacji lub NRD. Miejsca z filmów Halika były dla nas nie­osiągalne i wydawały się wręcz niemożliwe. Myślę, że właśnie dlatego program Pieprz i wanilia cieszył się wtedy zainteresowaniem dzieci (bo jako dziecko Halikiem się zachwy­ciłem): był jak bajka – tak nierealny, magiczny i kolorowy. W dodatku Halik przecierał szlaki polskim reporterom – pracował dla magazynu „Life” i tele­wizji NBC – jeszcze zanim świat usły­szał o Kapuścińskim. A jednak Halik, mam takie wra­żenie, reporterem został głównie dla podróży. Nie interesował się wielką polityką, nudziła go. Najpewniej nie doceniał tych wszystkich spotkań, wywiadów z osobowościami ówczes-nego świata: Perónem, Castro, Torri­Josem Herrerą, Nixonem, Breżniewem, Tito, Echeverríą….

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Kim jestem, kiedy podróżuję?