Subskrybuj
wieloletni członek redakcji miesięcznika „Znak”, prezes S.I.W. Znak, działacz opozycji demokratycznej, publicysta, tłumacz. Uczestnik ekipy Tadeusza Mazowieckiego w latach 1989—­1990. Członek władz organizacji społecznych, m.in. Fundacji Batorego, KiK­u, Fundacji Roberta Schumana, PEN­Clubu. Odznaczony m.in. Krzyżem...

Polski miesiąc – lipiec 2017

Abstrakcyjne zasady trójpodziału władzy i niezależności sądów stały się podczas ostatnich protestów hasłami wiecowymi. Udało się uniknąć języka nienawiści. Demonstracjom towarzyszył pewien rodzaj samokontroli – trochę tak jak w czasach Solidarności, gdy mówiło się o „samoograniczającej się rewolucji”.

Propozycje Prawa i Sprawiedliwości dotyczące reformy sądow­nictwa, ale także innych sfer życia społecznego, oceniam w dość sze­rokiej perspektywie historycznej. Widzę w nich próbę głębokiej korekty (lub nawet zaprzeczenia) nowożytnej tradycji demokratycz­nego państwa prawa, która zawsze zmierzała do zagwarantowania indywidualnej i zbiorowej podmio­towości oraz do ochrony wolności człowieka, pozwalającej rozwinąć mu potencjał bez ograniczenia wolności innych. Po pierwsze, taka tendencja widoczna jest w dążeniu do jednolitości władzy i podpo­rządkowania sfery ustawodawczej i sądowniczej władzy wykonaw­czej. Towarzyszy temu sceptycyzm wobec bezosobowych reguł prawa, które w demokracji liberalnej mają gwarantować, że w rozstrzy­ganiu o ludzkim losie głównej roli nie będą grać emocje, wzajemne animozje ani bieżący interes poli­tyczny. Zamiast tego obóz rządzący pokłada nadzieję we „właściwej” obsadzie konkretnych stanowisk – wydaje mi się to naiwne i niebez­pieczne. Po drugie, PiS zdaje się odrzucać zasadę pomocniczości, która zakłada ważną rolę insty­tucji pośredniczących (organizacji pozarządowych, mediów, samo­rządu terytorialnego) między jed­nostkami a władzą centralną. Oba te dążenia łączy pragnienie konso­lidacji władzy bez oglądania się na ramy wyznaczone przez obowiązu­jącą konstytucję. W tym kontekście żal mi wysiłku kilku pokoleń, które nie tylko po 1989 r., ale jeszcze w cza­sach PRL-u działały na rzecz demo­kratyzacji i tworzenia poczucia odpowiedzialności za państwo. To banał, jednak nie mogę uwolnić się od myśli, o ile łatwiej jest burzyć, niż budować. Jeszcze bardziej sta­nowczo niż zwykle należy więc wskazać na wielką rolę właściwej edukacji obywatelskiej i koniecz­ność zdobywania wiedzy o ustroju państwa. A przy tym – szkoła nie może uczyć jedynie teorii, ale powinna realizować także pewne formy zaangażowania w życie oby­watelskie, tak aby młodzi ludzie mogli poczuć ponadjednostkową i ponadrodzinną odpowiedzial­ność. Czysto racjonalny wykład nie wystarczy. Niezbędne są do tego emocje, a ich mądre urucho­mienie to zadanie również dla arty­stów, którzy poprzez film, literaturę popularną, a może i internetowe memy mogliby oddziaływać na szerszą publiczność. Niemniej lipcowe protesty w obronie sądów, konstytucji i obecności Polski w Unii Euro­pejskiej stanowią dla mnie świa­dectwo skokowego podniesienia poziomu świadomości obywatel­skiej. Dość abstrakcyjne zasady trójpodziału władzy i niezależ­ności sądów stały się hasłami wiecowymi. Udało się przy tym uniknąć języka nienawiści i nega­tywnych emocji. Demonstracjom towarzyszył pewien rodzaj samo­kontroli – trochę tak jak w cza­sach Solidarności, gdy mówiło się o „samoograniczającej się rewo­lucji”. W protesty zaangażowali się młodzi ludzie, dla których było to być może pierwsze zde­rzenie z życiem publicznym i poli­tyką. Dla mnie i moich rówieś-ników takim inicjalnym doświad­ czeniem był marzec 1968 r., dla nieco młodszych – rok 1980 i Soli­darność, dla jeszcze młodszych – przełom roku 1989. Mam nadzieję, że obecne manifestacje są począt­kiem podobnego doświadczenia dla pokolenia urodzonego po 1989 r. Udział w protestach może też doprowadzić do wyłonienia się nowych liderów – młodych ludzi, którzy odkryją w sobie wolę zaan­gażowania, talent do porywania tłumów, zdolności przywódcze. Lipiec 2017 ma szansę stać się nowym „polskim miesiącem”. Zastanawiające…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Wiara bez uprzedzeń. Homoseksualność a Kościół